Kevin Durant: Niczego nie żałuję

16/04/2019
Kevin Durant fot. Kim Klement/USA TODAY Sports

Playoffy wystartowały już na dobre. Najbliższe dwa miesiące będą absolutnie kluczowe dla przyszłości Kevina Duranta. KD nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej swojej przyszłości, ale ze swoich dotychczasowych wyborów jest całkowicie zadowolony.

Kevin Durant znajduje się obecnie bez wątpienia w najważniejszym momencie swojej koszykarskiej kariery. Walczy o trzeci z rzędu tytuł mistrzowski, będzie jednym z faworytów do zgarnięcia także trzeciej kolejnej statuetki MVP Finałów. Ponadto, po sezonie (po raz kolejny) może zostać wolnym agentem i jego decyzja tego lata będzie kluczowa dla obrazu NBA w najbliższych sezonach.

Co prawda w każdym z ostatnich dwóch offseason Kevin był wolnym agentem i mógł odejść z Golden State, nigdy jednak nie było to traktowane jako realna opcja. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że Durantula może odejść, a jego decyzja podobnie jak w 2016 roku odmieni oblicze NBA. Ówczesny ruch o dołączeniu do Dubs był historyczny i zawodnik musiał zmierzyć się z ogromną falą krytyki. KD uważa, że było warto:

“Przychodząc tu, wiedziałem, że dosłownie każdy reporter i każdy kibic będzie mnie obrażał i krytykował tak długo, jak będę tutaj grał. Wiedziałem, że będę musiał to wszystko znosić. Ale tak bardzo chciałem być częścią tej drużyny, że miałem to w dupie. Tak samo było z LeBronem, on też przez to przechodził.”

Czy tylko mi się wydaje, że Durant wciąż ma kompleks LeBrona Jamesa?

“Podobał mi się ich styl gry, nigdy nie grałem też ze strzelcami tej klasy. Chodziło o samego ducha gry, nie o żadne dziedzictwo, czy błysk fleszy. Nie interesują mnie takie rzeczy. Chcę grać w odpowiedni sposób, dobrą koszykówkę każdej sekundy na parkiecie i to była doskonała okazja dla mnie.”

Dlatego właśnie latem pójdę grać w New York Knicks, czyli drużyny bez stylu, jednak o historycznym znaczeniu i wzbudzającej nieustanne zainteresowanie mediów. Tak czy inaczej, takie wypowiedzi wyglądają trochę jak mowa pożegnalna. KD jednak odrzuca takie sugestie i proponuje skupić się na grze:

“Skupcie się na grze. Oglądajcie te piękne mecze i przestańcie szukać innych historii. Teraz i tak niczego nie podpiszę, muszę się skupić na najważniejszym, czyli na graniu i wam też to radzę.”

Trochę szkoda, że sam Kevin w serii z Clippers nie wygląda na nadmiernie skupionego. W pierwszym meczu wyleciał z gry po kłótniach z Patrickiem Beverley, dzisiaj rozegrał jeden z najgorszych playoffowych występów w barwach Warriors notując co prawda 21/5/5, ale dodając do tego aż 9 strat i wylatując z boiska za przekroczony limit fauli.

“Gdybym teraz podjął i ogłosił decyzję, to byłoby nie fair w stosunku do moich kolegów z zespołu, bo cała uwaga skupiłaby się na tym, a nie na naszych wspólnych wysiłkach. Nie chcę ich stawiać w takiej sytuacji, ponieważ teraz musimy być maksymalnie skupieni.”

Dzisiejszy mecz dobitnie pokazuje, że Dubs nie potrzebują więcej rozproszeń i muszą skupić się na graniu, bo tytuł mistrzowski, który niemalże wszyscy już im przyznali sam się nie wygra.

Źródło: Youtube.com/Ximo Pierto

Kopiuj link do schowka