Blee i nieblee 19. Letnie granie.

13/08/2020

Dzień dobry. Sezon, mimo mojej niewiary, wrócił i ma się świetnie.  Chłopaki grają, czasami bardziej poważnie, najczęściej mniej, czasami w składach z G-league, a czasami jak PTB i Suns na poważnie niczym politycy. Mini sezon zasadniczy dobiega końca i zaraz zaczynają się PO. Mimo, że znaczna cześć gier jest grana bez ciśnienia i tak jest pięknie, a nawet lepiej. Są wakacje, jest ciepło, a  mecze są o wybornych godzinach. Zapraszam.

Tatum – pierwszy mecz straszliwy punktowo. Oczy mnie bolały gdy patrzyłem jak forsuje te swoje cegły z dystansu i pudła z pomalowanego. Wyszło 2/18 z gry i 5 pkt. Poza punktami było całkiem dobrze 7 zb., 3 ast., 2 prz., 1 bl. Wstrzeli się prędzej czy później i takiej padaki już nie zagra jak z Bucks. Szybko przekonał się, że samo posiadanie brody nie robi na nikim wrażenia i trzeba popracować aby zaliczać. Już w drugim spotkaniu zagrał porządnie i zaliczył 34 punkty, a BC zlało PTB.

NOP – po pierwszym ich meczu pomyślałem sobie, że nic z tego nie będzie jeśli chodzi o kwestię PO. Nie pomyliłem się. Chłopaki zagrali mocno przeciętnie, a ich największym problemem jest gruby Zion. Jak chłop nie schudnie porządnie to jego kariera nigdy się nie rozwinie.  82 mecze sezonu zasadniczego to diametralnie inna sprawa niż lajtowe granie w NCAA. Tu każdego dnia mierzysz się z atletami jakich poprzednio spotykałeś bardzo sporadycznie. Tu są sami najlepsi, najszybsi, najskoczniejsi i najbardziej napakowani. Z taka nadwagą może i zostanie ikoną grubasów, ale gwiazdą z prawdziwego zdarzenia nie będzie, chyba że gwiazdą gabinetów lekarskich. Ich mecze w Orlando były najczęściej słabe. Z LAC do przerwy dostali 77 – 41 i wyglądali jakby grali ze sobą pierwszy raz w życiu.

LAL vs LAC – zagrali. Jeziorowcy wygrali i tyle. Oby w ewentualnym finale konferencji wyglądali lepiej i oby składy były pełniejsze.

PTB – Ich największe problemy to brak obrony i brak rozsądku. Oni maja tylko atak. Zaczęli dobrze pokonali Grizz, potem przez brak chłodnej głowy i pomyślunku przerznęli z BC. W spotkani z Rakietami, sam Nurkić powinien mieć 30 punktów. Jednak pudłował niemiłosiernie i mecz był zacięty. Josif gra mizernie, a jak czytam opinie, że jego gra jest świetna to ręce mi opadają. Może i zdobywa średnio 17 punktów w meczu, jednak warto spojrzeć na parkiet, nie tylko w statystki.  Biorąc pod uwagę poziom gier w bańce powinien zdobywać 25 punktów, ale on tylko w dwóch grach przekroczył 50% z gry.  W Orlando gra na 47% skuteczności. czy rekompensuje to w defensywie ? Nie absolutnie nie. Jego obrona woła o pomstę do nieba. Lepij broniłby nawet koleś bez rąk. Z LAC Smugi odstawili przypał sezonu. Clippersi zrobili wszystko aby ten mecz przegrać, niewiele brakował, a zaczęliby rzucać do własnego kosza. Jednak PTB zaczęli odpalać kretyńskie rzuty z totalnie nieprzygotowanych pozycji, nie przeprowadzili w końcówce żadnej sensownej akcji tylko ciągle łupali te swoje cegły, faulowali bez potrzeby, w obronie biegali jak niewidomi. To był dramat.  Efektem tych starań było zdobycie przez nich trzech punktów w ostatnich czterech minutach. Trzy punkty z zespołem, który robi wszystko byś wygrał. Jedyne co mi przychodziło do głowy jak na nich patrzyłem to myśl, że są niesamowitymi głąbami. Potem przyszedł mecz z Denver i Nurkić zgwałcił Jokicia i zrobił go swoim cwelem, Lillard władował  45 punktów a C.J  trafił 70% trójek. PTB zaliczyli 60% z dystansu i wyglądali jak członek po 4 tabletkach viagry. Spoko  zagrali nieźle, ale te wszystkie głosy zachwytu na Lillardem i spółką są mocno przesadzone. Zdobycze punktowe Dame’a świadczą tylko o poziomie obrony w większości spotkań które grali. Poza tym dla mnie to nie jest koszykówka godna pochwały gdy jeden koleś odpala 32 rzuty z 98 całej drużyny. W spotkaniu z Dallas PTB zaliczyli 18 asyst, z Sixers 19. U nich piłka nie chodzi, nie ma ruchu tak jak to było np. w GSW. Ich wygrane biorą się z tego, że oni grają na całego. Pełne zaangażowanie w mecz, a przeciwnicy nie zawsze, a właściwie prawie nigdy, a mimo to PTB szamoczą się niesamowicie. Najlepszym przykładem są spotkania z BC, HR, LAC, 76-tkami, gdzie pomógł im Embiid bo wypadł z meczu czy mecz z Dallas.  Zaliczają nerwowe końcówki, wymęczają wygrane, nie dominują specjalnie nad nikim, jednak mimo wszystko niesamowicie mnie ciekawi ewentualna para LAL vs PTB. Doceniam ich chęć do walki mimo wszystkich przeciwieństw. Mimo tego, że Dame jest nieco grubawy, że McCollum nie do końca zdrowy, że Nurkić baboli spod kosza jak zezowaty. Mimo, że bronią mizernie – ich defensywny rating w Orlando wynosi 119,3 i jest przedostatni (ofensywny – 121,6 i jest pierwszy), a procent asyst – 54, najgorszy w lidze to grają jakby jutra miało nie być. Ich najtrudniejszym zadaniem będzie wygrac z Nets, a potem wygrać dwumecz najprawdopodobniej z Suns. Uważam, że para w dogrywce PTB vs PS będzie najsprawiedliwsza. Obie ekipy grają ostro i z pewnością stworzą dobre widowisko. Nieco większe szanse daje Suns, których koszykówka zdaje się być bardziej poukładana, chłodna i przemyślana, zwłaszcza jeśli C.J. nie będzie zdrów.

Suns vs PTB – z pewnością będzie ciekawie. Dame i C.J. vs Booker i Rubio. Baynes i Ayton vs Nurkić. Bridges/Sarić vs Collins/Melo. Suns mają czwarty najlepszy defensywny rating w Orlando i piąty ofensywny. Procent asyst – 61. Suns lepiej asystują 28 razy w meczu, PTB 24, lepiej zbierają 47,4 zb., PTB 44,3, lepiej trafiają 49% vs 48%, gorzej z dystansu 40% vs 43% dla PTB. W obu ekipach grają świetni strzelcy Dame i Booker. W Orlando Lillard zdobywa średnio 37 pkt., Devin 31.

+29 – był Covington w spotkaniu z LAL. Grał 33 minuty, zdobył 8 pkt. Jednak cała jego gra zdecydowanie przyczyniła się do obrzezania chłopców z Los Angeles przez kurdupli z bandy D’Antoniego.

Suns – lato trwa więc Słońca powinny palić i palą jak szalone. Graja z pasją, mocą, na całego i walczą o PO. Niesamowita historia.

45 – punktów Hardena z Pacers nie pomogło i Rakiety zostały zestrzelone. Niestety trójka nie siedzi, obrona przeciwników jest niezła i pomysły knypków z Teksasu się kończą. Gordon nie pomógł 5/15 z gry, 1/9 za trzy i 6 strat.

41 – punktów Austina GOAT Riversa z Kings. Mój ulubieniec jest stworzony do takiego piknikowo-dożynkowego grania. Nie ma presji, nie ma obrony, jest lato, a za wygraną dają kurę. W tych klimatach Austin summer time Rivers jest niezawodny. Podobno po meczu pytał czemu nie puszczali Coco Jambo Mr. Presidenta. Gdy przycisnęła go Indiana to zdobył w 31 minut 3 punkty.

+/- – wskaźnik. Starterzy Heat w meczu z OKC uzbierali razem + 39. Starterzy OKC byli -61. Kto wygrał ? OKC. Śmiesznie jak to czasami wychodzi. Dodam, że ławka Thunder zaliczyła + 64, a rezerwy Heat  -43.

2 – gości ma na swoim koncie równocześnie MVP Finałów, MVP All Star Game i DPOTY. Jordan i Kawhi.

19/10 – punktów i zbiórek Poeltl’ego z Jazz. Nie było Goberta to sobie poszalał. 14 punktów i 12 zbiórek z Rockets. Kurduple nic mu nie mogli zrobić. Był 6/7 z gry. Adams ich zniszczy.

Pussy – tak wyglądał Lowry w meczu z Grizz. Zaliczył 15 pkt., 4/12 z gry, 2/9 za trzy, 8 ast i 9 strat. Ciężko się gra gdy naprzeciwko ciebie stają szybcy, skoczni Morant i Brooks, którzy mają tak mało lat i nie zjedli 4500 pączków.

49 – punktów Hardena z Dallas. 9 zb., 8 ast., 3 prz., 3 bl., 1 strata. Bardzo porządna linijka.

Philly –  wygrali trzy mecze. Uff co za ulga. Myślałem, że przegrają wszystko. Jednak to będą kolejne PO, w których oni nie osiągnął absolutnie niczego. Dostana w pierwszej rundzie Boston i na tym zakończa swoją przygodę na Florydzie. Tyle lat poświęceń, tyle lat przegrywania, tyle bezsensownych wyborów w drafcie, tyle transferów – głównie słabych i tyle zmarnowanych dolarów aby zbudować ekipę na 6 pozycje na słabieńkim wschodzie i na pierwszą rundę PO. Trust the process fools.

39 – punktów D. Foxa z Spurs w przegranym spotkaniu.

16 – asyst Lillarda w spotkaniu z BC. Punktuje jak szalony. Zaczął spokojnie 29 zdobytych z Grizz, 30 z Celtami, 21 z Rakietami, 45 z Denver, 22 z LAC, 51 z Phily i 61 z Dallas. Szkoda, że jest taki mizernym podającym. Umie podawać, ale nie ma tego czegoś co ma np LBJ, Rondo, Rubio czy Paul.

37- punktów M. Portera Jr. z OKC. Dodał 12 zb. i 4/6 za trzy To był prawdziwy przechwyt w drafcie pod hasłem kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Oni wygrali.

39 – Porzingisa z Houston i porażka. Generalnie zagrał bardzo dobrze.  W kolejnych grach zdobył sporo punktów; 30 z Suns i porażka, 22 z Kings  – wygrana, 30 z LAC – porażka, 26 z Bucks – wygrana i 36 z PTB i porażka. Bilans 2-4.

Ostro – zaszaleli chłopaki z Teksasu w spotkaniu Houston z Dallas. Wynik 153-149 jest tym co fani ataku totalnego lubią najbardziej. Obrona została w szatni.

14 – zbiórek Lowrego z LA. Rekord kariery.

Bucks – wygrali trzy spotkania w Orlando. Z Bostonem, ale ono się nie liczy bo grali w sześciu a Celtowie w czterech. Tatum był w tym spotkaniu zdecydowanie po stronie Koziołków. Wygrali też Heat i z Wiz. Z Wizards też się nie liczy, bo to totalne ogóry są i pewnie w PLK nie wygraliby nawet 5 razy. Bucks prezentują się bardzo średnio patrząc od strony statystycznej; najlepiej zbierają, są 9 w asystach, czwarci najgorsi pod względem strat, maja najmniej przechwytów, 6 miejsce w blokach, 9 w skuteczności z gry, 16 w celności za trzy. Kandydat na mistrza ?

6  – bloków Nurkicia z Grizz i Lopeza z Celtami.

QD – prawie było. Luka zaliczył 28 pkt., 10 zb., 8 ast. i 8 strat.

Melo – w stylu fitness gra nieźle. W ataku robi to co umie, a w obronie udaje, że broni tak samo dobrze jak reszta luzaków z Blazers.

42 – punkty A. Davisa z Jazz. Dla równowagi z OKC 3/11 z gry, 0/3 za trzy i 9 pkt.

13 strat – zaliczyli LAC i DM w meczu. 13 strat łącznie. Ach te luźne wakacyjne gierki.

TD – Doncicia z Kings. 20 zb., 12 ast. i 34 pkt. 6 strat w pakiecie. Szaleje na maksa jak to gówniarz. Za kilka lat będzie jak LBJ. W Orlando jest jedynym gościem zaliczającym średnie na poziomie TD. 32 pkt., 11 zb. i 11,3 ast.

T.J. Warren – ten gość kocha lato, bo latem jest gorący jak 53 pkt. władowane mięczakom z Phily, 34 Wizards, 32 Orlando i 39 w pięknej wygranej z LAL. Trójka w końcówce spotkania rzucona Davisowi w prosto w twarz była fantastyczna. Zaliczył dwa słabsze występy 16 punktów z Suns, ale z nimi przegrali wszyscy, a poza tym to Słońca. Kiedy mają grać pięknie jak nie latem.  12 punktów w spotkani z Heat. Niestety Jimmy zatrzymam cię wieśniaku Butler miał inny plan na ten mecz niż T. J.

9 – strat Houston w spotkania z Dallas i 9 z Bucks. Czy oni zwariowali ?

Heat – rozłupali Bryłki z Denver bez litości. Załatwili ich fizycznością. To wyglądało jak zabawa Airedale Terriera z otyłym Labradorem. Abdebayo, Butler, Nunn i reszta za szybka, za skoczna, za bardzo spocona. A wszystko to poparte 45% za trzy, 56% z gry i 86,5% z linii.

Steven vs Rudy – Gobert zaliczył 10 pkt., 7 zb., 2 bl. Adams 16 pkt., 11 zb., 2 bl. długowłosy Nowo Zelandczyk nie boi się patyczkowatego Francuzika.

25 – punktów Chrisa Bouchera z Bucks to jego życiówka. Dołożył 11 zb., 2 ast., 2 bl., 2 prz. Pierdołom z Phily wrzucił 19 pkt., 9 zb., 4 bl

źródło: YouTube/House of Highlights

Toronto – są prawdziwymi mistrzami. Zaczęli potężnie grają wielkie minuty swoimi starterami. Mają w Orlando bilans 6-1 i będą bardzo nieprzyjemnym rywalem w PO dla każdego na kogo trafią. Uważam, że nikt na wschodzie grając z nimi nie będzie pewny wygrania serii. Maja  dobry obwód, mają dobre skrzydła, dobry środek i dobre rezerwy. Potrafią bronić i potrafią atakować. Ich największym problemem, może być brak gościa na zacięte końcówki, ale z drugiej strony ktoś taki może po prostu narodzić się w  tych PO. Największą wpadkę zaliczyli z BC. Dali się zaorać jak nieużytek za miedzą. BC 52 zb., 27 ast., 14 str49% z gry, 35% za trz. Toronto 48 zb., 20 ast., 17 strat, 43% z gry i 26% za trzy.

40 – punktów Doncicia z Suns. Potem w meczu z Bucks przeleciał ich jak chciał. Zaliczył jako najmłodszy TD na poziomie 35/15/10. Był młodszy o 170 dni niż Jordan. Władował Koziołkom 36 pkt., 14 zb., 19 asyst. Don Juan Luka ściął chłopaczków z Milwaukee przy samej ziemi. Może nie jest napakowany i wielki jak Giannis, może nie sadzi susów po 7 metrów, nie skacze jak człowiek sprężyna, ale niech mnie ktoś przekona że Grek jest lepszym koszykarzem niż młody Słoweniec. Koszykarzem nie atletą.

2 dogrywki – w spotkaniu Denver vs Jazz. To może być zapowiedź pięknej serii w PO.

Faworyci – no właśnie Bucks, Clippers i LAL grają bardziej słabo niż dobrze. Z jednej strony to oni nic nie musieli w Orlando. Grali żeby się odchudzić, potrenować, porzucać, a jaki będzie bilans, generalnie nie miało znaczenia. Czy mają szanse z taką grą jak prezentują teraz na tytuł. Bardzo małe. Największe LAC, potem Bucks, a LAL to właściwie grają piach. Z drugiej strony PO wyzwoli w nich adrenalinę, zaczną się starać, zaczną pracować w obronie, zejdą na nogach niżej i spocą się bardziej. LBJ włączy tryb PO. Z trzeciej strony czy możliwe jest, że grający tak beznadziejnie LAL ( w meczu z Pacers starterzy zagrali tak AD – 8 pkt., McGee 5, KCP 8, Caruso 5 i LBJ 31) nagle zaprezentują mistrzowski basket, że przełączał guziczek i wszystko kliknie. Wszystko będzie płynne i spójne na najwyższym poziomie, a najprawdopodobniej będą go potrzebować już w pierwszej rundzie gdzie mogą się zderzyć z PTB lub Suns. Aby z nimi wygrać serię potrzebna będzie ciężka praca bo chłopaki z Portland/Phoenix tanio skóry nie sprzedadzą. Oczywiście nie można zapomnieć o tym, że jak LBJ wejdzie w swój tryb PO i zacznie grać tak jak potrafił w seriach finałowych z GSW to sam rozjedzie PTB z tą ich obroną istniejąca tylko w krainie baśni. Będzie ich patroszył bez litości, będzie słał podania, wjeżdżał i miażdżył. Obojętnie co się wydarzy z pewnością będzie ciekawie.

Rakiety – przegrali tylko z Spurs, PTB i PAcers, czyli z ekipami zaangażowanymi i walczącymi na serio, bez głupich usmieszków. Ich taktyka na te wakacyjne gierki sprawdza się wyśmienicie. Grają duże minuty w ośmiu i jest przyjemnie. Zobaczymy co będzie w PO. Na razie trafiają 35% trójek, trafiając średnio 19 w meczu. Oczywiście to najwięcej w lidze. Odpalają średnio 54 na mecz – oczywiście, to też najwięcej w lidze. Rakiety po przyjściu Russa zaliczyły progres w pace – z 27 pozycji na 4, FB points z 19 pozycji na 7, PTS/Points z 30 na 20. Bardzo podobało mi się jak w końcówce spotkania z Bucks, zmusili Koziołki do gry na Middletona. Obsiedli Giannisa i z braku laku Kris musiał rzucać. Jak można się spodziewać zawalił każdy rzut, który oddał. Kris znikam w ważnych grach Middleton potrafi czasami trafić taki rzut, jednak najczęściej nie daje rady. Ławka Rakiet – trzech kolesi 23 pkt. Ławka Bucks – 7 osób, 18 pkt.

43% – trójek trafiają LAC i są najlepsi z ekip grających w Orlando. Drudzy są PTB 42,6%, a trzeci Spurs 41%. LAL są najgorsi – 28% trafionych rzutów z dystansu. Za nimi Grizz 31% i Wiz 33%. HR piąci od końca 34,6%.

Brown – z PTB zagrał wyśmienicie. 30 pkt., 6/8 za trzy. Obrona, atak, wizja gry. Palce lizać.

Asysty – najlepsi w bańce są Denver – 28 w meczu, drudzy Nets 27,7 i za nimi Heat 27,5. Najgorsi Lakers 20,6, Thunder 20,7 i LAC 21,7.

Klub dziurawych rączek:

6 – J. Holiday, Russ, Doncić x 3, Middleton, Ingles, Giannis, Oladipo, Lillard, Harden, E. Gordon,

7 – Siakam, A. Davis, J. Holiday,

8 – Doncić,

9 – Lowry,

10 – Harden.

 

 

Dzięki za przeczytanie i poświęcony czas.

 

Kopiuj link do schowka