Ponitka: Donciciowi brakuje wsparcia. Łączyński mówi o wspaniałych liderach

– Słoweńcy mają jednego z najlepszych koszykarzy na świecie, Lukę Doncicia, ale na pewno brakuje mu wsparcia na tym turnieju – mówi Mateusz Ponitka, który zagrał kapitalne zawody na otwarcie EuroBasketu. On – w przeciwieństwie do gwiazdy Lakers – mógł liczyć na wsparcie kolegów z zespołu. Każdy dołożył swoją cegiełkę do wielkiego triumfu nad Słowenią.
Kapitalne otwarcie EuroBasketu w wykonaniu Biało-Czerwonych, którzy w wielkim stylu pokonali Słowenię 105:95. Polacy powtórzyli sukces z 2022 roku, gdy w ćwierćfinale EuroBasketu również pokonali broniących wtedy tytułu mistrzów Europy. W obu tych meczach wiodącą rolę pełnił Mateusz Ponitka, gwiazda reprezentacji Polski.
Ponitka został wybrany najlepszym graczem czwartkowego spotkania. Zdobył w nim 23 punkty, trafiając 8/13 rzutów z gry. Miał też 7 zbiórek, a jego wskaźnik efektywności był na poziomie „24”.
– Szczerze? Nie wyobrażałem sobie, że rzucimy Słowenii 105 punktów. Jesteśmy jednak gotowi na takie mecze. Pokazaliśmy to już w przeszłości, pokazaliśmy to też teraz. Jesteśmy kolektywem, który wychodzi na parkiet i walczy. Nigdy nie odpuszcza, nawet w słabszych momentach – mówił po meczu.
Ponitka został także zapytany o postawę Słoweńców, zespołu, który Polacy doskonale znają. W ostatnich latach często te drużyny spotykały się podczas różnych turniejów. Nie ma co jednak ukrywać, że Słowenia – na tegorocznym EuroBaskecie – nie dysponuje wielką siłą rażenia. Jest Doncić i długo, długo nic. To było widać w czwartkowym meczu, co Polacy świetnie wykorzystali.
– Słoweńców nigdy nie można lekceważyć, bo to przecież byli mistrzowie Europy. Mają jednego z najlepszych koszykarzy na świecie, Lukę Doncicia, ale na pewno brakuje mu wsparcia. Mieliśmy swój plan, który konsekwentnie realizowaliśmy i dlatego cieszymy się z pierwszego zwycięstwa na EuroBaskecie – zaznaczył kapitan kadry.
Ponitka – w przeciwieństwie do Doncicia – mógł liczyć na wsparcie innych graczy. Polak znakomicie dyrygował drużyną. Rewelacyjnie spisał się także Jordan Loyd, autor 32 punktów. Amerykanin trafił 7 z 8 rzutów za 3 punkty! Pozostali gracze (m.in. Żołnierewicz, Pluta czy Łączyński) wnieśli energię w defensywie, a skuteczność na dystansie sprawiła, że Słoweńcy zaczęli tracić wiarę.
– Mamy wspaniałych liderów, którzy ciągną tę kadrę od lat. Doszedł do nas Loyd, który jest graczem bardzo jakościowym. Myślę, że w tym meczu kluczowe było to, że każdy dołożył swoją cegiełkę do tego triumfu – Pluta czy Żołnierewicz. By wygrywać, musimy mieć wsparcie od każdego – zauważył Kamil Łączyński.
Rozgrywający AMW Arki Gdynia po kilkuletniej przerwie wrócił do grania w reprezentacji Polski.
– Było podekscytowanie, taka pozytywna nerwówka. Później, gdy zaczął się mecz, to te emocje opadły i po prostu starałem się robić swoją pracę najlepiej jak umiem. Cieszę się, że tak to się wszystko potoczyło – ocenił koszykarz, który w tym meczu zdobył 4 punkty w ciągu 12 minut spędzonych na parkiecie.
W sobotę Biało-Czerwoni zagrają w katowickim Spodku z Izraelem. Początek meczu o 20:30.
-
Tak
-
Nie
-
Tak1 głos
-
Nie5 głosów