25) Washington Wizards, czyli Bradley Beal i mugole

04/10/2019
fot. Wikimedia

Od kilku lat Wizards mieli zaczarować konferencję wschodnią i wreszcie zrealizować w pełni swój potencjał. Niestety czar na nich rzucony okazał się zbyt mocny i nowy sezon nie zwiastuje tutaj nic pozytywnego.

Nie tak to wszystko miało wyglądać. Wizards od kilku lat czekali na “ten” sezon, w trakcie którego wreszcie realnie powalczą o zwycięstwo na Wschodzie i grę w Finałach.  I tak jak nikt nigdy nie dostał prawdziwego listu z Hogwartu, tak i żadna z drużyn Waszyngtonu nie doczekała się wyczekiwanego przełomowego sezonu. Za każdym razem czegoś brakowało, aż wreszcie doszliśmy do dnia dzisiejszego, w którym jedyną szansą na sukcesy sportowe byłaby chyba właśnie magia. Niestety, w tej drużynie praktycznie cała ekipa to mugole.

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Rotacja:

PG: John Wall/Isaiah Thomas/Ish Smith/Isaac Bonga/ Chris Chiozza

SG: Bradley Beal/C.J. Miles/Jordan McRae/Admiral Schofield/Justin Robinson

SF: Rui Hachimura/Troy Brown Jr/Justin Anderson/Jemerrio Jones

PF: Davis Bertans/

C: Thomas Bryant/Ian Mahinmi/Mo Wagner

Bardzo blado prezentuje się rozegranie, rotacja podkoszowa jest mocno ograniczona szczególnie w obliczu kontuzji Achillesa Iana Mahinmi). Na każdej pozycji poza rzucającym obrońcą mamy do dyspozycji głównie melodię przyszłości i średniej jakości zadaniowców. I starego i kontuzjowanego C.J. Milesa. Bryant, Brown Jr, Schofield, czy Hachimura mają pewien potencjał i w sumie tyle. Czy można ich porównać do młodego talentu w takich Phoenix, Atlancie, czy Memphis? Nie bardzo. Nie można więc także oczekiwać od nich lepszej gry. Ani tego, że zdołają przekonać ligową gwiazdę do wspólnej gry. A więc…

Kiedy odejdzie Beal?

Najważniejsze i tak na dobrą sprawę jedyne ciekawe pytanie dotyczące najbliższego sezonu Wizards i to tylko dlatego, że pośrednio dotyczy innej, silniejszej drużyny. Beal nie dał jeszcze odpowiedzi nt swojej przyszłości, ciągle twierdząc, że nie wie, nie myśli o tym, ma czas. Nie miejmy wątpliwości – to tylko zasłona dymna i musiałby wydarzyć się prawdziwy cud, żeby Bradley został w stolicy.

Beal to jeden z najlepszych rzucających obrońców w lidze, wchodzi właśnie w szczytowy okres swojej kariery i nie ma najmniejszego powodu, żeby miał ten czas spędzać w klubie bez większych perspektyw. Czekanie na powrót Johna Walla, z którym gra mu się tylko gorzej niż bez niego? Nie ma szans. Czekanie na rozwój Hachimury i kogoś z top3 nowego draftu? Nie ma czasu.

Wszystko rozbije się o start sezonu. Jeśli Bradley i jego ekipa Wizards wannabe zaczną nieźle, do trade’u dojdzie przy okazji trade deadline. Jeśli zaczną na swoim obecnym poziomie, to Beal pożegna się z klubem przed końcem roku. I dobrze, bo co mógł, to już tutaj zrobił. Czas iść dalej, dla obu stron.

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins

Nowy zarząd, nowe problemy

Wreszcie, po kilkunastu latach średniactwa Wizards zmienili tego lata zarząd. Celowali bardzo ambitnie, bo w samego sensei Ujiriego. Masai jednak pozostał w Kanadzie, a po odmowie Tima Connelly’ego z Nuggets, postawili na swojego człowieka, czyli Tommy’eg Shepparda, który podobno zna się na tej robocie. Się okaże. Na szczęście do pomocy dostał Roda Thorna, wieloletniego v-ce prezydent ds. operacji koszykarskich NBA i gościa, który w drafcie wybrał Michaela Jordana.

Wyzwania jakie stoją przed nowym generalnym menadżerem należą do największych w tej lidze. 130 milionów dolarów w kontraktach to 14 miejsce w lidze w tej kategorii i minimalnie poniżej podatku od luksusu. 30 milionów z tego idzie na kosmiczny kontrakt Johna Walla, uciążliwy tym bardziej w obliczu kontuzji Achillesa. Raczej nie ma co liczyć w najbliższym czasie na zejście z tej umowy.

Jedynym pocieszającym aspektem jest chyba to, że Wizards nie muszą się głowić w którym kierunku pójść. Budowanie na duecie Beal/Wall nie ma już racji bytu. Trzeba spróbować czegoś nowego, choć łatwo nie będzie. Jak do tej pory Sheppard zaczął nieźle. Dokonał ciekawych wyborów w drafcie, wbił się w wymianę między Lakers i Pelicans, pozbył się Howarda w zamian za Milesa, dodał Bertansa, ale też stracił za bezcen Satoransky’ego, woląc postawić na Isaiah Thomasa.

Kluczem zatem będzie wymiana Beala. Wizards muszą na niej zyskać znacznie więcej niż na Porterze Jr i muszą przeprowadzić ją na tyle mądrze, żeby mieć na czym budować przyszłość. Dlatego ważniejsze nawet od młodych, obiecujących zawodników jest wyrwanie picków – Pelicans i Thunder pokazali im latem, że można sensownie pozbyć się największej gwiazdy. Wymiana Beala będzie papierkiem lakmusowym dla nowego zarządu, bo poza nią ich ręce są dosyć mocno związane.

Nowa Nadzieja?

Na ten moment jedynym światełkiem w tunelu i szansą na lepsze jutro wydaje się być Rui Hachimura. Pierwszy Japończyk w historii wybrany w pierwszej rundzie draftu ma zadatki na bardzo ciekawego gracza. Marketingowo jest to doskonały ruch Wizards, pytanie czy sportowo Rui dostarczy porównywalną jakość? Na mistrzostwach świata zaprezentował się przyzwoicie i w przyszłości może być bardzo dobrym uzupełnieniem potencjalnej nowej gwiazdy, którą Wiz wybiorą w najbliższym drafcie.

Źródło: Youtube.com/FIBA

I to powinien być ich kierunek. Picki za Beala, tankowanie w tym sezonie, i nadzieja, że Hachimura wyrośnie na kogoś w tej lidze. Wtedy będzie można zacząć mówić o jakichkolwiek perspektywach. Na ten moment wszystko zależy od tego jak długo zatrzymają Beala. Jeśli aż do trade deadline, to mogą wygrać nawet jakieś 25-30 spotkań. Jeśli stracą go wcześniej to 20 zwycięstw będzie wysoką poprzeczką, którą też niekoniecznie będą chcieli osiągnąć.

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Kopiuj link do schowka