Quan Jackson – nowy „złodziej piłek” w PLK. Zostanie na dłużej?
– To istne szaleństwo! – uśmiecha się Andrzej Urban, gdy widzi pracę Quana Jacksona w obronie i liczbę jego przechwytów w tym sezonie. Amerykanin ma ogromną szansę na to, by zakończyć rundę zasadniczą ze średnią ponad trzech przechwytów na mecz. To kosmiczny wynik!
Quan Jackson może pochwalić się siedmioma meczami w tym sezonie z co najmniej pięcioma przechwytami na koncie. Amerykanin – po trzech latach spędzonych w Finlandii – przyjeżdżał do Polski z łatką dobrego obrońcy, ale jego gra w defensywie i umiejętność przechwytywania piłek przerosły najśmielsze oczekiwania trenera Andrzeja Urbana i ludzi pracujących w ostrowskim klubie.
– W Finlandii też to dobrze robił, ale nie aż na takim poziomie. Quan dobrze odnajduje się w naszym systemie defensywnym. Jest tam miejsce na to, by te piłki przechwytywać. Mogę z pełnią świadomością powiedzieć, że nie spotkałem się jeszcze w swojej karierze z takim graczem, który tak dobrze przechwytywałby piłki – mówi Andrzej Urban.
-
Tak
-
Nie
-
Tak56 głosów
-
Nie21 głosów
W Finlandii statystyki Jacksona pod kątem przechwytywanych piłek rosły z każdym rokiem. W debiutanckim sezonie miał 1.8 przechwytu (5. miejsce w klasyfikacji), później ta liczba wzrosła do 2.9, a w minionych rozgrywkach to były trzy przechwyty na mecz. W obu sezonach Jackson był na czele tej klasyfikacji.
W tym sezonie Jackson ma kapitalną średnią na poziomie 3.7 przechwytu na mecz. Dla porównania – drugi w tej klasyfikacji Chavaughn Lewis ma średnio dwa przechwyty na mecz, a trzeci Lovell Cabill – 1.86. Wskaźniki gracza Stali są wybitne i pokazują jego duży spryt i zdolność do czytania gry. On swoją energią zaraża kolegów do jeszcze większego zaangażowania. Widzą to także kibice, którzy – zdaniem Urbana – nakręcają się po kolejnych przechwytach. Koszykarz zyskał już nawet przydomek „złodzieja piłek”.
– Głośno zrobiło się o jego przechwytach, co jest oczywiście bardzo pozytywne. Zauważyłem, że cała hala czerpie radość z jego przechwytów. Wszyscy na to liczą, a on nie zawodzi. Cały czas “kradnie” te piłki – podkreśla Andrzej Urban.
Jackson idzie na rekord
28-letni zawodnik w ostatnim meczu z Czarnymi Słupsk zanotował aż siedem przechwytów. Marcel Drozdowski z serwisu „Puls Basketu” wyliczył, że Amerykanin ze Stali został dopiero trzecim zawodnikiem w historii PLK, który ma co najmniej cztery mecze z sześcioma przechwytami w jednym sezonie. Pozostali gracze to Jeremy Chappell oraz A.J. Walton.
– To jest istne szaleństwo, że ktoś ma tyle przechwytów na swoim koncie. Na to składa się kilka czynników: Quan bardzo dobrze czyta grę, przewiduje, w które miejsce może powędrować piłkę. On też potrafi wymusić pewien ruch na zawodniku – np. zaatakuje piłkę, wiedząc, że rywal będzie chciał ją zmienić do drugiej ręki, a tam już czeka ręka Quana. On bardzo dużo analizuje gry, stara się poszerzać swoją wiedzę. Kolejny ważny wątek to warunki fizyczne. Ma dużą rozpiętość ramion, co pomaga mu podczas przechwytów – wylicza trener „Stalówki”.
Jackson ma ogromną szansę na to, by zakończyć rundę zasadniczą ze średnią ponad trzech przechwytów na mecz. Tym samym pobiłby rekord należący do rozgrywającego Andresa Rodrigueza, który w sezonie 2006/2007 miał 2.95 przechwytu na mecz.
– Nie zwracam aż tak dużej uwagi na statystyki. Nie patrzę na to, ile mam przechwytów w meczach. Wiem jednak, że jestem dobry w tym elemencie gry. Staram się z tego korzystać. Kocham grać w defensywie – zaznacza zawodnik Tasomix Stali Ostrów Wielkopolski.
Trener Urban podkreśla duży postęp w grze Jacksona w trakcie trwania tego sezonu.
– Na początku sezonu miał pewne problemy w obronie 1vs.1, ale od tego czasu zrobił duży postęp i w tym aspekcie jest naprawdę bardzo dobry. On nie oszukuje w obronie, nie robi hazardu, by za wszelką cenę zrobić przechwyt – mówi.
Zostanie na kolejny sezon?
Z naszych informacji wynika, że trener Andrzej Urban jest już blisko pozostania w Stali na kolejny sezon. Polski szkoleniowiec zaczyna też powoli myśleć o koncepcji składu. W niej mieści się oczywiście Quan Jackson, ale na przeszkodzie mogą stanąć kwestie finansowe. Amerykanin, który ma świadomość, że zrobił postępy u Urbana, a w środowisku dużo się o nim mówi i pisze, życzy sobie sporej podwyżki. Jego pensja w tym momencie nie przekracza nawet granicy pięciu tysięcy dolarów miesięcznie.
– Mogę grać dla tego trenera przez kolejne 10 lat! On pozwala mi być sobą na parkiecie po obu stronach parkietu. Daje mi dużo swobody. Czuję wolność i pewność siebie – zaznacza Jackson.
Czy w kolejnym sezonie w barwach Stali znów zobaczymy duet Urban – Jackson?
