Srdjan Subotić: Niektóre mecze PLK nie są na oczekiwanym poziomie

Srdjan Subotić: Niektóre mecze PLK nie są na oczekiwanym poziomie

Srdjan Subotić: Niektóre mecze PLK nie są na oczekiwanym poziomie
Srdjan Subotić / foto: Andrzej Romański / PLK

– Uważam, że w dwóch ostatnich sezonach poziom grania w PLK był wyższy. Więcej było jakościowych obcokrajowców, którzy robili różnicę w trakcie meczów. Na początku tego sezonu takich graczy nie było, dlatego widzimy tak dużą liczbę zmian. Fakt jest taki, że mecze są wyrównane, emocjonujące, ale niektóre z nich nie są na oczekiwanym poziomie pod kątem jakości – mówi Srdjan Subotić, trener Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń.

Karol Wasiek: Na zakończenie pierwszej rundy przegraliście z osłabioną AMW Arką Gdynia 86:94. Jak pan skomentuje ten występ swojej drużyny?

Srdjan Subotić, trener Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń: Arka – mimo że była osłabiona – zagrała bardzo dobre zawody i zasłużyła na zwycięstwo. Kluczowym graczem w zespole rywali był 19-letni Filip Kowalczyk, który zagrał świetne zawody. Dał drużynie to, czego potrzebowała. Uważam, że byliśmy w tym meczu zbyt nerwowi. Źle reagowaliśmy w wielu fragmentach. To nas kosztowało zwycięstwo.

Myślę, że w naszych głowach pojawiła się taka myśl, że skoro tam nie ma kilku ważnych graczy, to na pewno go wygramy. To sprawiło, że byliśmy nieco nerwowi, gdy sytuacja zaczęła nie iść po naszej myśli. Arka ma dużo jakościowych zawodników w składzie, którzy potrafią grać na dobrym poziomie.

W samej końcówce spudłowaliśmy kilka prostych rzutów spod samego kosza i z dystansu. To też miało ogromne znaczenie w kontekście końcowego wyniku.

Czy problemem nie był fakt, że nie potrafiliście sobie poradzić ze strefą rywali?

Wiedzieliśmy, że taka sytuacja może mieć miejsce. Gdynianie grali wąską rotacją i musieli szukać sposobów, by nieco odpocząć i spowolnić naszą grę. Byliśmy na to przygotowani. Uważam, że w pewnych fragmentach meczu byliśmy po prostu zbyt pasywni. Gdy grasz przeciwko takiej obronie musisz być agresywny i grać w stronę kosza, by szukać pod koszem. W tej strefie mieliśmy przewagę, ale jej nie do końca wykorzystaliśmy.

Ze strefą mieliśmy pewne problemy w 2. kwarcie, gdy podejmowaliśmy złe decyzje, robiąc straty. Nie byliśmy agresywni. Później mieliśmy wiele otwartych pozycji i nie uważam, żeby gra w ataku była problemem.

To w takim razie przegraliście ze względu na słabą grę w obronie?

Nie była wystarczająco dobra, ale też trzeba oddać rywalom, że trafiali z niewiarygodnie trudnych pozycji. Nawet jak byliśmy blisko, to i tak te rzuty wpadały. Choć w niektórych sytuacjach nie reagowaliśmy tak jak powinniśmy, co też nas sporo kosztowało.

Czy Srdjan Subotić wykonuje dobrą pracę w Twardych Piernikach Toruń?
100 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    75 głosów
  • Nie
    25 głosów
Wczytywanie…

Jak pan ocenia pierwszą rundę w wykonaniu Twardych Pierników (bilans 6:9)?

Uważam, że za nami bardzo solidna runda. Myślę, że gdybyśmy mieli jedno zwycięstwo więcej, to można byłoby mówić o dużej satysfakcji. Zaczęliśmy kiepsko, ale tak to jest, gdy zmieniasz większą część składu. Zawodnicy potrzebują czasu, by nauczyć się ról, zasad i systemu. Uważam, że z każdym kolejnym tygodniem i miesiącem zaczęliśmy wyglądać coraz lepiej. Gracze zaczęli sobie ufać i to miało przełożenie na styl gry i wyniki. Choć uważam, że druga runda będzie trudniejsza. Nasi rywale nie śpią. Cały czas są aktywni, robią wiele zmian, inwestująć mnóstwo pieniędzy.

Jaki jest status Mihy Lapornika w zespole?

Status jest ten sam. Nie stać nas na pokrycie kwoty w wysokości 100 tys. zł, by grać szóstką obcokrajowców. Oczywiście, że jako trener chciałbym mieć wszystkich graczy w składzie, zwłaszcza iż Miha Lapornik – moim zdaniem – mocno by nam pomógł.

On jest poza składem, bo nie chcę robić zbędnego zamieszania. Nie chcę doprowadzać do sytuacji, że w każdym meczu kto inny będzie poza składem. Taka była decyzja od początku, że jeden gracz będzie cały czas poza meczową rotacją. Oczywiście ta sytuacja nie jest komfortowa dla nikogo, ale być może zmieni się w niedalekiej przyszłości.

W ostatnich meczach Arik Smith grał poniżej oczekiwań. Był mocno pasywny w ataku. Czy była w pana głowie myśl, by Lapornik wskoczył właśnie za niego?

Jako trener zawsze bierzesz pod uwagę wszystkie opcje. Ale tak jak powiedziałem wcześniej: nie lubię robić za dużego bałaganu w zespole. Poza tym w grę wchodzą też inne kwestie, o których nie mogę mówić. Wiem, że z boku to wszystko wygląda zero-jedynkowo, ale w środku już takie proste nie jest. Nazwałbym, że to bardzo skomplikowane.

Nie chodzi tylko o to, kto zdobywa więcej punktów czy coś w tym stylu. Trzeba myśleć o szerszym kontekście. Myślę, że to nie jest dla mnie łatwe. Byłoby o wiele łatwiej, gdybyśmy mieli wszystkich graczy do dyspozycji.

Jak w tej sytuacji czuje się sam zawodnik?

Myślę, że nie najlepiej, ale chciałbym zaznaczyć, iż Miha to wielki profesjonalista, który pokazuje to każdego dnia. Ciężko pracuje, nie poddaje się. Nie narzeka. Widzieliśmy ten mecz w Warszawie, w którym zagrał. Myślę, że spisał się dobrze, więc dla mnie – jako trenera – nie jest to łatwe. Myślę, że dzięki jego obecności możemy bardziej jakościowo pracować i przez to nasza gra w meczach wygląda lepiej. Szkoda tylko, że nie możemy z niego skorzystać w spotkaniach.

Czy jest możliwy wariant, że on odejdzie z zespołu?

Tak. Trwają rozmowy, więc może coś się wydarzy, może nie. Należy jednak pamiętać, że są pewne kwestie, których nie da się tak łatwo rozwiązać.

Czy rozmawiacie z prezesem Piotrem Barańskim na temat wpłaty do kasy PLK 100 tysięcy złotych?

W tym momencie taka opcja nie jest możliwa.

Porozmawiajmy szerzej o lidze. Jak się panu podoba poziom ORLEN Basket Ligi w tym sezonie?

Uważam, że w dwóch ostatnich sezonach poziom grania w PLK był na wyższy. Więcej było jakościowych graczy zagranicznych, którzy robili różnicę w trakcie meczów. Spotkania stały na wyższym poziomie. W tym sezonie zmienił się przepis o 1PL na parkiecie, ale też mocno w górę poszły ceny za licencję dla obcokrajowców. Zauważyłem, że kluby – podczas budowania składów – wzięły to mocno pod uwagę. Na początku tego sezonu takich graczy – jak poprzednio – nie było, dlatego widzimy tak dużą liczbę zmian. Fakt jest taki, że mecze są wyrównane, emocjonujące, ale niektóre z nich nie są na oczekiwanym poziomie pod kątem jakości.

W ciągu lat zauważyłem z kolei, że liga bardzo poszła do przodu pod kątem infrastruktury i organizacji. To jest gigantyczny skok. Na trybunach jest coraz więcej kibiców. Mecze cieszą się dużym zainteresowaniem.

Czy panu podoba się odejście od przepisu 1PL na parkiecie?

Zasada 1PL na parkiecie wcale nie była zła. Uważam, że polscy zawodnicy są i powinni być bardzo ważną częścią ligi, ale rozumiem, dlaczego podjęto taką decyzję. Niektórzy wykorzystywali ten przepis w trakcie negocjacji.

Pan latem musiał dokonać dużych zmian w zespole po udanym sezonie.

Tak, to prawda. Rewolucja nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chciałem utrzymać kilku graczy z poprzedniego sezonu. Taki miałem cel. Myślę, że ta drużyna z jednym lub dwoma zawodnikami z poprzedniego sezonu mogłaby być bardzo groźna dla każdego.

Jestem trenerem, który nie lubi wiecznych zmian. Wolę pracować z wybraną grupą ludzi przez dłuższy czas. To przynosi korzyści każdego. Kiedy nie jest to możliwe, to trzeba budować wszystko od nowa.

Jakie ma pan plany na przyszłość? Czy pana kontrakt obowiązuje na kolejny rok?

Tak, ale jest opcja w umowie. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Za szybko, by mówić. Na pewno – jako trener – chciałbym się rozwijać. Toruń to oczywiście dobre miejsce do pracy. Mam możliwość pracy ze świetnymi ludźmi. Mój sztab szkoleniowy jest znakomity. Ci ludzie wykonują świetną pracę każdego dnia.

Mamy jednak jeden z najniższych budżetów w lidze. To jest problem.

Trudno jest w każdym roku sprawiać niespodziankę i grać ponad stan. Cały czas jesteśmy ponad limitem naszych możliwości i oczekiwań. Uważam jednak, że jeśli byśmy pracowali zgodnie z realiami i możliwościami, to moglibyśmy popaść w wielkie tarapaty. 

Docelowo chciałbym pracować z większym budżetem, który pozwoliłby mi walczyć o medale. Czekam na takie wyzwanie. Myślę, że moją dotychczasową pracą zasłużyłem na to.