Przemysław Frasunkiewicz na dłużej w Bundeslidze?
Z naszych informacji wynika, że Przemysław Frasunkiewicz, który z powodzeniem prowadzi zespół Rostock Seawolves, jest bardzo blisko przedłużenia kontraktu z niemieckim klubem na kolejne dwa lata. – Mogę potwierdzić, że takie rozmowy się toczą. Jestem bardzo zadowolony z pracy w Bundeslidze – mówi polski szkoleniowiec.
To drugi sezon pracy Przemysława Frasunkiewicz w zespole Rostock Seawolves. W minionych rozgrywkach osiągnął z drużyną duży sukces, meldując się w fazie play-in, co finalnie dało klubowi możliwość przystąpienia do FIBA Europe Cup (jako trener Anwilu wygrał te rozgrywki w 2023 roku). Niemiecki zespół w pierwszej rundzie FEC wygrał 5 z 6 meczów i pewnie awansował do kolejnej fazy. W niej spotkał się z zespołem Energi Trefla Sopot. Na inaugurację drugiej rundy zespół z Rostocku pewnie pokonał sopocian 97:72.
We wtorek sopocianie wzięli rewanż, wygrywając 83:74. Dla zespołu z Niemiec był to drugi mecz w ciągu… 48 godzin (zwycięstwo w niedzielę z MBC 82:77). Trener Frasunkiewicz po meczu zwrócił uwagę na duże zmęczenie jego zawodników.
– Byliśmy ekstremalnie wykończeni fizycznie, co było widać po reakcjach zawodników na parkiecie. Graliśmy miękko, na dodatek byliśmy spóźnieni w niemal każdym manewrze na parkiecie, ale mimo wszystko nie powinniśmy pozwolić Treflowi na zebranie 17 piłek na atakowanej tablicy. Nawet jak potrafiliśmy dobrze zabrać w obronie, to gospodarze zbierali piłki, czym podcinali nam skrzydła i zabierali energię – zauważył.
Polski szkoleniowiec mocno komplementował Trefla, który jawi mu się jako zespół przypominający stylem preferowanym na co dzień w Bundeslidze: “mocna-twarda obrona i szybkie przechodzenie do ataku”. Frasunkiewicz podkreślił, że na bieżąco obserwuje mecze w PLK i w I lidze.
– Trefl gra w podobnym stylu do tego, który funkcjonuje w Bundeslidze. Bardzo mocna i twarda defensywa i przechodzenie do szybkiego ataku. Dużo grania przez rzucające “czwórki” – zaznaczył.
Frasunkiewicz, który na co dzień mieszka w Trójmieście, jest związany emocjonalnie z Treflem. To właśnie w Sopocie zaczynał swoją profesjonalną karierę. Było to w 1995 roku. Z okazji 30-lecia sopockiej koszykówki klub przygotował dla polskiego trenera wyjątkową niespodziankę – koszulkę stylizowaną na stroje z sezonu 1995/1996 – pierwszego w historii klubu. Retro komplet został przygotowany we współpracy z Orlen Basket Ligą, sponsorami oraz firmą 4F.
– Duży rozmiar. Zmieszczę się! – żartował po meczu Frasunkiewicz.
-
Tak
-
Nie
-
Tak50 głosów
-
Nie83 głosów
– To bardzo fajna pamiątka. Wydaję mi się, że mam w domu taką samą koszulkę z tamtego okresu. Będę miał teraz dwie w kolekcji. Uważam, że to świetna akcja marketingowa. Jestem zdania, że w Polsce jest za mało właśnie takich inicjatyw. Skupiamy się mocno na wynikach, które są oczywiście ważne, ale takich akcji – w porównaniu do Bundesligi – jest po prostu za mało – dodał.
W Niemczech na dłużej?
Frasunkiewicz nie ukrywa, że jest bardzo zadowolony z pracy w Bundeslidze. Styl tej ligi i warunki funkcjonowania w Rostock Seawolves są na bardzo wysokim poziomie. Pod kątem sportowym i organizacyjnym.
– Przychodząc do Bundesligi musiałem zmienić play-book i nauczyć się szybszego reagowania w trakcie meczów. Liga niemiecka jest bardzo szybka. Jest niewielki margines na popełnienie błędu. To bardzo fajna, ale zarazem wymagająca praca – przyznał.
– Mam szczęście, że mam bardzo dobrego dyrektora sportowego w postaci Kevina Anstetta, który zna się na swoim fachu. Przez to było mi łatwiej dopasować się do warunków panujących w Bundeslidze. Oczywiście nie należy zapominać o Piotrze Blechaczu, który cały czas jest za moimi plecami. Mogę liczyć na jego wiedzę i doświadczenie w każdym momencie. On wykonuje kapitalną pracę. Bez niego byłoby mi trudno poradzić sobie w Bundeslidze. W naszym sztabie jest także Adam Blechman, trener od przygotowania motorycznego. To nasz drugi sezon wspólnej pracy. Cieszę się bardzo, że udało nam się go zakontraktować. Wykonuje bardzo dobrą pracę, biorąc pod uwagę fakt, że w tym sezonie gramy na dwóch frontach – podkreślił.
– Jesteśmy drużyną z dołu tabeli Bundesligi pod kątem budżetowym. Na pewno nie jest tak, że przewaga 10-15 punktów gwarantuje ci zwycięstwo w danym meczu. Jest bardzo dużo zwrotów akcji. Prawda jest taka, że trzeba się mocno napocić, by cokolwiek wygrać w Bundeslidze. Wyniki w tym sezonie to dobitnie pokazują. Praktycznie każdy może wygrać z każdym – zaznaczył Przemysław Frasunkiewicz.
Rostock Seawolves z bilansem 8:7 zajmuje 7. miejsce w Bundeslidze. W drugiej rundzie FIBA Europe Cup wygrał 2 z 4 meczów i jest na dobrej drodze do awansu do ćwierćfinału.
Z naszych informacji wynika, że szefowie Rostock Seawolves są bardzo zadowoleni ze współpracy z polskim szkoleniowcem. Nie ukrywają tego, że chcieliby z nim przedłużyć umowę na kolejne dwa sezony. Po wtorkowym spotkaniu zapytaliśmy Frasunkiewicza o jego przyszłość w Rostocku.
– Mogę potwierdzić, że faktycznie takie rozmowy się toczą. To jest etap zaawansowanych negocjacji. Obie strony są bardzo zadowolone ze współpracy. Podoba mi się fakt, że klub bardzo ambitnie patrzy w przyszłość i dąży do rozwoju na wielu płaszczyznach. To mnie bardzo motywuje do działania – podkreślił.