Kuzma przejmuje mecz, głupi błąd Balla, game-winner Siakama!

18/01/2019
Kule Kuzma Lonzo Ball Lakers Adam Pantozzi/NBAE via Getty Images

Lakers mogą wygrywać bez LeBrona – udowodnił to ubiegłej nocy Kyle Kuzma. Widzieliśmy tej nocy też dwa game-winnery, choć jeden tak na prawdę nie wpadł do kosza…


Knicks (10-34) – Wizards (19-26) – 100:101

Kings (23-22) – Hornets (21-23) – 95:114

Sponsor serwisu

Sixers (30-16) – Pacers (29-15) – 120:96

Suns (11-35) – Raptors (34-13) – 109:111

Bulls (10-35) – Nuggets (30-14) – 105:135

Lakers (25-21) – Thunder (26-18) – 138:128 (OT)


Ubiegłej nocy odbył się coroczny NBA London Game – tym razem liga nie zapewniła niestety kibicom europejskim drużyn na najwyższym poziomie. Mimo wszystko Knicks i Wizards dali całkiem niezłe widowisko zakończone game-winnerem na 0,4 sekundy do końca. Knicks prowadzili przez praktycznie cały mecz, momentami różnicą prawie 20 punktów. W czwartej kwarcie jednak Wizards odrobili straty i doprowadzili do jednego punktu straty na kilka sekund przed końcem. Wtedy właśnie Thomas Bryant oddał rzut na zwycięstwo i… Został zablokowany przez Allonzo Triera. Sędzia odgwizdał jednak goaltending i zaliczono punkty Stołecznym, co dało im zwycięstwo.

źródło:YouTube/Bleacher Report

Knicks przez większość spotkania mogli być pewni swego głównie dzięki Emmanuelowi Mudiay’owi, który zdobył w tym meczu 25 punktów i 7 zbiórek, choć przy tylko 2 asystach popełnił aż 5 strat. Wizards do zwycięstwa poprowadził natomiast nie kto inny jak Bradley Beal – zdobywca 26 punktów, 9 zbiórek i 4 asyst (ale również 7 strat – nie był to najpiękniejszy mecz). 20 punktów i 11 zbiórek z ławki dorzucił też Otto Porter Jr.

źródło:YouTube/FreeDawkins


Raptors mierzyli się tej nocy z Phoenix Suns – oczywiście bez udziału Kawhi Leonarda, który nie gra w meczach back-to-back. W dużej mierze właśnie z tego wynikły problemy Toronto w tym meczu. Przez większość meczu utrzymywali co prawda prowadzenie, ale na 13 sekund przed końcem Suns doprowadzili do wyrównania rzutami wolnymi. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce wziął Pascal Siakam i pokazał, że jest godnym zastępca lidera w sytuacjach podbramkowych:

źródło:YouTube/Bleacher Report

W przekroju całego meczu jednak Siakam nie zaprezentował się tak świetnie – zdobył zaledwie 10 punktów, pudłując wszystkie z trzech oddanych rzutów z dystansu. Tym bardziej robi wrażenie wzięcie na siebie odpowiedzialności na końcu. Dodał do tych 10 punktów także 12 zbiórek i 5 asyst. Liderem punktowym okazał się Serge Ibaka z dorobkiem 22 punktów i 6 zbiórek. Kyle Lowry flirtował z triple-double – zdobył 16 punktów, 9 zbiórek i 8 asyst, ale znów był bardzo nieskuteczny – trafił tylko 4/15 rzutów z gry, w tym 2/10 za trzy. Kiedy nie ma Kawhi, część rzutów trafia w ręce Kyle’a i często są to rzuty niecelne. To jest problem.

źródło:YouTube/House of Highlights

Po powrocie na parkiet po dłuższej przerwie rozkręcił się trochę Devin Booker – zdobył 30 punktów i 8 asyst. Zaliczył też co prawda 6 strat, ale musi jeszcze wrócić do dyspozycji. Deandre Ayton dodał od siebie 15 punktów i 17 zbiórek, a 18 punktów i 9 zbiórek z ławki zapewnił Kelly Oubre Jr.


Jeden z meczów minionej nocy zakończył się dogrywką – było to starcie Lakers z Thunder. OKC mocno weszli w to spotkanie, dominując pierwszą kwartę. Później jednak Lakers wrócili do gry i od drugiej kwarty do końca regulaminowego czasu prowadzenie zmieniało się aż 19 razy. Na 3 sekundy przed końcem Lonzo Ball sfaulował Russella Westbrooka przy rzucie za trzy, a ten wykorzystał wszystkie rzuty wolne doprowadzając do remisu i ostatecznie dogrywki.

źródło:YouTube/Sports World Videos

Dogrywka była już jednak bardzo jednostronna – Lakers wygrali ją 16:6, w dużej mierze dzięki rehabilitującemu się za wcześniejszy faul Lonzo Ballowi, ale też Kyle’owi Kuzmie. Ball zdobył 18 punktów, 6 zbiórek i 10 asyst, w tym ważną trójkę na prowadzenie w dogrywce. Kuzma w całym meczu zdobył 32 punkty i 8 zbiórek, trafiając aż 7 z 12 oddanych trójek. Świetny mecz z ławki rozegrał też Ivica Zubac – autor 26 punktów i 12 zbiórek, który to trafił 12/14 rzutów z gry.

źródło:YouTube/House of Highlights

OKC zagrali dobrze głównie za sprawą Paula George’a, który zdobył 27 punktów, 7 zbiórek, 8 asyst i 3 przechwyty. Russell Westbrook otarł się co prawda o triple double z 26 punktami, 9 zbiórkami i 13 asystami i trafił kluczowe wolne, ale mecz mógł zamknąć we wcześniejszym etapie czwartej kwarty, Tymczasem był nieskuteczny – trafił 7/30 z gry, w tym 1/9 w czwartej kwarcie.


Nuggets na własnym parkiecie sprawili spore manto Chicago Bulls, pokonując ich różnicą 30 punktów. Dali jednak Bykom rzucić 105 punktów w tak dominującym meczu, co zwraca uwagę na spadek ich efektywności defensywnej w ostatnich meczach. Denver przez cały sezon było w czołówce tabeli defensive rating, teraz zajmując już dopiero 11. pozycję w tym aspekcie. Ofensywnie podzielili się Nuggets obowiązkami – aż 7 zawodników zdobyło 12 punktów lub więcej. Najwięcej – bo aż 25 – rzucił Jamal Murray. 18 punktów, 8 zbiórek i 11 asyst dorzucił Nikola Jokic, który to zagrał na miernej skuteczności 6/18 z gry – w tym 0/3 za trzy. Dla Bulls 27 punktów i 10 zbiórek zdobył Lauri Markkanen. Z powodu kontuzji palca u nogi nie zagrał Wendell Carter Jr, więc znalazło się w rotacji meczowej miejsce i dla Robina Lopeza i dla Jabari Parkera – zdobyli kolejno 17 i 15 punktów.

źródło:YouTube/House of Highligts


Mecz Sixers z Pacers to spotkanie z czołówki konferencji – skończyło się jednak zwykłym laniem. Philly bez problemu wygrała to spotkanie, w drugiej połowie nie dając rywalom dojść do słowa. Bardzo dobry mecz rozegrał Joel Embiid, który zdobył 22 punkty, 13 zbiórek, 8 asyst i 3 bloki (przy marnej skuteczności 2/7 za trzy co prawda), dając Mylesowi Turnerowi trafić tylko jeden rzut z gry w całym meczu. Najwięcej punktów dla Sixers zdobył Jimmy Butler – 27, a do tego 5 zbiórek i 8 asyst. 20 punktów i 5 asyst dodał też JJ Redick, który trafił 6/9 rzutów za trzy. Dla Sixers dobry mecz rozegrał Thaddeus Young, który zdobył 27 punktów i 6 zbiórek. Victor Oladipo wciąż zawodzi – zdobył 15 punktów i 7 asyst, trafiając zaledwie 6/20 rzutów z gry.

źródło:YouTube/FreeDawkins


Hornets na własnym parkiecie pokonali Kings – przede wszystkim za sprawą drugiej kwarty. Charlotte wygrali ją aż 43:25, wychodząc na prowadzenie, którego już nie oddali. Najlepszym strzelcem był Kemba Walker, autor 23 punktów, ale świetnie spisali się tez pozostali gracze Hornets. Aż 4 rezerwowych rzuciło po kilkanaście punktów. Dla Kings 24 punkty zdobył Buddy Hield, a 15 punktów i 8 zbiórek z ławki dodał Marvin Bagley III.

 

Kopiuj link do schowka