Ronen Ginzburg: Anwil nie zasługuje na taką postawę

Ronen Ginzburg: Anwil nie zasługuje na taką postawę

Ronen Ginzburg: Anwil nie zasługuje na taką postawę
Ronen Ginzburg / foto: Andrzej Romański / PLK

– Weszliśmy do tego meczu bez energii i bez obrony. Chciałbym przeprosić kibiców za postawę w pierwszej połowie. Anwil – jako klub – jest świetnie zorganizowany i zasługuje na coś znacznie więcej – mówi Ronen Ginzburg po porażce z PGE Startem Lublin.

Kolejna porażka Anwilu Włocławek pod wodzą Ronena Ginzburga (bilans 5:5). Włocławianie przegrali – co można uznać za sporą niespodziankę – z PGE Startem w Lublinie (91:97). O losach meczu zadecydowała pierwsza połowa, którą gospodarze rozegrali w koncertowy sposób. Lublinianie wygrali tę część spotkania różnicą aż 15 punktów (51:36). Podopieczni Wojciecha Kamińskiego robili co chcieli z włocławską defensywą, raz po raz ją ogrywając bez większych problemów. Kibice Anwilu łapali się za głowy, gdy widzieli „popisy” swoich ulubieńców w defensywie. Po raz kolejny obrona włocławskiego zespołu była bardzo dziurawa. Świetnie prezentowali się Liam O’Reilly (26 pkt) i Jordan Wright (24). Swoje dorzucili także Griffin, Ford czy Pelczar.

Czy Anwil Włocławek będzie w TOP6 na koniec rundy zasadniczej?
231 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    64 głosów
  • Nie
    167 głosów
Wczytywanie…

– Weszliśmy do tego meczu bez energii i bez obrony. Nic nie zrobiliśmy w defensywie. Byliśmy bierni, nie umiejąc powstrzymać żadnego rywala. Wiemy, że mamy swoje problemy w obronie w akcjach jeden na jeden. Rywale dobitnie to wykorzystali, na dodatek zbierali piłki na naszej tablicy – przyznał Ronen Ginzburg na konferencji prasowej.

Włocławianie w drugiej połowie rzucili się do odrabiania strat poprzez bardzo dobrą grę w ofensywie. W samej trzeciej kwarcie zdobyli aż 33 punkty, w całej pierwszej połowie – 36 pkt. Grą zespołu dyrygował Elvar Fridriksson, autor 23 punktów i 7 asyst. Najlepszy występ w barwach Anwilu zanotował Trevon Allen (19 pkt).

Goście wyszli nawet na prowadzenie w czwartej kwarcie (87:86), ale w końcowej fazie meczu więcej zimnej krwi zachowali wicemistrzowie Polski, którzy zwyciężyli 97:91. Dla gospodarzy była to dopiero ósma wygrana w tym sezonie. Włocławianie po raz kolejny dostali lekcję, że jeśli chcą wygrywać mecze na poziomie PLK, to muszą utrzymać równy poziom grnia przez więcej niż tylko jedną połowę.

Zagraliśmy dobrą drugą połowę, ale to nie wystarczyło do tego, by sięgnąć po zwycięstwa. Pierwsze 20 minut były bardzo słabe w naszym wykonaniu. Znów powtórzyły się te same błędy co w meczu z Legią Warszawa. Był problem z obroną i z energią. Start grał bardzo szybko, zyskując sporą przewagę – powiedział kapitan Michał Michalak.

Trener Ronen Ginzburg przeprosił kibiców w imieniu swoim, a także całego sztabu szkoleniowego i zawodników. Przyznał również, że zespół może liczyć na wsparcie prezesa Pszczółkowskiego i dyrektora Hejmana. Klub zasługuje na coś więcej niż to co drużyna pokazała w meczu w Lublinie.

– Chciałbym przeprosić kibiców w swoim imieniu, a także w imieniu sztabu szkoleniowego i zawodników za postawę w pierwszej połowie. Nasi fani nie zasługują na to. Prezes Pszczółkowski i dyrektor Hejman wykonują świetną pracę i robią wszystko dla zespołu, by zawodnicy czuli się bardzo komfortowo. Byłem w wielu klubach i naprawdę takiego poświęcenia i zaangażowania nie widziałem. Anwil to świetna organizacja. Klub nie zasługuje na taką postawę – zaznaczył Izraelczyk.

Anwil z bilansem 11:11 zajmuje 8. miejsce w tabeli PLK. W następną niedzielę Włocławianie zagrają u siebie z Arriva LOTTO Twardymi Piernikami Toruń.