Dlaczego dzisiejsze zwycięstwo Bucks nad Raptors było bardzo ważne?

26/02/2020
wikimedia commons

Minionej nocy Milwaukee Bucks pokonali w Kanadzie Toronto Raptors 108:97. Bucks byli faworytami – w tym sezonie najczęściej nimi są. Na pierwszy rzut oka mecz ten nie miał więc wielkiej historii, ale w rzeczywistości było to starcie z pewnych punktów widzenia dosyć istotne.

Przede wszystkim było to pierwsze spotkanie obu tych ekip w Kanadzie, od czasu wygranego przez Raptors szóstego meczu Finałów Konferencji. Meczu, który pozwolił Raptors wygrać serię, wejść do Finału i w konsekwencji wygrać Tytuł Mistrzowski. Meczu, w którym Bucks zmarnowali 15-punktowe prowadzenie, który wyeliminował ich gry, po raz kolejny nie pozwalając głodnemu sukcesów Giannisowi powalczyć o tytuł. W tym sezonie Bucks wydają się czołowym faworytem do końcowego triumfu, co wydaje się dosyć odświeżające, po latach mówieniu o Warriors. Pamiętajmy jednak, że ci Bucks już od kilku lat pukają do drzwi czołówki. Już w sezonie 2016/17 – jeszcze pod wodzą Jasona Kidda – mieliśmy wobec Bucks i Giannisa oczekiwania, podczas gdy ci polegli już w pierwszej rundzie – z rąk Toronto Raptors właśnie.

Jeśli więc Milwaukee Bucks mają jakieś nemezis, są nim Toronto Raptors. Zapytany o emocje towarzyszące meczowi w Scotiabank Arena Giannis Antetokounmpo przyznał, że wiąże się to z pewną presją:

“Zawsze pamiętasz ostatni mecz w danym miejscu, problemy które miałeś. To zdecydowanie było z tyłu mojej głowy.”

Takie porażki jak ta w ostatnich Playoffach z Raptors zostają w pamięci. Mogą być groźne w kontekście kolejnych potyczek Playoffowych, na poziomie podświadomości, nastawienia do rywalizacji. W tym kontekście dzisiejsze zwycięstwo nad Raptors jest bardzo cenne. To już druga wygrana Milwaukee nad Toronto w tym sezonie, ale ta została odniesiona na ziemi rywala, do tej pory kojarzonej – zgodnie ze słowami Giannisa – z ostatnim meczem granym tam. Meczem, który był ogromnym rozczarowaniem. Dziś 19 punktów, 19 zbiórek, 8 asyst i 3 bloki Antetokounmpo oraz dość pewne zwycięstwo pozwalają się pozycjonować wyżej względem rywali przed ewentualnym starciem w Playoffach. Choć na papierze Koziołki i tak byłyby faworytami, taka pieczątka może wnieść sporo spokoju.

źródło:YouTube/NF

Ta wygrana jest interesująca z jeszcze jednego względu. Jest to ósme w tym sezonie zwycięstwo Bucks w meczach granych bez dnia przerwy. W drugich meczach w back-to-back Milwaukee mają w tym sezonie imponujący bilans 8-0. Trzeba Koziołkom oddać, że najzwyczajniej w świecie się nie oszczędzają. Każdy z ich kluczowych zawodników zagrał w tym sezonie w przynajmniej 50 meczach. Fakt, że kontuzje się ich nie imają to jedno – drugie to fakt, że w Wisconsin nikt nie szuka odpoczynku, choć mogliby. W końcu teraz przyszło im już tylko zbierać siły na Playoffy. Giannis tłumaczy jednak, że to nie tak u nich działa:

“Mamy kulturę wygrywania. Nie ma więc znaczenia, czy jesteś zmęczony, czy zmagasz się z urazem – następni są gotowi do gry. Każdy chce grać, każdy chce wygrywać i dlatego właśnie wygrywamy mecze. Czasem w meczu back-to-back przegrywasz, bo jesteś zmęczony, prawda? Poddajesz się. Ale ten zespół tak nie robi. Naprawdę nie myślimy o tym, że gramy właśnie back-to-back. Musimy po prostu wyjść tam na parkiet i zrobić naszą robotę, którą jest wygrywanie meczów.”

Z pragmatycznego punktu widzenia, sensownie byłoby odpuścić czasem drugi mecz w ciągu dwóch dni, by mieć pewność, że w najważniejszym momencie u któregoś z liderów nie odezwie się jakieś bolące kolano, biodro, czy kostka. Mecze back-to-back naprawdę nie są proste – dwa mecze na intensywności NBA rozgrywane w przeciągu 24 godzin, często przedzielone długą podróżą, potrafią dać w kość. Bilans 8-0 w takich warunkach jest więc pokazem siły. Jeśli Bucks są w stanie wygrywać takie mecze, to znaczy, że po prostu potrafią grać w trudnych warunkach. W trudnej sytuacji w Playoffach nie odpuszczą. Te mecze grane na pełnej intensywności w trudnych momentach są o tyle ważne, że pozwalają zawodnikom uświadomić sobie swoją determinację. Każde takie zwycięstwo buduje poczucie siły. Dzisiejsze zwycięstwo nad Raptors, choć spodziewane, było więc bardzo istotne na 1,5 miesiąca przed Playoffami.

Kopiuj link do schowka