To słyszeli wszyscy w hali. Beniaminek nie miał biegać
Byłem w szoku, gdy trener Maros Kovacik zatrzymywał zawodników w kontrataku. Robił to z premedytacją, bo bał się odpowiedzi ze strony rywali. Sęk w tym, że Arka to jedna z najwolniej grających drużyn w PLK. Trener beniaminka – swoją taktyką – zaskoczył także swoich przeciwników.
Arkusz statystyczny po meczu AMW Arka Gdynia – Miasto Szkła Krosno – liczba zdobytych punktów z szybkiego ataku: 17/3 dla gospodarzy. Gdy zobaczyłem tę linijkę, przecierałem oczy ze zdumienia. – Jak to możliwe? – pomyślałem.
-
Tak
-
Nie
-
Tak44 głosów
-
Nie22 głosów
Wydawało mi się, że jednym ze sposobów dla krośnian na ogranie AMW Arki będzie maksymalne uproszczenie gry i bieganie do kontrataków, by w ten sposób zmęczyć doświadczonych zawodników gdyńskiego zespołu, którzy są świetni (może nawet najlepsi w lidze) pod kątem gry w ataku pozycyjnym.
Tymczasem trener Maros Kovacik miał zupełnie inny – zaskakujący – plan na mecz. Gdy jego zawodnicy – w pierwszej części spotkania – pobiegli do szybkiego ataku, ten apelował o spowolnienie gry i zorganizowanie ataku pozycyjnego. Ten głośny okrzyk “stop” dało się usłyszeć po drugiej stronie hali.
Słowacki trener raz nawet zatrzymał kontratak, gdy Krośnianie mieli przewagę liczebną nad rywalami. Jednak założenia taktyczne były ważniejsze od możliwości poszukania (zdobycia) łatwych punktów.
Zapytałem trenera Kovacika o zaskakujący pomysł na mecz i spowolnienie gry.
Oto jego odpowiedź:
Faktycznie specjalnie hamowałem drużynę. Wiemy doskonale, że AMW Arka uwielbia szybką koszykówkę. Nie chcieliśmy z nimi grać “up-tempo”, bo w ten sposób stracilibyśmy jeszcze więcej punktów. Jestem o tym przekonany. Krzyczałem do zawodników, by zwolnili grę. Uważam, że finalnie to była dobra decyzja. Przegraliśmy różnicą 19 punktów, ale wydaje mi się, że w przypadku innej decyzji, ta różnica mogłaby być jeszcze większa.
Czy trener przekonał mnie swoją argumentacją?
Nie. Nie “kupuję” tej narracji.
Uważam, że wybór taktyki – mówiąc delikatnie – nie był dobry, bo Arka – jak spojrzymy na statystyki zaawansowane – to jeden z najwolniej grających zespołów w ORLEN Basket Lidze (wolniej gra tylko ORLEN Zastal Zielona Góra).
Na dodatek wydaje się, że w krośnieńskim zespole są zawodnicy, którzy pasują wręcz idealnie do szybkiej gry: Shungu, Hamilton czy Wójcik. Potrafią pobiec i w niezorganizowanej koszykówce zdobyć łatwe punkty. Nie chcę im oczywiście umniejszać, ale nie mają jeszcze na tyle doświadczenia i umiejętności, by stanąć w szranki z Arką w kontekście gry w ataku pozycyjnym. Tutaj Gdynianie biją ich na głowę.
Zaskoczeni byli też przedstawiciele gospodarzy, którzy spodziewali się, że Miasto Szkła pójdzie w small-ball i szybką i mało zorganizowaną grę. W Arce lekko się nawet obawiano ustawienia z Jankowskim na “trójce”, Bocklerem na “czwórce” i Hamiltonem na “piątce”. Tego jednak nie było. Doświadczyliśmy za to jak faworyt w sposób modelowy przeszkolił drużynę, która jedną nogą jest już w I lidze.
