Trevon Allen: Sanders mówił mi: “bierz, nie będziesz żałował”

Trevon Allen: Sanders mówił mi: “bierz, nie będziesz żałował”

Trevon Allen: Sanders mówił mi: “bierz, nie będziesz żałował”
Trevon Allen / foto: Mateusz Słodkowski / AMW Arka Gdynia

– Rozmawiałem z Victorem Sandersem przed podpisaniem umowy. Mówił, że jeśli będę grać twardo i z pasją, to kibice to docenią i będą wspierać na każdym kroku. W Gdyni czułem ciarki na plecach. To było wspaniałe – mówi Trevon Allen, zawodnik Anwilu Włocławek.

Karol Wasiek: Jak Trevon Allen zmienił się na przestrzeni ostatnich lat jako człowiek i zawodnik?

Trevon Allen, zawodnik Anwilu Włocławek: Od mojego ostatniego pobytu w Polsce – w koszulce Polpharmy Starogard Gdański – sporo się zmieniło. Myślę, że największą taką różnicą pomiędzy debiutanckim sezonem a obecną sytuacją jest zrozumienie europejskiej koszykówki, która jest jednak inna od tej, która jest na co dzień w USA.

W Europie każde posiadanie ma ogromne znaczenie, tak samo jak obecność kibiców na trybunach. Wpływ fanów, którzy są zaangażowani w życie zespołu jest elementem, który robi dużą różnicę. Cieszę się, że w Anwilu taka sytuacja ma miejsce. Zadebiutowałem w meczu wyjazdowym, a na trybunach było mnóstwo fanów. Czułem ciarki na plecach, gdy słyszałem, jak głośno nas wspierali. To ludzie, dla których chce się jeszcze mocniej walczyć.

Czy Trevon Allen to dobry wybór Anwilu Włocławek?
263 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    206 głosów
  • Nie
    57 głosów
Wczytywanie…

W europejskiej koszykówce na pewno brakuje mi tytułu mistrzowskiego. Dwukrotnie miałem okazję uczestniczyć w wielkim finale, ale w obu sytuacjach nie stanąłem na wysokości zadania. Może w Anwilu się uda? Mam taką nadzieję. Uważam, że to bardzo ważna rzecz w kontekście rozwoju koszykarskiego.

Jestem coraz starszy, ale też silniejszy i bardziej doświadczony, a nieustanna praca nad swoją grą i doskonalenie każdego jej aspektu to coś, co mnie wyróżnia. Myślę, że to są największe zmiany, które zaszły w ostatnich latach.

Czy rozmawiałeś z Victorem Sandersem na temat Anwilu Włocławek?

Oczywiście!

Powiedział wprost: “bierz to, nie będziesz żałował”. Podkreślał, że to świetne miejsce do grania w koszykówkę. Mówił o wielkiej liczbie kibiców, którzy doceniają zaangażowanych zawodników.

Jakie jeszcze inne wskazówki ci dał?

Bądź sobą.

“Jeśli będziesz grał twardo i z pasją, to kibice będą cię kochali i wspierali na każdym kroku” – takie słowa zapamiętałem.

Mogę obiecać kibicom, że będę starał się grać twardo i agresywnie w każdym spotkaniu.

Co jeszcze zamierzasz wnieść do zespołu?

Czuję się wszechstronnym zawodnikiem, niezależnie od tego, czy chodzi o zdobywanie punktów, kreowanie pozycji dla innych zawodników w drużynie, czy o bycie agresywnym w obronie. Mogę pomagać na wiele sposobów.

Nie ukrywam, że decydując się na Anwil, patrzyłem też na potencjał zespołu i ewentualną grę w fazie play-off. Uważam, że z tym składem jesteśmy w stanie zajść daleko, co zapewni mi grę do czerwca. Na tym mi bardzo zależało.

Miałeś inne opcje?

Tak. Kilka innych klubów zgłosiło się z propozycjami, ale ta z Anwilu była najciekawsza.

Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się odejść z Kosowa?

Od początku miałem kilku trenerów. Cały czas zachodziły zmiany na ławce trenerskiej. Nowy szkoleniowiec, który się pojawił w zespole, obrał inny kierunek i chciał zmian w składzie. Uznałem, że czas przenieść się w inne miejsce.

Nie ukrywam, że mocno zaskakujący był sam fakt twojego pobytu w Kosowie. Jak tam trafiłeś?

Wiem. Wiele osób mi to mówi (śmiech). Zeszłego lata planowałem wrócić do Grecji, ale sytuacja nie potoczyła się po mojej myśli. Czas mijał, a ja pozostawałem bez pracy. Zacząłem się trochę denerwować, dlatego za wszelką cenę chciałem znaleźć klub, by mieć pracę i grać w koszykówkę. Kosowo było na ten moment jedyną konkretną opcją i dlatego zdecydowałem się na nią.