Spięcie w zespole Stali. „Wszyscy tylko na to patrzą”

Spięcie w zespole Stali. „Wszyscy tylko na to patrzą”

Spięcie w zespole Stali. „Wszyscy tylko na to patrzą”
Stal Ostrów Wielkopolski / foto: Andrzej Romański / PLK

Szerokim echem – także wśród komentujących ten mecz – odbiła się sytuacja, do której doszło w zespole Stali w trakcie spotkania z Anwilem. Doszło do spięcia dwóch graczy: Daniela Lastera i Trentona Gibsona. Sytuacja została opanowana, ale Ostrowianie w Hali Mistrzów nie wygrali.

Spięcia są normalne w koszykówce. To są faceci, którzy chcą wygrywać. Takie sytuacje zdarzają się w zespole. Zostało to między nimi już wszystko wyjaśnione – powiedział Andrzej Urban na konferencji prasowej.

Chodzi o sytuację, która miała miejsce w połowie trzeciej kwarty. Przy 11-punktowym prowadzeniu (55:44) doszło do spięcia między Danielem Lasterem a Trentonem Gibsonem. Panowie mieli odmienne zdanie i w dość mocny sposób starali się je sobie przekazać w trakcie przerwy na żądanie wziętej przez trenera Andrzeja Urbana.

Zaiskrzyło między nimi. Sytuację próbowali uspokoić pozostali gracze. W tym gronie był m.in. kapitan Daniel Gołębiowski.

Czy Trenton Gibson zostanie w Stali na sezon 2026/2027?
98 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    49 głosów
  • Nie
    49 głosów
Wczytywanie…

Do sieci trafiły nawet nagrania z tej kłótni, która miała miejsce w okolicach ławki rezerwowych. Szczególnie poddenerwowany był starszy z Amerykanów, 29-letni Daniel Laster.

Sytuacja odbiła się szerokim echem, także wśród komentujących ten mecz. Marek Łukomski podkreślał wagę tego wydarzenia dla gry ostrowskiego zespołu i losów całego spotkania.

„Jak sytuacja wyglądała z twojej perspektywy?” – pytamy Trentona Gibsona.

– Jeśli spojrzy się na dowolną ligę na świecie, takie rzeczy się zdarzają. Zostało to zauważone podczas przerwy w trzeciej kwarcie. Rozumiem, że uwaga świata zewnętrznego zawsze będzie skierowana na każdą negatywną formę, ale mogę zapewnić, że wszystko w naszej drużynie działa odpowiednio – odpowiada.

Ostrowianie na początku drugiej połowy zbudowali 18-punktową przewagę (55:37), w pełni kontrolując wydarzenia na parkiecie. Goście nie dowieźli jednak prowadzenia do samego końca. A wszystko za sprawą szaleńczej pogoni Anwilu, którą zainicjował Elvar Fridriksson. Islandczyk skradł show w drugiej części meczu. To był popis jednego aktora. Koszykarz w samej drugiej połowie (nie zszedł z boiska nawet na sekundę) zdobył 26 punktów (3/3 za dwa, 4/5 za 3 i 8/8 z linii – najlepszy wynik danego gracza w tym sezonie).

Jeśli chodzi o 18 punktów przewagi, takie rzeczy zdarzają się w koszykówce. Dlatego to tak ekscytujący sport. Elvar niesamowicie się napędził. Szacunek dla niego i dla każdego zawodnika jego kalibru, który zdobywa tak łatwe punkty. Trudno było go zatrzymać. Był strasznie gorący – podkreśla Trenton Gibson.

Stal z bilansem 14:11 zajmuje w tym momencie 9. miejsce w tabeli PLK. Następnym rywalem ostrowskiego zespołu ORLEN Zastal Zielona Góra.