Łoziński. Słów kilka przed playoffs 2.

18/08/2020

Dziś kolejne cztery pary rozpoczynające rywalizację. Zapraszam.

 

Bucks vs Orlando

Tu nie będzie żadnej historii. Koziołki załatwią ich w czterech, maksymalnie pięciu grach. Największą zagwozdką będzie pytanie czy Bucks spocą się choć raz. Jeśli Bucks są tak silni jak wszędzie się o tym trąbi to powinien być piękny sweep. Jednak daje szanse Orlando na wygranie jednej gry. Mnie chłopaki z Milwaukee nie przekonują do końca i dlatego uważam, że przy sprzyjających okolicznościach Magicy mają szanse na wygranie pojedyńczego spotkania. Może Giannis znowu komuś wygarnie z bańki, może Kris nie trafi w końcówce, może Vucević zagra mecz życia na 55 pkt. i 83% za trzy, może wesprze go Fultz rzucając 35 pkt. Poza tym wygrana Magic może dodać nieco pikanterii tej skrajnie nudnej parze. Nie ma co marnować czasu na pisanie o tym zestawieniu bo wszyscy wiemy jakim arsenałem dysponują Koziołki, a czym Orlando. Bucks są zdecydowanie lepsi i koniec. Powinno być krótko, zwięźle i na temat. Coś jak spotkanie oddziału Specnazu z pospolitym ruszeniem. Generalnie szkoda czasu na oglądanie.

 

 

Pacers vs Heat

Tu dla odmiany powinno być ekstremalnie ciekawie. Jednak z najlepszych par do oglądania w moim mniemaniu. Jestem wielkim fanem tego co grają obie ekipy, a zwłaszcza Miami. Na samą myślę o tym zestawieniu mam ochotę krzyczeć i skakać z radości oraz zjeść trochę lodów. Jimmy w niedawnym wywiadzie powiedział, że uważa, iż Heat mogą wygrać tytuł. Dodał, że ma w dupie co inni myślą na ten temat. Butler na maksa wierzy w kulturę Heat, w ich specyficzną ekipę i nieustajace pomiary tłuszczu. Z drugiej strony czy można ich w 100% skreślić i powiedzieć, że oni nie mają żadnych szans na tytuł ? Moim zdaniem nie można. Heat mają Butlera, który jest jak jednoosobowy szwadron śmierci, mają Adebayo i Dragicia, jest  pięknie rozciągający grę Olynyk, jest grający fantastyczny basket w Orlando Crowder i są młodzi Robinson, Nunn, Herro. Wszyscy oni wsparci Igoudalą dającym doświadczenie potrójnego mistrza to zdecydowanie więcej niż na parkiet wniosą Pacers. T.J Warren, Brogdon, szukający formy Oladipo, Turner, który nie lubi takiej chamskiej męskiej gry jaką zafundują mu i Bam i Kelly, najprawdopodobniej nie wystarczą na więcej niż dwa wygrane mecze. Heat w Orlando byli drudzy w punktach po stratach, trzeci w punktach z kontry. Gorący T. J Warren będzie musiał się zmierzyć z wyposzczonym Jimmym  zgaszę cię wieśniaku z Indiany Butlerem. Nie wiem czy jest na to gotowy, czy wytrzyma tę ciągła presje, nieustający napór psychola z Miami. To będzie klucz do wygranej. Zatrzymanie T.J’a kończy sen Pacers o czymkolwiek, ale jeśli Warren odpowie ogniem to zrobi się bardzo ciekawie i może to potrwać nawet siedem gier. Zawsze jeszcze istniej szansa, że prześliczny Victor zacznie grać tak jak przed kontuzją i również dorzuci swoje trzy grosze do zwycięskich spotkań nad Heat, ale raczej się na to nie zanosi. Słabym ogniwem Pacers jest Turner, który mimo postury prawdziwego grizzly jest tylko dużym pluszowym misiem. Niby gra w obronie, niby rozciąga grę, ale wciąż brakuje w jego grze ognia, tej sportowej złości, która cechuje tych najlepszych. Indianie bardzo przydaliby się i Sabonis i Lamb. Mimo wszystko ta seria powinna być świetna do oglądania. Stawiam na Heat w 6 grach, jednak nie zdziwi mnie żadne rozwiązanie ani 4:3 dla Pacers, ani 4:1 dla Heat.

 

 

LA Lakers vs Portland

Tu jest najciekawiej. Na początku gdy stało się jasne, że PTB mogą zagrać w PO pomyślałem, że to będzie ekstra zestawienie, że Smugi mogą sprawić niespodziankę i wywalić LAL z PO. Potem zobaczyłem ich grę i mój entuzjazm zdecydowanie osłabł. Być może postawią trudne warunki Lakersom, być może urwą mecz lub dwa, ale oprawić LBJ’a i spółkę im się nie uda. Jest to możliwe, bo to sport, jednak jest to mało realne. Aby tak było musi jedocześnie zaistnieć za dużo czynników po stronie PTB. Lillard powinien zagrać dobry punktowo mecz, na wysokiej skuteczności, poparty wieloma asystami. C.J. równocześnie powinien punktować równie dobrze i pewnie. Nurkić regularnie i dużo trafiać, o co u niego bardzo trudno, zwłaszcza, że LAL mają dużych, skocznych i świetnie zbierających podkoszowych. Jeśli Blazers oddadzą własną deskę tak jak w meczu z Nets  są skończeni, nic im nie pomoże. Melo również powinien sypać punkty jak szalony bo to jest ich jedyna droga do wygranej. Muszą rzucić więcej niż Lakersi bo obrony u nich nie ma żadnej. Nie potrafią wybronić chłopaków z Brooklynu, a co dopiero gdy naprzeciw nich stanie LeBron – człowiek czołg. Gdy zaistnieją te wszystkie czynniki po stornie PTB muszą jeszcze liczyć na to, że przeciwnicy nie będą mieli dobrego rzutowo dnia. Czy to jest realne ? Raz na pewno, może dwa, a przy jakimś niesamowitym farcie i poświeceniu kilu dziewic i owiec może trzy razy. Po drugiej stronie nie ma Beverlego, Rondo się leczy, ale jest LeBron James. Zakładam, że nie zestarzał się ekspresowo i wciąż potrafi zagrać na poziomie zbliżonym do tego co prezentował w PO 2018 roku. Jeśli tak to Blazers mają poważny problem. Oczywiście ktoś powie, że Jeziorowcy nie mają nikogo na Lillarda i to będzie prawda. Zatrzymać go nie zatrzymają ale KCP, Caruso, Cook i Green, a nawet klub koszykarskich zombie Waiters i Smith uprzykrzą mu życie zdecydowanie bardziej niż ……., yyyy. I tu rodzi się pytanie kto będzie krył LeKrólika. Hezonja ? hi hi hi. Melo ? Albo spadnie do połowy za faule, albo James go rozdepcze jak glistę. Podwoją go ? Proszę bardzo, licznik podań LeTatuśka będzie śmigał jak szalony. Tam punkty ma kto zdobywać. Green, Kuzma trafiający w Orlando 44% trójek, Davis, Cook, Waiters też potrafi przymierzyć. Będzie ciężko, a przecież oni mają za sobą 9 gier granych na 100%. Lakers mają za sobą 8 sparingów. Podobno nie prali strojów ani razu. Oprócz krycia trzeba jeszcze zebrać piłkę, co również może okazać się bardzo trudne dla PTB. Davis, McGee i Howard będą chwytali wiele piłek. Nurkić nie jest przesadnie trudny do krycia, to nie Jokić. Poradzi sobie zarówno McGee i jak i Dwight. Whiteside bardziej przeskadza niz pomaga. Jeśli PTB pójdą nisko, to LAL odpowiedzą Davisem na centrze i będą równie szybcy i mobilni. Największym problemem LAL jest brak rozgrywającego gdy LBJ będzie odpoczywał. Nie wiadomo kiedy wróci Rondo, a poza nim właściwie nikogo takiego nie mają. Rola playmakera jest kluczowa w  ekipie z Los Angeles, a jego brak utrudni im płynną grę. Dobra teraz Dame. Szaleje w Orlando jak nikt. Z nim na parkiecie PTB rzucają 124 pkt/100 posiadań, a ich najlepsza piątka Lillard, C.J., Nurkić, Trent i Melo zdobywa 133 pkt/100 posiadań. Po drugiej stronie mamy trzecią najlepszą obronę w lidze w RS, a jeśli weźmiemy pod uwagę gry z drużynami z 10 dziesiątki ofensyw ligi to LAL bronią ich najlepiej. PTB w RS byli 27 obroną ligi, w Orlando byli najgorsi, gorsi nawet od drużyny sprzedawców hot-dogów. Podwajanie Lillarda skończy się tak samo źle jak podwajanie LBJ’a. W PTB ma kto walić trójki i w Orlando robili to najlepiej ze wszystkich. LAL byli pod tym względem zupełnym przeciwieństwem. Różnica między Lillardem a Jamesem jest taka, że konusa z Blazers musisz kryć od połowy bo tam zaczyna się jego zasięg. LBJ, dla odmiany, będzie mógł rzucać dużo trójek, Smugi pozwolą mu na to, bo wiadomo jak jest. Trafić trafi, ale to nie Curry. LBJ będzie szukał pick-and-rolli aby wykorzystać przewagę czy to na Nurkiciu, Collinsie, czy Lillardzie, albo na Melo. Za każdym razem jak myślę o tych pojedynkach Anthony vs LeBron to się uśmiecham. Jedyną drogą dla PTB jest rzucać, rzucać jak maniacy licząc, że będzie wpadało, albo wymuszą faul. Innej drogi nie ma. Niespodzianki nie będzie Lakers ich pokonają, ale nie wiem w ilu grach. Może 4:2

 

 

Houston vs Thunder

Od razu mówię, że w przeciwieństwie do większości komentatorów stawiam na Thunder. W sześciu grach odprawia Rakiety. To również będzie ciekawa para z racji zespołów, które się zmierzą i koszykówki jaką grają, ale też historię Paula, Westbrooka i Hardena. CP z pewnością chce się odegrać, podobnie jak Russ, który niestety wypadł na czas nieokreślony. Z Russem w serii z Thunder istnieje zagrożenie, że włączy się stary Westbrook – władca cegły, mistrz forsowania – rządny zemsty na swoim byłym klubie, który sieje spustoszenie głównie w swoich szeregach. Jeśli tak to lepiej, że go nie ma. Dobry Westbrook byłby bardzo przydatny, a możliwość oglądania go kryjącego Paula wspaniała. Rakiety postawią na deszcz trójek, który może dać im wygrane, ale już wielokrotnie zawodził ich w najważniejszych momentach. Warto podkreślić, że Thunder w Orlando bronili trójek najlepiej ze wszystkich. HR w swoim karzełkowatym ustawieniu oddali zbiórki, oddali całe pomalowane, a ich defensywa nie jest tak mocna jak sądzą, że jest. Fakt, że mogą przekazywać w obronie wszystko i wszystkich, jednak po wielokroć czynili to z fatalnym skutkiem. Ale ciekawe będzie jak Paul poradzi sobie z tą obroną, jak będzie wspólpracował z SGA, Gallinarim czy . Jeszcze nie grał z nimi odkąd przeszli w stany ultra niskie. Rakiety w ataku będą wykorzystywać fakt, że Adams jest wielki i wolniejszy od nich wszystkich, ale po drugiej stronie parkietu będą się odbijali od niego jak od ściany. Ten pojedynek olbrzyma z mikro koszykówką będzie naprawdę ciekawy. Czy konsekwencją tego będzie że Tyson Chandler odklei dupsko od krzesełka ? Thunder dysponują całkiem niezłą obroną i szeroką kadrą, a po drugiej stronie gdy na parkiecie jest Russ i Harden (podczas prawdziwych minut, śmieciowe się nie liczą) Rakiety zdobywają tylko 104 pkt/100 posiadań. To gorzej niż najgorsi pod tym względem GSW. Jednak cały sezon skończyli jako 6 ofensywa ligi i 15 obrona. OKC to 17 atak i 7 obrona. Houston widzą siebie jako kandydatów do mistrzostwa, a Thunder chcą po prostu grać dobre spotkania i walczyć. OKC w zależności od okoliczności mają naprawdę w czym wybierać, aby uzupełnić podstawową siódemkę która zaliczy w PO duże minuty. Starterzy plus Schroder i Noel to trzon, a do tego są Nader, Roberson, który świetnie radził sobie z Hardenem jednak to było w 2017 roku, Ferguson, Diallo, Bazley, Muscala i lekko kontuzjowany Dort. Po drugiej stronie jest zdecydowanie mniej kolesi z których korzysta D’Antoni, w tym Rivers, który jest jak pół dobrego gracza. Zapowiada sie świetna seria i oby było jak najmniej wymuszonych fauli Hardena.

 

 

Dzięki za przeczytanie.

 

 

Kopiuj link do schowka