Rudy Gobert narzeka na kolegów

05/11/2019
fot. Paul Holcomb

Utah Jazz mieli w tym roku wreszcie mieć realne szanse w starciach z największymi potęgami Zachodu. Jak dotąd jednak nie potrafią znaleźć odpowiedniego rytmu, co powoduje niezadowolenie u niektórych graczy.

Podwajamy powitalny bonus od PZBUK – nawet 500 zł

Sytuacja w Utah wydaje się być dobra. Co prawda bilans 4-3 na pierwszy rzut oka nie powala, ale patrząc na dotychczasowy terminarz, wynik ten nie jest wcale taki zły. Jednakże zagłębiając się bardziej w grę zespołu, znajdzie się kilka powodów do zmartwień.

Przede wszystkim zbyt wielkie uzależnienie od Donovana Mitchella. Obrońca ma za sobą znakomity początek sezonu, lecz bez niego atak Jazz całkowicie nie istnieje:

Nie podoba się to Rudy’emu Gobertowi, który uważa, że koledzy nie korzystają z jego usług w ataku. Rudy co prawda nie wymienił nikogo konkretnego, lecz przekaz jest całkiem jasny:

“Jeśli masz w składzie gościa, który ma 216 cm wzrostu, potrafi łapać piłkę i zdobywać punkty pod koszem, musisz z tego korzystać. Nie robiliśmy tego w ogóle w ostatnich dwóch meczach i dzisiaj było to samo. Mam nadzieję, że to się zmieni.”

“Musimy wykorzystywać różne opcje. Penetracje podkoszowe wychodzą nam całkiem dobrze w ostatnich meczach. [Podania do mnie] są bronią jaką dysponujemy, lecz nie korzystamy z niej.”

Gobert trochę racji ma. W zeszłym sezonie Francuz 95 razy pakował piłkę do kosza po samych tylko podaniach Ricky’ego Rubio. Jedynie duet Harden/Capela był w tym aspekcie lepsze w całej lidze. Tymczasem w tym roku loby od Rubio kończy już Aron Baynes (z korzyścią dla Suns), a Gobert musi szukać wspólnego języka z Conleyem.

Brak wzajemnego wyczucia i zrozumienia to jedno. Niejednokrotnie widać na meczach Jazz zawahanie Rudy’ego, czy Mike rzuci mu lob, czy zdecyduje się na floater. Przy Rickym praktycznie w ciemno mógł spodziewać się podania. Drugi problem to katastrofalna postawa Conleya. Nie licząc jednego dobrego meczu z LAC, w pozostałych sześciu Mike zalicza niecałe 10 pkt i 3,6 ast na mecz na skuteczności 23%. W kontekście świetnej gry Rubio, na ten moment wygląda to tak, jakby Jazzmani popełnili fatalny błąd tego lata.

Taka sytuacja powinna się jednak wkrótce zmienić. Kiedy Mike odnajdzie formę i zacznie dogadywać się z Gobertem, nie tylko Rudy zacznie dostawać oczekiwaną ilość piłek, ale także Utah zacznie wyglądać jak prawdziwy kandydat do walki o pierścień.

Już nawet we wczorajszym meczu z Clippers, Jazzmani radzili sobie całkiem dobrze. Wszystko do momentu, w którym Kawhi Leonard postanowił przejąć spotkanie. The Claw w czwartej kwarcie zdobył 18 punktów i pozbawił złudzeń Utah:

Źródło: Youtube.com/FreeDawkins

Kopiuj link do schowka