Ronen Ginzburg: Anwil nie zasługuje na taką postawę
– Weszliśmy do tego meczu bez energii i bez obrony. Chciałbym przeprosić kibiców za postawę w pierwszej połowie. Anwil – jako klub – jest świetnie zorganizowany i zasługuje na coś znacznie więcej – mówi Ronen Ginzburg po porażce z PGE Startem Lublin.
Kolejna porażka Anwilu Włocławek pod wodzą Ronena Ginzburga (bilans 5:5). Włocławianie przegrali – co można uznać za sporą niespodziankę – z PGE Startem w Lublinie (91:97). O losach meczu zadecydowała pierwsza połowa, którą gospodarze rozegrali w koncertowy sposób. Lublinianie wygrali tę część spotkania różnicą aż 15 punktów (51:36). Podopieczni Wojciecha Kamińskiego robili co chcieli z włocławską defensywą, raz po raz ją ogrywając bez większych problemów. Kibice Anwilu łapali się za głowy, gdy widzieli „popisy” swoich ulubieńców w defensywie. Po raz kolejny obrona włocławskiego zespołu była bardzo dziurawa. Świetnie prezentowali się Liam O’Reilly (26 pkt) i Jordan Wright (24). Swoje dorzucili także Griffin, Ford czy Pelczar.
-
Tak
-
Nie
-
Tak64 głosów
-
Nie167 głosów
– Weszliśmy do tego meczu bez energii i bez obrony. Nic nie zrobiliśmy w defensywie. Byliśmy bierni, nie umiejąc powstrzymać żadnego rywala. Wiemy, że mamy swoje problemy w obronie w akcjach jeden na jeden. Rywale dobitnie to wykorzystali, na dodatek zbierali piłki na naszej tablicy – przyznał Ronen Ginzburg na konferencji prasowej.
Włocławianie w drugiej połowie rzucili się do odrabiania strat poprzez bardzo dobrą grę w ofensywie. W samej trzeciej kwarcie zdobyli aż 33 punkty, w całej pierwszej połowie – 36 pkt. Grą zespołu dyrygował Elvar Fridriksson, autor 23 punktów i 7 asyst. Najlepszy występ w barwach Anwilu zanotował Trevon Allen (19 pkt).
Goście wyszli nawet na prowadzenie w czwartej kwarcie (87:86), ale w końcowej fazie meczu więcej zimnej krwi zachowali wicemistrzowie Polski, którzy zwyciężyli 97:91. Dla gospodarzy była to dopiero ósma wygrana w tym sezonie. Włocławianie po raz kolejny dostali lekcję, że jeśli chcą wygrywać mecze na poziomie PLK, to muszą utrzymać równy poziom grnia przez więcej niż tylko jedną połowę.
– Zagraliśmy dobrą drugą połowę, ale to nie wystarczyło do tego, by sięgnąć po zwycięstwa. Pierwsze 20 minut były bardzo słabe w naszym wykonaniu. Znów powtórzyły się te same błędy co w meczu z Legią Warszawa. Był problem z obroną i z energią. Start grał bardzo szybko, zyskując sporą przewagę – powiedział kapitan Michał Michalak.
Trener Ronen Ginzburg przeprosił kibiców w imieniu swoim, a także całego sztabu szkoleniowego i zawodników. Przyznał również, że zespół może liczyć na wsparcie prezesa Pszczółkowskiego i dyrektora Hejmana. Klub zasługuje na coś więcej niż to co drużyna pokazała w meczu w Lublinie.
– Chciałbym przeprosić kibiców w swoim imieniu, a także w imieniu sztabu szkoleniowego i zawodników za postawę w pierwszej połowie. Nasi fani nie zasługują na to. Prezes Pszczółkowski i dyrektor Hejman wykonują świetną pracę i robią wszystko dla zespołu, by zawodnicy czuli się bardzo komfortowo. Byłem w wielu klubach i naprawdę takiego poświęcenia i zaangażowania nie widziałem. Anwil to świetna organizacja. Klub nie zasługuje na taką postawę – zaznaczył Izraelczyk.
Anwil z bilansem 11:11 zajmuje 8. miejsce w tabeli PLK. W następną niedzielę Włocławianie zagrają u siebie z Arriva LOTTO Twardymi Piernikami Toruń.