Chicago Bulls – czy nadeszła już pora na zmiany?

03/01/2020
fot. Flickr/David Wilson

Po dwóch sezonach zakończonych na 13 miejscu w konferencji wschodniej, po zeszłorocznym piątym najgorszym bilansie w historii zespołu (22-60) i ogromnej rotacji w pierwszej piątce fani Chicago Bulls liczyli, że w końcu nastaną lepsze czasy w Wietrznym Mieście.

Drużyna cały czas oscyluje na miejscach 9-10 raz zbliżając, raz oddalając się od pierwszej ósemki. Wchodząc w nowy 2020 rok mają bilans 13-21, dwa mecze straty do ósmych Orlando Magic, będąc 18 drużyną ligi.

Statystycznie Bulls to na dziś drugi najgorszy atak w lidze, ale jednocześnie o wiele więcej daje im obrona, w której są piątym najlepszym zespołem. To może wydawać się niemałym paradoksem, ale drużyna Jima Boylena żyje najczęściej z punktów zdobywanych z kontry, w tej statystyce Byki są liderami, podobnie jak w przechwytach – blisko 10 na mecz. To ogromna zasługa trzech graczy, którzy są w najlepszej trzydziestce pod względem przechwytów. Tomas Satoransky i Zach LaVine kradną po blisko 1.5 piłki na mecz każdy, ale to Kris Dunn, który od końca listopada zagościł w pierwszej piątce jest liderem całej NBA (2.1 stl/na mecz).

Przed Chicago Bulls bardzo wymagający miesiąc sezonu. To właśnie styczeń  i niełatwy terminarz może rozstrzygnąć, w jakim miejscu znajdują się teraz Byki i czy będą aktywni podczas najbliższego trade deadline, o czym wspomniał Joe Cowley z The Chicago Sun-Times. Przed nimi najdłuższy miesiąc spotkań – rozegrają aż 17 gier, 9 z nich będzie przeciwko drużynom z dodatnim bilansem. Niestety nie wróży to dobrze, bo Bulls są jedynie 1-12 w tym sezonie, grając z zespołami, które mają równy bilans spotkań lub dodatni.

Podkreślić trzeba, że zespół nie jest wolny od kontuzji. Cały czas od listopada poza grą jest Otto Porter Jr., który leczy złamaną stopę, a problemy z ramieniem ma młody Chandler Hutchinson. Były skrzydłowy Wizards ma ponoć powrócić na początku stycznia. Co jeśli jednak Bykom nie uda się załapać nawet na 8 miejsce w tabeli do końca sezonu zasadniczego? Czy zaryzykują ewentualną kontuzję, szczególnie gdy Porter ma opcję gracza na kolejny sezon wartą 28.4 miliona $. W tym sezonie rozegrał dotychczas zaledwie 9 spotkań, a za ten rok dostanie 27.2 miliona $. Coach Boylen jest jednak za tym, żeby Porter został w składzie.

„To ciężkie dla nas. Jest dla nas świetnym komponentnem na skrzydle. Jest 40-procentowym shooterem z dystansu. Jego doświadczenie, talent, wszechstronności jest czymś czego potrzebujemy.”

Cowley podkreślił, że tego lata Kris Dunn oraz Denzel Valentine będą zastrzeżonymi wolnymi agentami i obaj mogą zostać wymienieni, jeśli zespół znów przegra walkę z czołową ósemką. Podczas gdy Otto Porter i Hutchinson zmagają się z urazami trener Boylen przesunął Kris Dunna do pierwszego składu na koniec listopada i z pozycji rozgrywającego uczynił go niskim skrzydłowym, tym samym sprawiając, że Bulls wychodzą do meczu trzema obrońcami.

Razem z nimi z drużyny może odejść Thaddeus Young, który już otwarcie mówi, że nie czuje się szczęśliwy z roli, którą dostał w drużynie Jima Boylena. W końcu to on mógł zastąpić w/w kontuzjowanych na niskim skrzydle, a ten scenariusz w ogóle nie został wypróbowany od pierwszych minut. Dotychczas w ciągu 12 lat na parkietach najczęściej był zawodnikiem startowym, grywając po 30 minut i więcej. Warto podkreślić, że pod względem minut (ponad 21 na mecz) jest to jego najsłabszy sezon od rozgrywek debiutanckich 2007-08. Jak sam Young podkreślił w jednym z wywiadów, myślał, że będzie grał więcej w barwach Byków. W ostatnim sezonie w barwach Pacers Young miał 3-najlepszy ofensywny rating w czwartej kwarcie i potrafił rzucać na 51% z gry. Jego tegoroczne 39.3% skuteczności z gry jest o ponad 10% gorszą skutecznością niż średnia z kariery.

Bezpieczny wydaje się być na ten moment grający trzeci sezon Lauri Markkanen. Jak donosi K.C.Johnson z NBC Sports Chicago, Bulls potrzebują dać więcej minut dla fińskiego skrzydłowego. Pod skrzydłami Boylena co noc gra najczęściej 10-osobowa, czasem 11-osobowa rotacja zawodników, a sam Lauri gra średnio około 2 minuty na mecz mniej niż w ubiegłym sezonie i blisko średniej minut z debiutanckiego sezonu. W końcu nie od dziś było wiadomo, że jest w nim pewien kawałek potencjału.

źródło:YouTube/Sport Video

Ostatnie kilka tygodni defensywa Bulls idzie w dobrym kierunku i jest w pierwszej dziesiątce ligi pod względem efektywności. Coach Boylen ma nadzieję, że również ofensywa będzie wyglądała lepiej w najbliższym czasie.

„Ofensywnie myślę, że zrobiliśmy trochę zmian, które wyjdą na dobre. Dołączyliśmy Dunna’a z drugiego składu, to pozwoli nam rozwiązać przestoje w problemach ze zdobywaniem punktów.”

Ławka rezerwowych

Urazy w drużynie dały więcej minut dla rezerwowych, choć i oni nie dostają wiele szans jak powinni, ale w ostatnim czasie została lepiej uruchomiona. Nie mówimy tu oczywiście o ubogich występach Luke’a Korneta, którego minuty dostał ostatnio podkoszowy rookie Daniel Gafford. Wybrany z 41 pickiem rookie był pozytywnym zaskoczeniem Summer League i naprawdę wielu obserwatorów uważa, że należą mu się niemałe minuty w rotacji Byków. Z dobrych występów znów prezentuje się rozgrywający Coby White, a odkurzony został Denzel Valentine, z którego usług nie korzystano. Z kolei były starter Byków waleczny Ryan Arcidiacono dawniej dostawał więcej minut, ale jego rolę przejął Tomas Satoransky.

źródło:YouTube/FreeDawkins

Trade Deadline – co może się stać ?

Young, który trafił do Bulls tego lata miał być nadzieją na lepszą grę drużyny i mentorem dla młodych ,wschodzących gwiazd. Wszystko jest jednak możliwe w lutym tego roku. Sam zawodnik nie jest zadowolony z ilości minut, które dostaje a jak donosi Los Angeles Times, LA Clippers są zainteresowani pozyskaniem podkoszowego w zbliżającym się 6 lutego Trade Deadline. Nie odbył się jeszcze żadne rozmowy, ale mówi się, że dostępny dla Bulls w drugą stronę będzie Mo Harkless, co przy kontuzjach dwóch skrzydłowych będzie miało sens.

Przed rokiem na zakończenie okna transferowego z Bulls wytransferowano Jabariego Parkera i Bobbiego Portisa za weterana Washington Wizards Otto Portera. Dwa sezonu temu oddano Nikolę Miroticia. Back-to-back byli sprzedającymi swoich graczy, a teraz w trzecim roku przebudowy znów mogą podjąć kolejne i kolejne decyzje.

Czy kogoś dodają, a może patrzą jak przehandlować Kris Dunna i Denzela Valentine’a – zastrzeżonych wolnych agentów tego lata? Jeśli celem nadal są Playoffs i występ w nich po dwóch sezonach nieobecności to jedną z opcji są zmiany w składzie, które zależą od duetu Paxson&Forman.

„Myślę, że musimy sobie po prostu zaufać nawet jeśli rzuty nie wpadają lub popełniamy błędy w obronie. Musimy to zablokować, pozostać skupieni na grze”

Tak mówił ostatnio Dunn zapytany o zbliżające się mecze przeciwko drużynom z dodatnim bilansem. Jego zdanie podziela Denzel Valentine:

„Powinniśmy wychodzić każdej nocy z nastawieniem, że wygramy. Musimy wychodzić na parkiet z innym przekonaniem, być zarozumiali i grać twardo całe 48 minut. Myślę, że jesteśmy wystarczająco utalentowani, ale musimy zacząć wychodzić i to okazywać.”

Talentu im nie brakuje. Kto wie jakby wyglądał zespół, gdyby zdrowy był Otto Porter Jr., Thed Young dostał minuty o których marzy zamiast wystawiania trzech obrońców w pierwszym składzie, Markkanen grał na poziomie do jakiego nas przyzwyczaił, a Wendell Carter Jr. co mecz dominował zarówno w ataku jak i obronie… Nadal jest sporo gdybania i sporo niewiadomych. Young i Satoransky zostali dodani by wspierać młodych zawodników, a tymczasem tym młodym trener Boylen nie zawsze w tym sezonie daje tyle minut na ile zasługują.  Zach LaVine gra statystycznie podobny sezon do poprzedniego, ale za to regres zalicza Lauri Markkanen, na którym ta drużyna również miała być budowana. Playoffs nadal są w zasięgu, ale styczeń może mocno zweryfikować pobożne życzenia noworoczne fanów Bulls o zbliżeniu się do ósemki. Jeśli nic się nie poprawi, zmiany mogą się okazać konieczne. Część graczy jest bezpieczna, ale część nadal nie może spać spokojnie.

 

Kopiuj link do schowka