Boston vs Indiana: Czy Pacers mają szansę bez Oladipo?

14/04/2019
fot. Trevor Ruszkowski-USA TODAY Sports

Za nami pierwsza noc playoffów i niespodzianek oczywiście nie brakowało. Czy tego wieczoru będziemy świadkami kolejnej? Do gry wkraczają Celtics i Pacers, czyli zdaniem wielu najbardziej wyrównana para. Czy aby na pewno?

Indiana Pacers ma za sobą absolutnie świetny sezon zasadniczy. Przez sporą jego część była trzecią siłą na Wschodzie, dystansując Sixers i właśnie Celtics. Niestety zdarzył się najczarniejszy możliwy scenariusz i ich najlepszy gracz, Victor Oladipo zakończył przedwcześnie sezon kontuzją. Mimo tego Pacers nie poddali się i do końca walczyli o przewagę parkietu, pokazując, że bez Dipo też potrafią być groźni.

Sponsor serwisu

Celtics? Mieli zdominować konferencję i być równym rywalem dla Warriors w wielkim finale. Okazało się, że wolą się wewnętrznie kłócić, ich lider na łamach prasy przywoływał wszystkich do porządku, praktycznie każdy gracz zagrał poniżej oczekiwań i rzutem na taśmę uzyskali przewagę parkietu. Dodatkowo stracili serce zespołu i defensywnego pitbulla, Marcusa Smarta.

Źródło: Youtube.com/Ximo Pierto

I co? I ja Wam mówię, że Celtics w 5. Dlaczego?

Nie można Pacers odmówić walki i ciężkiej pracy w obronie, ale poza tym nie mają realnych argumentów na nawiązanie walki z Celtics, po prostu. Prawdą jest, że dobrze sobie początkowo radzili bez Oladipo, ale końcówka sezonu i trudniejszy terminarz obnażyła ich słabości, z których największą jest

Atak

Bolączka Pacers i główny powód ich przyszłej porażki w tej serii. Po przerwie na Mecz Gwiazd, Indiana osiągnęła bilans 10-14 (najgorzej z wszystkich ekip w playoffs), a ich atak w tym czasie był na 23 miejscu w lidze. I teraz łatwiej o punkty nie będzie.

Kiedy nie ma na parkiecie Dipo, nie ma kto wykreować sensownej akcji w Indianie. Brakuje zawodnika, który zagra 1 na 1, zrobi przewagę, wymusi pomoc w obronie, załamie rotację przeciwnika. Jasne, Pacers egzekwują plan trenera McMillana, lecz na playoffs to za mało. Trzeba mieć kogoś, kto weźmie piłkę w ręce i sam coś wymyśli. Tym kimś był Oladipo, bez niego Pacers nie mają na obwodzie zawodnika do gry z piłką. W kontekście dobrej obrony Celtics, brak wyróżniającej się postaci w grze z piłką na obwodzie będzie bardzo bolesny.

Tym bardziej, że Indiana stała się bardzo przewidywalna w ataku po kontuzji Oladipo. Pod nieobecność Victora, Indiana przeniosła ciężar gry pod kosz. Więcej piłek jest dogrywanych do wysokich i tam trójka Turner/Sabonis/Young atakuje kosz i zdobywa punkty, najczęściej po pick&rollu. Problem leży w tym, że Aron Baynes uwielbia bronić wysokich rolujących pod kosz i wychodzi mu to bardzo dobrze. Al Horford to defensywna czołówka pośród wysokich graczy. Duet Horford&Baynes nie będzie miał większych problemów w obronie z trójką podkoszowych Pacers, jeśli nie będą się specjalnie musieli przejmować zawodnikami inicjującymi zagrywki.

W kwestii ataku Pacers należy jednak zwrócić uwagę i docenić Bojana Bogdanovica. Chorwat gra fantastycznie i sprawi wiele problemów Celtics. Tym bardziej, że stracili idealnego obrońcę na Bojana, czyli Marcusa Smarta. Problem leży w tym, że wciąż niemal połowa jego rzutów to sytuacje spot-up. Bogdanovic będzie bardzo groźny i swoje 20+ punktów nawrzuca, ale nie jest on specjalistą od kreowania własnych pozycji rzutowych, czyli tego, czego najbardziej brakuje Pacers.

Źródło: Youtube.com/Z.Highlights

Obrona:

To jest fundament i źródło wszelkiej radości w Indianie. Mają jednego z głównych kandydatów do Obrońcy Roku w osobie Mylesa Turnera. Generalnie ich zawziętość i siła defensywna daje im jakąkolwiek nadzieję na sukcesy. Jednakże, Brad Stevens ma bardzo szeroki skład, co daje mu cały wachlarz opcji i wykorzystywania słabości rywala. Al Horford wychodzący na obwód to problem dla każdej obrony. Tym bardziej, jeśli na czwórce biega Marcus Morris, ponieważ Indiana kompletnie nie ma odpowiedzi na takie ustawienie (Turner wyciągnięty spod kosza, Young także, plus Thad nie nadąży za Morrisem. Bez obu podkoszowych otwiera się autostrada dla Irvinga). Aron Baynes także nie może być całkiem odpuszczony na trójce (34% w tym sezonie). Przypomnijmy, że w trzech spotkaniach sezonu regularnego Turner zaliczył zaledwie 3 bloki przeciwko Celtics. Tymczasem Al Horford w końcówce sezonu ewidentnie złapał formę w ataku.

Nawet jeśli poradzą sobie z wysokimi to zostaje jeszcze kwestia Irvinga. Kyrie to najlepszy gracz w tej serii i facet, który uwielbia grę pod presją. Kto w obliczu braku Oladipo, będzie obrońcą na Uncle Drew? Serio ufamy na tyle parze Matthews/Collison +ewentualnie Cory Joseph? Nie spałbym spokojnie na miejscu fanów Indiany, w przeciwieństwie do samego Irvinga.

A przecież to nie wszystko. Na ławce jest jeszcze Gordon “16 pkt na 60% skuteczności w ostatnich 7 meczach RS” Hayward. Jeśli jego ostatnie popisy to nie jest tylko chwilowy wyskok, a faktyczny powrót do formy, Celtics mają na ławce gracza kalibru All-Star, czego Pacers nie mogą powiedzieć ani o swojej ławce, ani o pierwszym składzie. Nie muszę dodawać, ile problemów obronie Indiany wygeneruje wspólna obecność na parkiecie Irvinga i Haywarda w takiej formie.

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins

Regular Season

I tutaj, w przeciwieństwie do wczorajszej zapowiedzi serii Nuggets vs Spurs, wynik z sezonu regularnego ma znaczenie. Z dwóch powodów. Po pierwsze, co też jest niejako kontynuacją wątku obrony Pacers, Boston znalazł kilka ciekawych rozwiązań, na które ciężko będzie odpowiedzieć Indianie:

Źródło: Youtube.com/Coach Daniel

Po drugie, Boston dwukrotnie wygrał z Indianą w ciągu jednego tygodnia, przed samym startem playoffów odbierając im przewagę parkietu. Wysłał tym samym sygnał (szczególnie drugim, wysokim zwycięstwem) Indianie, że jest gotowy na walkę w serii, że pokonał wewnętrzne problemy na tyle, że nie odpadnie w pierwszej rundzie. Wiadomo, że Boston ma więcej talentu, a tu jeszcze spokojnie wygrał oba mecze całkiem niedawno? Pewność siebie stoi po stronie Celtów i w tej serii ma to znaczenie.

Reasumując – to nie będzie łatwa seria dla Bostonu nie miejmy złudzeń. Nie bez powodu Indiana jest tak wysoko w tabeli. Wszyscy wiemy, że chłopaki będą walczyć do ostatniej minuty w każdym meczu. Boston będzie musiał wyszarpać każde punkty. Ostatecznie jednak sama walka i ogromne serducho do gry nie wygra całej serii. Jedno spotkanie na pewno. Dwa? Możliwe, chociaż wątpię. Trzy są raczej poza zasięgiem, nie mówiąc już o czterech. Z drugiej strony, Indiana chce żebyśmy ich skreślali, oni lubią zaskakiwać. Tak jak rok temu.

Boston Celtics – Indiana Pacers: 4:1

Kopiuj link do schowka