Turniej play-in zostanie na stałe?

Turniej play-in zostanie na stałe?

Turniej play-in zadebiutował w zeszłorocznej bańce w Orlando i okazał się bardzo ciekawym zakończeniem sezonu regularnego. Bazując na sukcesie jaki odniósł NBA postanowiła podtrzymać, a nawet rozszerzyć ten format. Jak informują amerykańskie media, coraz więcej wskazuje na to, że play-in stanie się stałym elementem każdego kolejnego sezonu NBA.

Howard Beck ze Sports Illustrated powołując się na swoje źródła twierdzi, że przegłosowanie wprowadzenia play-in na stałe powinno odbyć się bez większych przeszkód. Jeden z v-ce prezydentów NBA, Evan Wasch potwierdził, że liga jest zadowolona z wprowadzonych zmian:

“Patrząc na zachowanie drużyn w ostatnich latach i mam tu na myśli głównie zaangażowanie na parkiecie, jesteśmy bardzo zadowoleni z pierwszych rezultatów wprowadzenia zarówno play-in, jak i zmian w loterii draftu.”

Evan Wasch

Format ten nie wszystkim przypadł do gustu. Narzekał na niego Draymond Green, jego potrzeby nie widział także Luka Doncic. Części fanów również nie podoba się taka formuła. Jak jednak słusznie zaznaczył Wasch, play-in ma jedną główną zaletę – mocno ogranicza tankowanie.

Zastanówmy się przez chwilę. Czy bez tego mini-turnieju, oglądalibyśmy tak wspaniałe popisy Stephena Curry’ego? W jakimś stopniu na pewno, lecz nie oszukujmy się – bez play-in Warriors tankowaliby na całego po pierwszej połowie sezonu. Podobnie sprawa ma się chociażby z Washington Wizards. Ponadto, nie dotyczy to jedynie tych nieco słabszych zespołów. Pośród lepszych drużyn także panuje większa rywalizacja, aby znaleźć się w top6, co świetnie widać obecnie w konferencji wschodniej.

Ostatnie tygodnie sezonu regularnego zwykle były najnudniejsze w całych rozgrywkach. Istniał wyraźny podział na ekipy pewne występu w playoffach i oszczędzających na nie siły, zespoły usilnie tankujące i jakieś 4, maksymalnie 5 drużyn walczących o 8 miejsce w obu konferencjach. Dzięki play-in mamy zdecydowanie więcej emocji, co z pewnością przekłada się także na wyniki oglądalności. W przypadku NBA będzie to zapewne decydującym argumentem.

YT: NBA