Czy Bucks czeka rewolucja kadrowa? Chris Paul na celowniku

09/09/2020
fot. YouTube/NBA (Giannis Antetokounmpo Postgame Interview - Game 5 | Heat vs Bucks | September 8, 2020 NBA Playoffs)

Czy to koniec Milwaukee Bucks jakich znamy? Zespół w obecnym kształcie mocno rozczarował – offseason może więc przynieść kilka gwałtownych zmian.

Trzeba to powiedzieć w prost – Milwaukee Bucks to był projekt obliczony na Mistrzostwo NBA – a przynajmniej na walkę o Mistrzostwo NBA. Ten przydługi sezon zdawał się te aspiracje legitymizować – Koziołki były w sezonie regularnym świetne, wybijały się ponad ligową stawkę. Wznowienie sezonu i Playoffy w Bańce dużo jednak zmieniły. Porażka w drugiej rundzie – i to porażka w naprawdę kiepskim stylu – wygląda jak fiasko tego projektu. Jeśli kilka lat budowania zespołu wokół MVP ligi nie przynosi rezultatu, naturalnym wydaje się myśl o rozpoczęciu budowy od nowa. Zwłaszcza, że Giannis może stracić cierpliwość (choć nie jest przecież tak, że zawiódł zespół, a on sam jest bez winy).

Pierwsze informacje pojawiły się bardzo szybko. Nie ma w tym nic dziwnego – nadchodzące offseason będzie najpewniej krótsze niż zazwyczaj, trzeba działać dynamicznie. Przed Giannisem Antetokounmpo ostatni rok kontraktu – po sezonie 2020/21 stanie się niezastrzeżonym wolnym agentem, a Bucks zostaną z niczym, jeśli podpisze kontrakt gdzieś indziej. Dlatego właśnie to jest moment na zaproponowanie swojemu liderowi przedłużenia kontraktu. Trzeba przyznać, że moment bardzo niefortunny.

Jedno nie ulega wątpliwości – Milwaukee Bucks zaproponują Giannisowi tzw. ‘super maxa’, czyli maksymalną możliwą umowę opiewającą na 254 milionów za pięć lat. Giannis wcale jednak nie musi przystawać na taką propozycję i zaczekać na następne wakacje, kiedy będzie mógł przebierać w ofertach innych klubów. Jeśli więc nie zgodzi się na przedłużenie, pozostaną dla Bucks dwie opcje – liczyć na to, że uda im się za rok namówić Antka na nowy kontrakt, albo przetransferować go już teraz, by nie zostawać z pustymi rękoma. Jak donosi jednak Tim Bontemps z ESPN, klub z Wisconsin jasno zakomunikował, że w razie odmowy podpisania przedłużenia ze strony Antka, nie zamierzają handlować jego kontraktem.

Co jednak równie istotne, sam Giannis zabrał głos w tej sprawie. Dał do zrozumienia wprost, że nawet jeśli nie zgodzi się na przedłużenie, nie będzie wymuszał transferu w ostatnim roku kontraktu:

“To się nie stanie. To się nie wydarzy. Niektórzy widzą ścianę i idą w innym kierunku. Ja się przez nią przebijam. Musimy po prostu stać się lepsi jako zespół, lepsi jako poszczególni gracze i wrócić w nastepnym sezonie. Gdyby wygrywanie Mistrzostw było łatwe, każdy miałby jedno. Przegraliśmy. Wszyscy widzieli, że przegraliśmy. To rozczarowujące, ale co możemy z tym zrobić? Musimy dalej pracować. Wierzę w moich kolegów z zespołu.”

Zanosi się więc na to, że Bucks mają rok na przekonanie Antka, by jednak został w Wisconsin. Jak mogą to zrobić? Najpewniej wzmacniając skład i lepiej obudowując swojego lidera. Sygnał już został wysłany – jak donosi Marc Stein, Bucks zamierzają pozyskać Chrisa Paula od Thunder, którzy chcieliby wejść w pełni w przebudowę. Czy 35-letni weteran może zbawić Bucks? W pojedynkę pewnie nie, ale może się naprawdę przydać.

W tych Playoffach widać było brak zawodnika, który wykreowałby coś w ataku pozycyjnym. O ile w sezonie zasadniczym gra oparta na dynamice i fizycznej przewadze miała rację bytu, o tyle w Playoffach jest to zbyt mało. Atak pozycyjny kulał i wynikało to w dużej mierze z braku odpowiedniego rozgrywającego. Ani Eric Bledsoe, ani George Hill nie gwarantują najwyższej jakości w grze kombinacyjnej z piłką. To są atletyczni, defensywni rozgrywający z ciągiem na kosz. Prawdopodobnie któregoś z nich trzeba będzie z resztą położyć na szali, żeby wciągnąć do swojego salary ogromny kontrakt CP#3 – 85 milionów dolarów za dwa lata (w tym opcja gracza w ostatnim sezonie).

źródło:YouTube/House of Highlights

Kopiuj link do schowka