Trevon Allen: Sanders mówił mi: “bierz, nie będziesz żałował”
– Rozmawiałem z Victorem Sandersem przed podpisaniem umowy. Mówił, że jeśli będę grać twardo i z pasją, to kibice to docenią i będą wspierać na każdym kroku. W Gdyni czułem ciarki na plecach. To było wspaniałe – mówi Trevon Allen, zawodnik Anwilu Włocławek.
Karol Wasiek: Jak Trevon Allen zmienił się na przestrzeni ostatnich lat jako człowiek i zawodnik?
Trevon Allen, zawodnik Anwilu Włocławek: Od mojego ostatniego pobytu w Polsce – w koszulce Polpharmy Starogard Gdański – sporo się zmieniło. Myślę, że największą taką różnicą pomiędzy debiutanckim sezonem a obecną sytuacją jest zrozumienie europejskiej koszykówki, która jest jednak inna od tej, która jest na co dzień w USA.
W Europie każde posiadanie ma ogromne znaczenie, tak samo jak obecność kibiców na trybunach. Wpływ fanów, którzy są zaangażowani w życie zespołu jest elementem, który robi dużą różnicę. Cieszę się, że w Anwilu taka sytuacja ma miejsce. Zadebiutowałem w meczu wyjazdowym, a na trybunach było mnóstwo fanów. Czułem ciarki na plecach, gdy słyszałem, jak głośno nas wspierali. To ludzie, dla których chce się jeszcze mocniej walczyć.
-
Tak
-
Nie
-
Tak206 głosów
-
Nie57 głosów
W europejskiej koszykówce na pewno brakuje mi tytułu mistrzowskiego. Dwukrotnie miałem okazję uczestniczyć w wielkim finale, ale w obu sytuacjach nie stanąłem na wysokości zadania. Może w Anwilu się uda? Mam taką nadzieję. Uważam, że to bardzo ważna rzecz w kontekście rozwoju koszykarskiego.
Jestem coraz starszy, ale też silniejszy i bardziej doświadczony, a nieustanna praca nad swoją grą i doskonalenie każdego jej aspektu to coś, co mnie wyróżnia. Myślę, że to są największe zmiany, które zaszły w ostatnich latach.
Czy rozmawiałeś z Victorem Sandersem na temat Anwilu Włocławek?
Oczywiście!
Powiedział wprost: “bierz to, nie będziesz żałował”. Podkreślał, że to świetne miejsce do grania w koszykówkę. Mówił o wielkiej liczbie kibiców, którzy doceniają zaangażowanych zawodników.
Jakie jeszcze inne wskazówki ci dał?
Bądź sobą.
“Jeśli będziesz grał twardo i z pasją, to kibice będą cię kochali i wspierali na każdym kroku” – takie słowa zapamiętałem.
Mogę obiecać kibicom, że będę starał się grać twardo i agresywnie w każdym spotkaniu.
Co jeszcze zamierzasz wnieść do zespołu?
Czuję się wszechstronnym zawodnikiem, niezależnie od tego, czy chodzi o zdobywanie punktów, kreowanie pozycji dla innych zawodników w drużynie, czy o bycie agresywnym w obronie. Mogę pomagać na wiele sposobów.
Nie ukrywam, że decydując się na Anwil, patrzyłem też na potencjał zespołu i ewentualną grę w fazie play-off. Uważam, że z tym składem jesteśmy w stanie zajść daleko, co zapewni mi grę do czerwca. Na tym mi bardzo zależało.
Miałeś inne opcje?
Tak. Kilka innych klubów zgłosiło się z propozycjami, ale ta z Anwilu była najciekawsza.
Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się odejść z Kosowa?
Od początku miałem kilku trenerów. Cały czas zachodziły zmiany na ławce trenerskiej. Nowy szkoleniowiec, który się pojawił w zespole, obrał inny kierunek i chciał zmian w składzie. Uznałem, że czas przenieść się w inne miejsce.
Nie ukrywam, że mocno zaskakujący był sam fakt twojego pobytu w Kosowie. Jak tam trafiłeś?
Wiem. Wiele osób mi to mówi (śmiech). Zeszłego lata planowałem wrócić do Grecji, ale sytuacja nie potoczyła się po mojej myśli. Czas mijał, a ja pozostawałem bez pracy. Zacząłem się trochę denerwować, dlatego za wszelką cenę chciałem znaleźć klub, by mieć pracę i grać w koszykówkę. Kosowo było na ten moment jedyną konkretną opcją i dlatego zdecydowałem się na nią.
