Tim Lambrecht: Nie chciałem wracać do klubu, który nie płacił na czas
Współpraca z trenerem Urbanem była wyśmienita. On wie, jak mnie wykorzystać. Chciałbym jeszcze raz się z nim spotkać, ale nie mogłem sobie pozwolić na powrót do klubu, który nie płacił na czas. Stelmahers? Myślę, że moje notowania u niego nie były zbyt wysokie – mówi Tim Lambrecht, zawodnik Energa Czarnych Słupsk.
Karol Wasiek: Jak oceniasz ten sezon pod kątem indywidualnym?
Tim Lambrecht, zawodnik Energa Czarnych Słupsk: Zacząłem ten sezon w Grecji. Byłem tam jako zastępstwo, podpisując krótkoterminową umowę. Później trafiłem do zespołu ze Słupska. Nie jest łatwo wejść do drużyny w trakcie trwania rozgrywek. Mieliśmy – jako zespół – sporo problemów, a mi trudno było znaleźć swoją rolę. Nie grałem tak, jak chciałem, nie pasowałem zbytnio do systemu poprzedniego trenera i trudno mi było znaleźć sposób na bycie skutecznym i efektywnym graczem.
Teraz z nowym trenerem sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Staramy się grać szybciej i bardziej agresywnie, a ja jestem wykorzystywany jako “piątka”. Nie ukrywam, że to mi bardziej pasuje, lepiej czuję się w tym stylu gry.
-
Tak
-
Nie
-
Tak27 głosów
-
Nie21 głosów
Czy żałujesz, że latem nie podpisałeś umowy ze Stalą Ostrów Wielkopolski?
Nie do końca. Oczywiście widzę, że zespół gra dobrze i bardzo się cieszę z tego powodu. Kibicuję trenerowi Urbanowi. Życzę mu jak najlepiej, podobnie jak fanom “Stalówki”, którzy mocno wspierają swój zespół.
Jak wszyscy doskonale wiedzą – klub latem miał ogromne problemy organizacyjno-finansowe. Nie jest też tajemnicą, że w zeszłym sezonie Stal spóźniała się z wypłatami. Mi – jako zawodnikowi – trudno było się z tym pogodzić i też trudno było mi wracać do miejsca, którego przyszłość nie była wcale pewna. Oczywiście prowadziliśmy rozmowy, ale finalnie zrezygnowałem z tej oferty.
Pieniądze to jedno, ale po drugiej stronie jest trener Andrzej Urban, który znalazł klucz do wykorzystania twoich umiejętności.
Zgadzam się w 100 procentach. Chciałbym jeszcze kiedyś zagrać dla trenera Andrzeja Urbana. On doskonale wie, jak mnie wykorzystać jako zawodnika. Rozumie, jak lubię grać, a jak nie lubię. Sprawił, że byłem bardzo efektywnym graczem na poziomie PLK.
Jak w takim razie lubi grać Tim Lambrecht?
Preferuję szybką koszykówkę. Jako środkowy mogę wykorzystać moją szybkość przeciwko wolniejszym środkowym. Mogę też grać jako czwórka, gdy rywale mają mocnych fizycznie zawodników na pozycji nr 5. Nie ukrywam, że najlepiej czuję się w systemie, w którym zawodnicy dzielą się piłką. Sam ją lubię mieć w rękach, bo lubię być kreatywny i tworzyć coś dla moich kolegów z drużyny. To też kolejna rzecz, którą często powtarzałem trenerowi Urbanowi.
Wolisz grę pick&pop?
Tak, to prawda, choć jako piątka musisz też czasami zagrać pick&roll. Trener Skelin wie, że lepiej czuję się w grze typu pick&pop i w ten sposób mnie ustawie.

Czy to prawda, że już na pierwszym treningu powiedział, że musisz częściej kończyć akcje wsadami?
(śmiech) Od pierwszego treningu to słyszę: “musisz kończyć akcje wsadami”. Czasami trener potrafi na całą halę krzyknąć: “Tim, wsadzaj tę piłkę!” On zawsze podkreśla, by zawodnicy grali twardo i agresywnie. To przepis na sukces. Miło, że motywuje mnie do bycia lepszym zawodnikiem.
Czy teraz jest już najlepsza wersja Tima Lambrechta?
Nie do końca, ale mam nadzieję, że wkrótce wrócę do tego poziomu, który prezentowałem w Stali Ostrów Wielkopolski.
Jak było z poprzednim trenerem?
Myślę, że moje notowania u trenera Stelmahersa nie były zbyt wysokie. Jego styl gry był nie do końca skrojony pode mnie. Myślę, że trener wolał korzystać z innych graczy. Dla mnie to było trudne doświadczenie. Nie mogłem się dopasować, szukałem swojego miejsca w zespole.
Mentalnie też podupadłeś?
Oj tak. To był dla mnie trudny okres. Dało się wyczuć dużą presję ze strony klubu i kibiców. Wszyscy oczekiwali zwycięstw. Fani nawet wygwizdali na prezentacji podczas jednego z meczów. Nie było to fajne doświadczenie. Mieliśmy serię porażek, przegrywaliśmy mecz za meczem. Mentalnie byliśmy zakopani. Później nastąpiło przełamanie. Fajnie, że mogliśmy liczyć na wsparcie fanów. Myślę, że jak kibicują na maksimum swoich możliwości, to są jednymi z najlepszych w Polsce. Bez dwóch zdań.
Czy miałeś zielone światło na odejście z Czarnych?
Była jakaś komunikacja między trenerem a moim agentem, że jeśli chcę odejść, to mogę to zrobić. Ale z racji tego, że nie grałem zbyt dobrze, to nie było dla mnie ciekawych opcji na rynku.
Czy po pobycie w Iraklisie miałeś ofertę z Anwilu Włocławek?
Tak. Rozmawiałem wtedy z trenerem Kożanem. Klub zaproponował mi krótkoterminowy kontrakt. Nie chciałem się na takie rozwiązanie zgodzić, bo już wcześniej miałem tego typu umowę w Iraklasie. Chciałem podpisać kontrakt do końca sezonu.