Trener Trefla o decyzji sędziego: nigdy czegoś takiego nie widziałem!
– Po raz pierwszy w karierze doświadczyłem sytuacji, że sędzia orzekł faul, a następnie go odebrano. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem. Jak gwizdniesz faul, to musisz się go trzymać. Takie są zasady – mówi Mikko Larkas po porażce z Zastalem Zielona Góra (90:92).
Wielkie emocje w meczu w Zielonej Górze. Miejscowy Zastal – po dogrywce – pokonał Energę Trefla Sopot 92:90, mimo że w końcówce czwartej kwarty przegrywał różnicą siedmiu punktów (73:80). Zielonogórzanie w ciągu kilkunastu sekund odrobili większą część strat (dwa przechwyty pod koszem Trefla). W dogrywce gospodarze znów musieli gonić rywali, ale finalnie to onio cieszyli się z kolejnego zwycięstwa w ORLEN Basket Lidze.
Trener Mikko Larkas po zakończeniu spotkania nie krył złości. Zwrócił uwagę na jedną sytuację, która miała miejsce w dogrywce. Jeden z sędziów (Marcin Gawron) podniósł rękę w geście faulu przy rzucie Szymona Zapały, ale… ostatecznie dodatkowego rzutu wolnego nie było! Z niewyjaśnionych przyczyn arbiter wycofał się z tego. Powtórki pokazały, że Jakub Szumert faulował kolegę z kadry. To byłoby tym samym jego piąte przewinienie w tym spotkaniu.
– Gratulacje dla Zastalu, który jest świetną drużyną. To był trudny mecz, który był jednak w naszym zasięgu. Uważam, że wypuściliśmy wygraną z rąk. Po raz pierwszy w karierze doświadczyłem sytuacji, że sędzia orzekł faul, a następnie go zabrał. Nie do wiary! – powiedział Mikko Larkas.
-
Tak
-
Nie
-
Tak61 głosów
-
Nie64 głosów
– Jestem ponad 20 lat w koszykówce. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem. Jak odgwizdujesz faul, to musisz się go trzymać. Takie są zasady – dodał.
– Jest niesmak, niedosyt po porażce. Uważam, że rywale zasłużyli na zwycięstwo. Pokazali ogromną wolę walki. Popełniliśmy kilka głupich błędów, które kosztowały nas zwycięstwo. Mamy sporo wniosków do wyciągnięcia – przyznał z kolei Szymon Zapała.
Mikko Larkasa zapytaliśmy o brak Paula Scruggsa w samej końcówce meczu. Amerykanin rozgrywał świetne zawody (26 pkt – 8/13 z gry i 8 zbiórek).
– Nie mógł grać – brzmiała odpowiedź Fina.
Ważnym aspektem tego meczu była nieobecność Mikołaja Witlińskiego, podstawowego środkowego sopockiej drużyny, który do Zielonej Góry nie pojechał ze względu na chorobę. Jego miejsce w składzie zajął Szymon Zapała.
Sopocianie w całym spotkaniu popełnili aż 19 strat. Kilka z nich było wręcz kuriozalnych. “Jak to możliwe?” – zapytaliśmy.
– Nie jestem pewny, czy moi zawodnicy wiedzą, jaki kolor mają nasze koszulki. Być może na scoutingu będziemy musieli podać kolor, by nie popełniać tylu błędów – przyznał Fin.
Trefl z bilansem 9:5 zajmuje 3. miejsce w tabeli. To trzecia porażka sopocian z rzędu poza domem.