James Harden: Mistrz w regular season, uczeń w playoffs

28/04/2019
James Harden Rockets

James Harden rozegrał fenomenalny sezon zasadniczy. Czy jednak w startującej za chwilę serii z Warriors zagra wreszcie jak przystało na MVP?

James Harden przemienił tegoroczny sezon regularny w swój prywatny, mały placyk zabaw. Nie było siły, która byłaby go w stanie powstrzymać w tych rozgrywkach na dłuższą metę. Broda dominuje ofensywnie na poziomie niespotykanym praktycznie w najnowszej historii NBA. Paradoksalnie, mimo rozgrywania lepszego sezonu niż poprzedni, w tym roku MVP może przejść mu koło nosa. O jego postawie w tym sezonie zasadniczym powstało już jednak mnóstwo analiz. My skupmy się na temacie mniej wesołym dla Hardena, a mianowicie playoffach.

Jak to szło? W playoffach rodzą się bohaterowie? To jest ta faza, która odróżnia prawdziwych mężczyzn od chłopców? W takim razie Harden powinien chyba zgolić swoją imponującą brodę na ten okres, ponieważ dotychczas w tym czasie z wielkiego mistrza stawał się pokornym uczniem. Nie wierzycie? To zacznijmy od początku:

Czerwiec 2012

Sezon, który można uznać za doskonały prolog do dalszej kariery Brodacza. Harden objawił się koszykarskiemu światu rozgrywając pierwszy świetny sezon zasadniczy, wyrastając na trzecią opcję młodych gniewnych Thunder i zdobywając tytuł Rezerwowego Roku. W playoffs nie było wcale źle. Ba, finały konferencji ze Spurs to był prawdziwy popis z jego strony. Jednakże, kiedy doszło do najważniejszej serii tamtego sezonu, Broda totalnie się załamał. Oto statystyki Jamesa z Finałów:

MINPTSREBASTSTLBLKTOVFG%3P%
Harden32,812,44,83,61,20,02,437,531,8

W tamtych Finałach zresztą nie tylko Harden zawiódł, ale także Westbrook, zostawiając Kevina Duranta niemal w pojedynkę w walce z Big Three Miami. Dobrze jednak, James był młody, to były jego pierwsze Finały w życiu, wcześniej grał bez zarzutu, zdarza się. Problem w tym, że od tamtego roku, takie załamania w kluczowych momentach stały się normą.

Kwiecień 2014

Zanim zniszczył Russella Westbrooka, Damian Lillard zdarł skalp również z Jamesa Hardena. Houston przystępowało do serii z Blazers w roli absolutnych faworytów. Nie było opcji na porażkę, przynajmniej w teorii. Niestety, po bardzo dobrym sezonie regularnym, okazało się, że w playoffach Brodacza zniszczył drugoroczniak. Lillard grał kapitalnie, a Harden pozostawał w jego cieniu praktycznie całą serię. Przeciwko naprawdę średniej ekipie PTB, James nie dał rady:

MINPTSREBASTSTLBLKTOVFG%3P%
Harden43,926,84,75,82,00,23,537,629,6

 Przy okazji, zawsze warto przypomnieć sobie ten rzut:

Źródło: Youtube.com/NBA

Maj 2017

Houston Rockets stawali w drugiej rundzie przed ogromną szansą w walce z mocarnymi San Antonio Spurs. Przy remisie 2-2 w piątym meczu, Houston mogli doprowadzić do dogrywki, a później nawet wygrać to spotkanie. Niestety szans na to nie dał im ich lider. W ostatniej, decydującej akcji meczu został zablokowany przy rzucie za trzy punkty przez Manu Ginobilliego:

Źródło: Youtube.com/NBA

W szóstym meczu tej serii Spurs grali bez Leonarda, zatem była to doskonała (po raz kolejny)  dla gościa, który walczył w tamtym roku o statuetkę MVP sezonu zasadniczego. Harden mógł zmazać swoją plamę z poprzedniego meczu i doprowadzić do Game 7, które rządzą się swoimi prawami. Mógł wyeliminować w drugiej rundzie ekipę na poziomie 61 zwycięstw. Kolejny wielki, ważny mecz i kolejna porażka, chociaż w tym wypadku lepszym słowem będzie kompromitacja. W meczu numer 6 Harden nie dał szans swoim kolegom grając chyba najgorszy mecz w swojej karierze w playoffs:

MINPTSREBASTSTLBLKTOVFG%3P%
Harden36103711618,222,2

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins

Maj 2018

James Harden rozgrywa jeszcze lepszy sezon zasadniczy, zdobywając w pełni zasłużenie swoją pierwszą nagrodę MVP. Rockets przystępują do playoffów w roli jedynego zespołu zdolnego pokonać Warriors i kiedy w końcu spotykają ich w finałach konferencji w pełni to udowadniają. Wszyscy pamiętamy jednak niefortunną końcówkę Game 5 i kontuzję Chrisa Paula. Houston prowadzi 3-2 w serii, ma przewagę własnego parkietu i mistrzów na widelcu. Nie ma lepszego momentu, żeby MVP wyszedł przed szereg i w obliczu kontuzji kolegi dokończył dzieła zniszczenia. Niestety i tym razem nie pykło.

Źródło: Youtube.com/House of Highlights

To są dokonania Brodacza z ostatnich dwóch spotkań zeszłorocznej serii. Najważniejszej w jego dotychczasowej karierze (do dzisiaj).

MINPTSREBASTSTLBLKTOVFG%3P%
Harden41,532,06,57,53,50,57,041,524,0

Harden najzwyczajniej w świecie, po raz kolejny nie stanął na wysokości zadania. I choć jego podstawowe statystyki z tej serii nie wyglądają źle, to wystarczy obejrzeć ostatnie dwa spotkania.

Wymienione wyżej przykłady są tylko tymi najbardziej jaskrawymi, ale jeśli przejrzymy jego grę w playoffach, to znajdziemy więcej przykładów, gdzie James zawodził. Jak chociażby słynny powrót w 2015 roku ze stanu 1-3 przeciwko Clippers. W decydującym, 6 meczu w ostatniej kwarcie, kiedy Rockets zrobili wielki comeback, Brodacz siedział na ławce rezerwowych, nie mając problemu z faulami, ani żadnej kontuzji. Po prostu grał tak słabo.

Oczywiście, to nie jest tak, że Harden rozgrywał tylko słabe serie. Nie jest też tak, że każda porażka w playoffs była wynikiem tylko i wyłącznie jego słabej postawy. Mimo wszystko Houston oparte na Brodaczu stara się od kilku lat powalczyć w playoffach i zawsze wracają na tarczy. Wszystkie statystyki Hardena lecą w dół w playoffach, a przecież nie to charakteryzuje tych najlepszych. Brakuje także w CV Jamesa serii, którą by zdominował. Albo chociaż kluczowego spotkania, które wygrał w pojedynkę. Wiecie, jak Klay Thompson w 2016 roku przeciwko OKC. Nie jakiegoś tam pierwszego meczu pierwszej rundy, ale takiego w którym ważą się losy całego sezonu.

Jasne, wynika to w dużej mierze ze stylu gry. Wymuszając tak wiele fauli w RS, w playoffach siłą rzeczy dostanie mniej gwizdków. Ale nie w tym tkwi problem. W kluczowych momentach, w chwilach, kiedy rodzą się bohaterowie Harden gra źle. Nie ucieka od piłki, nie boi się – co to to nie, on po prostu popełnia fatalne błędy. Traci głupio piłki, pudłuje wejścia i rzuty, które normalnie trafia z zamkniętymi oczami. Może to słynna klątwa Lil B? A może najzwyczajniej w świecie, James nie potrafi dźwignąć tej presji?

Tegoroczne playoffy James rozpoczął w swoim stylu. Pierwszy mecz zdominował (bardzo częste zjawisko, dlatego dzisiaj również zagra świetnie zobaczycie), w drugim rozegrał świetną pierwszą połowę i gorszą drugą, a w następnych? Bez szału. A przecież prawdziwe granie dopiero się zaczyna.

To jest zdecydowanie najważniejsza seria w karierze Jamesa Hardena. Tutaj może określić, jakie będzie jego dziedzictwo. Wybitnego gracza ataku, który jednak zawodził, kiedy potrzebowali go najbardziej? Czy może jako ofensywną legendę, maszynę, której nie sposób było zatrzymać? Piłka jest po Twojej stronie James.

Kopiuj link do schowka