Griffin: To dopiero początek możliwości Pelicans

11/04/2020
fot. Wikimedia

New Orleans Pelicans stali się w tym sezonie jedną z najbardziej ekscytujących ekip w lidze. Architekt tej odbudowy, David Griffin uważa że to tylko początek.

Start sezonu nie był może najbardziej szczęśliwy dla Pelicans, lecz od chwili debiutu Ziona Williamsona i gry w pełnym składzie Nowy Orlean stał się prawdziwą siłą w NBA. Zespół osiągnął w tym czasie bilans 11-8, będąc 11 ofensywą i ósmą defensywą ligi z net ratingiem na poziomie +4. Co najważniejsze, Pelikany aktywnie włączyły się do wyścigu o playoffy, grając przy tym bardzo efektowną koszykówkę.

Jednym z głównych twórców tych Pels jest David Griffin, vice dyrektor ds. koszykarskich, który najpierw wykorzystał uśmiech losu w drafcie na wybór Ziona Williamsona a następnie świetnie przeprowadził wymianę Anthony’ego Davisa. Griffin zapowiada jednak, że to co zobaczyliśmy do tej pory to jedynie zapowiedź prawdziwej siły NOP:

“Mamy młodą i bardzo ekscytującą grupę. To jednak dopiero początek naszych możliwości, ta drużyna jest na krawędzi bycia naprawdę wielkim zespołem. Jesteśmy bardzo dobrej myśli i kiedy wrócą rozgrywki, obojętnie w jakiej formie, wszyscy będą musieli się z nami liczyć.”

W momencie przerwania sezonu, Pels byli na 10 miejscu tracąc 3,5 meczu do ósmych Memphis. Jednakże, z 18 spotkań pozostałych do końca rozgrywek, aż 7 zagraliby z drużynami z którymi rywalizują o postseason. Zważywszy na ich dyspozycję po przyjściu Ziona, nie byli bez szans w wyścigu o playoffy.

Czy w takim razie można ten sezon uznać za udany, przynajmniej do tego momentu? David Griffin nie ma najmniejszych wątpliwości:

“Oczywiście. Nie do końca z powodu wydarzeń na boisku, ale bardziej za sprawą tego, co działo się poza parkietem. Zebraliśmy świetną grupę ludzi i udało nam się odmienić kulturę w tej organizacji. Moim zdaniem, zawodnicy bardzo chcą być częścią naszego projektu.”

Czy jesteśmy właśnie świadkami budującej się dynastii? Pels mają już All-Stara w postaci Brandona Ingrama, którego dotychczasowa współpraca z Zionem wygląda więcej niż obiecująco. Williamson, jeśli będzie zdrowy to gracz na poziomie All-NBA. Do tej dwójki trzeba dodać Lonzo, który nie tylko świetnie broni, ale też rzuca 42% zza łuku od pojawienia się Ziona (38% w całym sezonie). Jeśli uda się tych zawodników mądrze obudować,  to za kilka lat Pelikany mogą rozdawać karty w NBA.

To jednak melodia przyszłości. Na razie Pelicans chcą powalczyć o playoffy i jeśli nie uda się w tym sezonie, to w następnym będzie to plan minimum. Problem w tym, że podobny plan minimum może za rok mieć cała konferencja zachodnia.

Źródło: Youtube.com/Golden Hoops

Kopiuj link do schowka