Ronen Ginzburg: Wierzę, że lepsze dni przyjdą

Ronen Ginzburg: Wierzę, że lepsze dni przyjdą

Ronen Ginzburg: Wierzę, że lepsze dni przyjdą
Ronen Ginzburg / foto: Wojciech Figurski

– Na początku mojej pracy we Włocławku była dobra atmosfera i dużo chęci. Niestety wyniki pokazują, że nasza obrona nie funkcjonuje. Cały czas stoi w miejscu. Wierzę, że lepsze dni przyjdą – mówi Ronen Ginzburg, trener Anwilu Włocławek.

Kolejna porażka Anwilu Włocławek stała się faktem. Tym razem podopieczni Ronena Ginzburga przegrali z Arriva LOTTO Twardymi Piernikami Toruń 87:98. To łącznie dwunasta porażka Anwilu (bilans 11:12) w tym sezonie, a szósta za czasów pracy izraelskiego trenera.

Doświadczony szkoleniowiec na konferencji prasowej nie ukrywał, że znów w grze jego zespołu zawiodła obrona. To kolejny mecz, w którym Anwil traci mnóstwo punktów, a zawodnicy obwodowi rywala robią, co chcą. Tym razem “zabawił się” Isaiah Cousins, autor 30 punktów, 8 asyst i 7 zbiórek. Przypomnijmy, że to zaledwie drugi występ Amerykanina w barwach Twardych Pierników.

Czy Anwil pod wodzą Ronena Ginzburga zacznie grać lepiej?
75 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    15 głosów
  • Nie
    60 głosów
Wczytywanie…

Ginzburg “wbił szpilkę” swoim obwodowym zawodnikom, którzy nie byli w stanie upilnować rywali, dając się ogrywać w pojedynkach 1vs1. Izraelczyk nazwisk graczy nie wymienił.

– Znów straciliśmy mnóstwo punktów. Obrona jest naszą zmorą. W drugiej połowie zmieniliśmy pewne rzeczy i dzięki temu wróciliśmy do meczu. Później popełniliśmy proste błędy i pozwoliliśmy rywalom na zbudowanie przewagi. To kolejny mecz, w którym mamy olbrzymie problemy z zatrzymaniem amerykańskich obwodowych rywali, którzy robią, co chcą z naszą obroną. Wierzę, że lepsze dni przyjdą – przyznał.

Obecny na miejscu Marek Szubski, dziennikarz serwisu “WLC”, dopytywał trenera z Izraela o brak postępów w grze Anwilu za jego rządów. Bilans 5:6 to wynik dużo poniżej oczekiwań. Nie tego we Włocławku się spodziewali.

Na początku mojej pracy we Włocławku była dobra atmosfera i dużo chęci. Niestety wyniki pokazują, że nasza obrona nie funkcjonuje. Cały czas stoi w miejscu. Musimy – jako zespół – pokazać więcej – odpowiedział.

Debiut Ajayi


Anwil w ostatnich dniach zakontraktował nowego gracza. To Nigeryjczyk Ife Ajayi, który ostatnio występował w lidze włoskiej. Przyszedł do włocławskiego zespołu, by wzmocnić strefę podkoszową. W debiucie zdobył 2 punkty i miał 5 zbiórek.

– Nie spodziewałem się zbyt dużo po nowym graczu w tym meczu. Nawet nie wiem, czy on zna imiona wszystkich swoich nowych kolegów. Jeśli bierzesz nowego podkoszowego, to musisz liczyć się z tym, że taki gracz potrzebuje więcej czasu na zrozumienie systemu i adaptację do nowego środowiska – przyznał Ginzburg.

Debiut Ajayi sprawił, że na trybuny powędrował Isaiah Mucius.

Nie ściągnąłem go po to, by siedział na ławce. Była decyzja, że na trybuny powędruje ktoś z obwodu. Wybór padł na Muciusa. Decyzja zapadła wczoraj. On chciał przyjść i wziąć udział w rozgrzewce przedmeczowej, traktując to jako jednostkę treningową – zaznaczył.

Tylko pięć minut w tym spotkaniu zagrał Eric Lockett (2 pkt, 2 zbiórki). Jego nazwisko ostatnio wymieniano w kontekście ewentualnego odejścia z zespołu.

Lockett nie grał dobrze, poniżej moich oczekiwań. Z nim byliśmy “-10” w pięć minut – podkreślił Ginzburg.

Anwil lada moment powinien pochwalić się kolejnym transferem. Informowaliśmy o tym, że tym graczem będzie Shaq Buchanan.