6) Utah Jazz – czy zrobią krok naprzód po wielkim lecie ?

19/10/2019
fot. Airforce Medical Service/Paul Holcomb

Utah Jazz w ostatnich kilku sezonach stali się ekipą, która na spokojnie może konkurować z najlepszymi nie tylko w konferencji zachodniej, ale i w całej lidze. 3 ostatnie sezony grali w playoffs, pokonując m.in. Clippers i Thunder odpowiednio rok i dwa lata temu.  Wydawało  się jednak , że Jazzmani są o jednego bardzo dobrego zawodnika  od walki o znacznie wyższe cele niż awans do najlepszej ósemki. W tym sezonie wszystko ma się zmienić.

Bilans 2018-19: 50-32 – awans do Playoffs, porażka 1-4 w I rundzie z Rockets

PG: Mike Conley, Emmanuel Mudiay, Nigel Williams-Gross,
SG:  Donovan Mitchell, Dante Exum, Justin Wright – Foreman, Miye Oni, William Howard
SF:  Joe Ingles, Royce O’Neale, Stanton Kidd
PF:  Bojan Bogdanovic, Jeff Green, Georges Niang, Jarrell Brantley
C:
  Rudy Gobert, Ed Davis, Tony Bradley

Po lepszej drugiej części sezonu zasadniczego 2018-19 Jazzmanom udało się wygrać 32 z 45 meczów. Zakończyli rozgrywki na 5 miejscu w konferencji. Rockets już w pierwszej rundzie byli ciężką ekipą do pokonania. Mitchell mimo pokładanych nadziei zawiódł w skuteczności i zdecydowanie brakowało solidnego drugiego strzelca., ale w tym sezonie z czystym sumieniem nie muszą bać się już nikogo.

Przyszli: Mike Conley, Bojan Bogdanovic, Jeff Green, Emmanuel Mudiay, Ed Davis, Miye Oni, Nigel Williams-Goss, Stanton Kidd, William Howard, Jarrell Brantley (two-way), Justin Wright-Foreman (two-way)

Odeszli: Ricky Rubio, Derrick Favors, Jae Crowder, Kyle Korver, Grayson Allen, Raul Neto, Ekpe Udoh, Thabo Sefolosha, Tyler Cavanaugh (two-way), Naz Mitrou-Long (two-way)

Offseason

Oczekiwania na najbliższy sezon są największe chyba od czasów, gdy w koszulce Jazz biegali John Stockton i Karl Malone i w sezonach 96/97 oraz 97/98 podejmowali w wielkim finale Chicago Bulls. Utrata Jae Crowder, Derricka Favorsa i Rickiego Rubio została w Salt Lake City bardzo szybko powetowana nowymi wzmocnieniami. Pomimo, że cała trójka grała przez ostatnie 2 sezony poważne role w zespole, drużynie nie żal było się z nimi rozstać, by wzmocnić się jeszcze bardziej w ofensywie. Chyba najbardziej fani musieli przełknąć gorycz odejścia ich jednego z ulubieńców Favorsa.

Utah wymienili tego lata swojego nominalnego rozgrywającego i silnego skrzydłowego. Zespół stracił Rickiego Rubio i wytransferował Derricka Favorsa, by sprowadzić Bogdana Bogdanovicia z Indiany Pacers. Z kolei Jae Crowder, ważna cząstka tej rotacji i zazwyczaj facet, który miał swój udział nawet z ławki został wysłany do Memphis jako część umowy Conleya. W pakiecie z nim powędrowali do Tennessee Kyle Korver i Grayson Allen.

Za Jazzmanami bardzo udany offseason, w którym skompletowali jeszcze bardziej wyrównany skład.

Drużynie potrzebny był rozgrywający po odejściu do Suns Rickiego Rubio. Brakowało im od dawna kogoś tak doświadczonego i ułożonego jak Mike Conley. Bojan Bogdanovic, Jeff Green, Ed Davis.  Brakuje gracza, który regularnie kończyłby mecze zarówno w sezonie zasadniczym jak i w playoffs.

źródło:YouTube/House of Highlights

Jazmani potrzebowali zawodnika pokroju gwiazdy, który przyniesie do zespołu inny wymiar. Nigdy tak naprawdę nie byli atrakcyjnym kierunkiem dla gwiazd podczas free agency. Mike Conley, którego sprowadzili nadal jest w swoim prime time i z pewnością będzie świetnym rozgrywającym, z którym drużyna wiązała ogromne nadzieje. To on odciąży nieco Mitchella i pozwoli z pewnością jeszcze bardziej otworzyć mu się ofensywnie. Conley to mądry podający i słynący z bardzo dobrej defensywy obrońca, posiada świetny przegląd pola, ale gdy będzie musiał  to samo wykreuje swój rzut. Co ważne ma już kilkusezonowe doświadczenie w playoffs, jako gracz Memphis Grizzlies. To on wraz z Bogdanoviciem mają czuwać nad prowadzeniem gry i usprawnić zespół strzelecko. Dla Mike nowy, silny klub będzie szansą, by po raz pierwszy dzięki swojej grze dostać powołanie do występu w ASG.

Ciekawostką jest fakt, że Conley ma ratio asyst do strat na poziomie 3.45, co jest zdecydowanie lepsze niż u całej reszty zespołu Utah z zeszłego sezonu. Czuwanie nad piłką nigdy nie sprawiało mu problemów. Z pewnością pomoże drużynie poprawić się w statystyce traconych piłek, w ostatnim sezonie zajęli w tym niechlubne wysokie 4 miejsce.

Kolejnym świetnym ruchem było sprowadzenie Bojana Bogdanovicia, który wydaje się, że  jest idealnym wypełnieniem luk u Jazz. Potrafi grać na kilku pozycjach. Chorwat podpisał 4-letnią umowę za 73 miliony $. Słynie z dobrej skuteczności. Rzucał dwa sezony temu 40% za trzy, a w ubiegłych rozgrywkach było to już 42.5% co dało mu 10-tą najlepszą skuteczność w lidze. Jest bardzo powtarzalny, w ubiegłym sezonie tylko 4 razy rzucał poniżej 30%, a w ponad 30 spotkaniach trafiał powyżej 50% z gry. Jego talent strzelecki a także umiejętności kreowania gry powinny również pomóc, by Donovan Mitchell nieco odetchnął w ataku. Bojan miał już solidne występy w barwach Pacers, gdzie zdobywał przed rokiem 37,35 czy 31 punktów, notując średnio 18 punktów co mecz. Jego bardzo dobra skuteczność pomogła przetrwać Pacers po stracie Victora Oladipo, a nawet dostać się do playoffs.

Na 2 lata za 10 milionów $ został podpisany Ed Davis, który zawsze zostawiał dobre wrażenie w każdym zespole w jakim grał. Można się więc zastanawiać dlaczego w żadnym zespole nie został dłużej niż 3 lata. Mimo, że nigdy nie rzucał z dystansu, to zawsze był przydatnym graczem z ławki. Dobrze zbierający i niezły obrońca jakim jest Davis będzie backupem  dla Goberta. W Brooklyn Nets w minionym sezonie notował najlepsze w karierze 22.8 zbiórki na 100 posiadań czyli 9 zbiórek na mecz przy 17 minutach z ławki.

Jako wzmocnienie z ławki do zespołu przyszedł Emmanuel Mudiay, który swego czasu stracił miejsce w Denver kosztem Jamala Murraya. Ostatnio pokazał spory rozwój w barwach New York Knicks, co zostało zauważone. Tutaj w Utah nie będzie miał już żadnej presji, oczywiście musi pogodzić się z rolą backupu rozgrywającego, ale na pewno chwilami wniesie sporo energii do zespołu.

Nie możemy zapomnieć o  Jeffie Greene, który co prawda odwiedza 5 klub w ciągu 5 lat, ale nadal jest solidnym shooterem. Na pewno dołoży nie jedną trójkę z narożnika lub też może być cichym bohaterem, który przesądzi o losach meczu. W szatni z takim doświadczeniem będzie mentorem dla reszty.

Czy Donovan Mitchell wskoczy na wyższy poziom?

Pomimo, że Mitchell nie poprowadził drużyny USA do medal na tegorocznych mistrzostwach świata, to i tak osiągnął sporą dawkę przydatnego doświadczenia. Jednak największy efekt musi osiągnąć ze swoim klubem. Musi szczególnie poprawić skuteczność, z którą miał nie rzadko problem. Rockets w pierwszej rundzie playoffs 2019 zweryfikowali jego rzuty, pozwalając na 32% z pola i wymuszając więcej strat niż rozdanych asyst.

źródło:YouTube/NBA

Czy w Utah mają najlepszy lineup w NBA?

To bardzo intrygujące pytanie, z którym nie każdy musi się zgodzić. Prawda jest jednak, że wyjściowa piątka stała się jedną z lepszych w lidze. Mitchell jest chwilami wybuchowy w ofensywie. Gobert celuje w 3 z rzędu tytuł DPOY. Conley jest prawdopodobnie najbardziej zrównoważonym rozgrywającym w NBA. Do tego dochodzi Bogdanovic jako 4 opcja, dobry gracz z dystansu i solidny obrońca. W końcu jest też Joe Ingles, jeden z lepszych shooterów całej NBA. To grupa, w której znajduje się 4 bardzo dobrych, potrzebujących przestrzeni i atakujących kosz. Dając Conleyowi i Bogdanoviciowi możliwość kreowania gry, Utah nie wpadną w podobne problemy z przeszłości, kiedy drużyna inwestowała tylko w Mitchella jako rozgrywającego.

Rudy Gobert jest również bardzo równy w swojej grze. Jego średnie z poprzedniego sezonu 15.9 pkt, 12.3 zb i 2.3 blk sprawiły, że zyskał miano prawdziwego defensora obręczy i strefy pomalowanego. Usprawnił się w graniu pick-and-roll i poprawił rzuty hakiem.

Pierwsza piątka z  Mitchellem, Conleyem, Gobertem, Bogdanoviciem i Inglesem da trenerowi Snyderowi wiele różnych opcji do gry i wystarczająco dużo broni w ataku w trudnych sytuacjach. Na papierze Jazzmani nie mieli tak utalentowanej pierwszej piątki od około 20 lat i swoich ostatnich sukcesów.

Mocne strony

Świetna defensywa, 3 rok z rzędu w ostatnim sezonie znalazła się w trójce najlepszych w całej lidze. Najlepszy statystycznie sezon rozegrał Rudy Gobert, który po raz trzeci znalazł się w All-Defensive First Team. Mówi się, że defensywa wygrywa mistrzostwo. Od kilku sezonów ze zdrowym Gobertem Jazz są w czołówce najlepszych defensyw całej ligi. Ten sezon pewnie znów będzie powtórką tego sukcesu.

Ten sezon to także nadzieja na usprawnienie ofensywy. Mitchell dostał więcej wsparcia. Conley i Bogdanovic na pewno odciążą ją go w zdobywaniu punktów. W ostatnich dwóch sezonach ich ofensywa mocno oparta była o najmocniejsze wysiłki Mitchella. W sezonie 2017-18 mieli 108.4 pkt na 100 posiadań i 16 miejsce w lidze, rok temu 110.9, co dało im 15 miejsce. Teraz gdy Mike Conley zajmie się rozgrywaniem, gdy pojawi się więcej przestrzeni liczby powinny powędrować w górę.

Kluczem w systemie coacha Snydera powinna być przestrzeń i rozmieszczenie graczy. Conley może odżyć jeszcze lepiej niż kiedyś, Mitchell powinien być bardziej skuteczny. Bogdanovic i Ingles będą mieć więcej miejsca na skrzydłach. Na koniec Gobert będzie miał otwartą drogę do kosza.

Słabe strony

W playoffs – brak punktującego gracza na którym można polegać w każdym momencie sezonu. Donovan Mitchell nie jest takim graczem co udowodnił w serii z Rockets(20 pkt 5 zb na mecz) tylko 32% z gry… Jeśli zawdodzi Mitchell zespół jest sparaliżowany. Potrzebne odciążenie Mitchella w ofensywie.

W ostatnich playoffs wyszła także niezdolność do zdobywania punktów z otwartych pozycji. 26.3% z dystansu to skuteczność w serii przeciwko Houston Rockets. To jednak nie najgorsza sprawa, bo 23.6% skuteczności Jazzmani mieli z otwartych pozycji.

Ich słabe strony mają też charakter czysto hipotetyczny. Conley ma za sobą pewną historię konutzji, więc zawsze istnieje jakieś ryzyko, że znów złapie uraz. Do tego ławka nie do końca może zapewnić tak dużo wsparcia strzeleckiego jakby się oczekiwało. To jednak do końca może nie być słabą stroną, jeśli Mitchell, Conley, Bogdanovic zaprezentują to co potrafią w ofensywie i przejmą mecz.

Konferencja Zachodnia wręcza naładowana jest potentatami do tytułu mistrzowskiego. Owszem Jazzmanów możemy uznać za jednego z nich. Realne wzmocnienia podtrzymają tylko ich drużynę, że mogą wygrać z najsilniejszymi.

Bardzo ważne będzie dla coacha Snydera zarządzanie czasem. Nowo przybyli są już po 30-tce, więc pewnie im bliżej playoffs tym więcej szans dostanie młody garnitur, żeby największe siły zostały na playoffs.

Jest trochę pytań i niepewności, bo odeszło aż 8 graczy. Zawsze mogą zdarzyć się nieplanowane urazy, czy problemy w szatni lub brak chemii, ale wszyscy w Salt Lake City liczą, że Snyder dobrze ułoży zespół a Jazzmani zaskoczą ligę jak niegdyś z Jerrym Sloanem.

Kopiuj link do schowka