Pierwszy od 10 lat mecz NBA w Seattle – Durant sercem z Supersonics

06/10/2018

Ubiegłej nocy miejsce pierwszy od 10 lat mecz NBA rozegrany w Seattle. Niestety, nie był to mecz z udziałem zespołu Supersonics, tylko Warriors i Kings.

Preseason wydał się lidze NBA dobrym momentem, na rozegranie meczu w Seattle. Skoro spotkania rozgrywane są w Chinach czy w Australii, to dlaczego nie mają być rozgrywane na północnym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Dla Kevina Duranta był to powrót po 10 latach do hali w stanie Washington:

Wejście na parkiet w koszulce Shawna Kempa z Supersonics było naprawdę miłym akcentem dla wszystkich zgromadzonych w hali kibiców. Przypomnijmy, że Durant został wybrany w drafcie 2007 właśnie przez zespół z Seattle, na rok przed przenosinami klubu do Oklahomy. Pomimo tylko roku spędzonego w tym mieście, Kevin jest dużym orędownikiem przywrócenia miastu klubu NBA. Zapytany o to, czy Seattle zasługuje na klub koszykarski nawet się nie zawahał:

“Z pewnością. Bez cienia wątpliwości. To jest miasto koszykówki. To jest miasto sportu. Reprezentacja graczy urodzonych w Seattle, w ogóle w stanie Washington, jest w NBA bardzo silna. Czuję, że cały ten teren zasługuje na swój klub w NBA. Tak samo jak zasługuje na niego na przykład Oakland, albo Los Angeles. Drużyna stąd miała tak samo duży wpływ na całą społeczność.”

“Patrzę czasem w przeszłość i zastanawiam się, jakby to było, gdybym żył i grał właśnie tutaj w Seattle. Nie miałem nad tym ruchem jednak żadnej kontroli. Spędziłem sporo naprawdę fajnych lat w Oklahomie i ta właśnie ścieżka okazała się dla mnie idealna. Wciąż mam jednak świetną więź z północno-zachodnim regionem – często jestem w Nike w Portland, często robię sobie wycieczki do Seattle, do różnych innych miejsc, wiedząc, że zawsze będę związany z Sonics. Myślę, że nieważne, jaką koszulkę zakładam – tutejsi fani to wiedzą.”

Takie sytuacje, jak ten właśnie mecz preseason, przybliżają chyba ligę do przywrócenia Supersonics do życia. Jak widać było po frekwencji na trybunach i temperaturze na nich, koszykarska społeczność Seattle jest silna. Z pewnością warto także zwrócić uwagę na ekonomiczny aspekt całej tej sytuacji. Miasto Seattle jest bogatsze niż kiedykolwiek (według Briana Windhorsta, sam nie wiem dużo o ekonomii poszczególnych miast w USA). Ponadto jest dwóch inwestorów, którzy wyrazili chęć wyłożenia pieniędzy na halę sportową, która musiałaby spełniać wymogi NBA. Właśnie brak takiej hali był głównym powodem migracji klubu do Oklahomy. I wiecie co? W ubiegłym tygodniu Rada Miasta Seattle zatwierdziła akt prawny, który pozwoli na przejęcie inicjatywy prywatnym inwestorom, jeśli chodzi o halę KeyArena. Czy oznacza to, że pytanie nie powinno brzmieć czy Sonics wrócą, a kiedy wrócą?

Niestety, sprawa wcale nie wygląda tak optymistycznie, jak można sądzić. Liga nie myśli o ekspansji w najbliższym czasie. Dyskusja przedstawicieli miasta z zarządem ligi NBA miała doprowadzić do konkluzji, że aż do 2025 roku nie nastąpi dołączenie żadnego nowego klubu do ligi. Data ta nie jest przypadkowa – właśnie wtedy renegocjować będzie można umowę telewizyjną. Sprawa nie jest więc zamknięta – sprzyjające okoliczności stawiają Seattle w gronie faworytów do posiadania nowej drużyny koszykówki w NBA, ale nie wydarzy się to w najbliższym czasie.

 

Kopiuj link do schowka