Toronto Raptors w Finale NBA! Kawhi obraca losy meczu!

26/05/2019
Toronto Raptors Kawhi Leonard Nathan Denette/The Canadian Press

Toronto Raptors wygrali mecz numer sześć, wygrywając tym samym serię z Milwaukee Bucks 4-2, zostając Mistrzem Konferencji Wschodniej, oraz wchodząc do wielkiego Finału NBA.


Bucks – Raptors – 94:100 (2-4)


To pierwszy w historii kanadyjskiego klubu awans do Finałów NBA. Ba, będą to pierwsze w historii NBA Finały z udziałem klubów z dwóch różnych krajów. Jeśli tytuł pojedzie do Kanady, będzie to wydarzenie bez precedensu. Nie wybiegajmy jednak w przyszłość – Toronto Raptors wyrwali sobie mecz numer 6, chociaż wydawało się, że to Bucks uda się doprowadzić do meczu numer 7.

Mecz zaczął się pod dyktando gości z Milwaukee Bucks. Wygrali oni pierwszą kwartę aż 31:18, wypracowując sobie już na samym początku drugiej kwarty przewagę wysokości 15 punktów. Przez dużą część drugiej odsłony udawało się to prowadzenie utrzymać, a z każdą minutą rosło przeświadczenie, że to Koziołki sięgną tej nocy po zwycięstwo. Pierwszą połowę zakończyły na prowadzeniu, lecz stopniało ono do kilku zaledwie punktów. Przez pierwsze 24 minuty Giannis miał na koncie zaledwie 10 punktów, Kawhi natomiast 8 i nie było to spotkanie zdominowane przez któregoś z liderów.

Pod koniec trzeciej kwarty Bucks znów prowadzili różnicą 15 punktów, wracali na dobrą drogę i w tym momencie można było naprawdę przypuszczać, że to jest ten mecz, w którym nie dadzą sobie wyrwać prowadzenia. Stało się jednak inaczej. Ostatnie dwie minuty trzeciej kwarty to run 10-0 ze strony Raptors. Rozpoczął się on akcją 2+1 w wykonaniu Kawhi Leonarda, następnie ten sam Kawhi po zbiórce w defensywie przekozłował sobie piłkę i trafił kolejny rzut. Następnie spod kosza trafił Serge Ibaka, po podaniu Kawhi. W akcji na 26 sekund przed końcem Leonard został sfaulowany przy rzucie za trzy punkty przez Erica Bledsoe, po czym trafił dwa z trzech rzutów wolnych. Trafił później jeszcze jeden rzut wolny po faulu Giannisa, Niemalże w pojedynkę zredukował więc straty do pięciu punktów w dwie minuty.

Na początku czwartej odsłony Raptors nie stracili rozpędu. Po dwóch minutach doprowadzili do remisu, a po pięciu minutach prowadzili już różnicą ośmiu punktów. Na dwie minuty przed końcem w kluczowej dla losów meczu akcji, Giannis zablokował próbę wsadu Kawhi, jednak Pascal Siakam dobił po zbiórce w ataku, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 97:92. Od tego momentu zrobiło się naprawdę nerwowo. Sporo było pudeł, fauli i strat. Najpierw Middleton nie trafił trójki, Raptors stracili piłkę, potem Bucks stracili piłkę, następnie George Hill popełnił faul, a Kawhi Leonard nie trafił rzutu. Za chwilę Marc Gasol sfaulował Brooka Lopeza przy rzucie, a ten wykorzystał oba rzuty wolne. Zostało niecałe 30 sekund do końca. Raptors wykorzystali 20 sekund na zegarze, po czym Pascal Siakam spróbował wykonać layup, którego nie trafił. Zebrał jednak sam po sobie, po czym został sfaulowany. Trafił pierwszy rzut wolny, a drugi spudłował, ale zebrał go Kawhi Leonard, który też został sfaulowany. Trafił on oba wolne, ustalając wynik meczu na 100:94. Zdołał jeszcze zablokować rozpaczliwą próbę rzutu za trzy Middeltona.

źródło:YouTube/House of Highlights

Bucks dobrze radzili sobie w tym meczu, ale kiedy trzeba było, to Kawhi Leonard pokazał jak należy stawać na wysokości zadania. Pod koniec trzeciej i w drugiej połowie czwartej kwarty, kiedy to Raptors wygrywali ten mecz, Kawhi robił wszystko co w jego mocy, zdobywając punkty, zbierając piłki, asystując i robiąc świetną robotę w obronie na Giannisie. Na przestrzeni całego meczu zdobył on 27 punktów, 17 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty i 2 bloki, trafiając co prawda tylko 1/8 rzutów z dystansu i popełnił aż 6 strat, ale zdobywając też aż 8 punktów w czasie kluczowego runu 10-0.

Giannis niestety na wysokości zadania nie stanął. Linijka 21 punktów, 11 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty i 3 bloki nie jest znowu taka fatalna, ale skuteczność 7/18 w jego przypadku pozostawia wiele do życzenia, a 1/5 w czwartej kwarcie nie przystoi na lidera. Ten pojedynek z Kawhi zdecydowanie przegrał i wygląda na to, że to jeszcze nie jego czas.

źródło:YouTube/House of Highlights

Ławka Raptors znów wygrała swoje minuty, tym razem wynikiem 32:23. Na wysokości zadania stanął przede wszystkim Fred VanVleet, który swoje 14 punktów zdobył trafiając 5/6 rzutów z gry, w tym 4/5 z dystansu. Dobrze spisał się również Kyle Lowry, zdobywając 17 punktów, 5 zbiórek i 8 asyst przy skuteczności 6/10 z gry i 3/4 za trzy. Raptors wygrali ten mecz skutecznością – żadna inna statystyka nie dawała im jasnej przewagi. Ten duet więc okazał się koniec końców kluczowy dla końcowego sukcesu.

Niezły mecz zagrał też Pascal Siakam, który zdobył 18 punktów i 4 zbiórki, trafiając 7/17 rzutów z gry. Siłą jego występu nie były jednak statystyki, a dobra prezencja w końcówce – to jego zbiórki w ataku w końcówce przesądziły pośrednio o losach meczu, a co za tym idzie także serii. Po 9 punktów z ławki zdobyli Serge Ibaka i Norman Powell, a Marc Gasol oddał tylko 3 rzuty, zdobywając 6 punktów i 3 zbiórki. Znów słabo zagrał Danny Green, w 15 minut nie zdobywając punktu. Jako jedyny miał też ujemny plus/minus na poziomie -7. Jeśli Toronto chce myśleć o powalczeniu z GSW w Finałach, Green musi się obudzić i grać po obu stronach parkietu.

Przy przeciętnie dysponowanym Giannisie, odpowiedzialność ofensywną wziął na siebie Brook Lopez, zdobywając 18 punktów, 9 zbiórek i 3 bloki, aż 11 oczek zdobywając w czwartej kwarcie. Jego wkład nie wystarczył jednak do zwycięstwa. Kolejne 14 oczek zdobył Khris Middleton, trafiając 5/13 rzutów z gry. 10 punktów dołożył zdobył Brogdon, z czego aż 8 w pierwszej kwarcie. Eric Bledsoe dorzucił 8 punktów, 5 zbiórek i 7 asyst. Z ławki natomiast 13 oczek dorzucił Ilyasova, a 10 Hill.

Bucks przegrali cztery mecze z rzędu, oddając serię po objęciu na starcie prowadzenia 2-0. Wcześniej w całym sezonie Milwaukee nie przegrało więcej niż dwa mecze z rzędu. Największy kryzys sezonu przyszedł więc w najgorszym momencie i po bardzo udanych rozgrywkach, zakończonych najlepszym bilansem w sezonie regularnym, Koziołki żegnają się z gra przed samym Finałem. Mogą być rozczarowani takim rozwojem wydarzeń. Giannis na przykład nie wytrzymał ciśnienia:

Kanada natomiast cieszy się ze swoich pierwszych Finałów i pierwszego w historii wygrania tytułu mistrza konferencji wschodniej. Wielkie starcie o trofeum Larry’ego O’Briena zaczyna się już w nocy z 30 na 31 maja o godzinie 3:00 naszego czasu. Tym czasem jednak dajmy Kanadyjczykom trochę poświętować – w końcu zrzucili z siebie tą okrutną playoffową klątwę, która zawsze paraliżowała ich i uniemożliwiała osiągnięcie czegoś więcej. W swoim setnym meczu Playoffów w historii organizacjo, zapewnili sobie swoje pierwsze Finały – piękna statystyczna ciekawostka. Będą to pierwsze w karierze Finały dla takich graczy jak Marc Gasol, czy Kyle Lowry. To może być ich jedyna szansa!

Kopiuj link do schowka