Nebojsa Vidić: Potrzebujemy innego Almeidy
– GTK nie zasługuje na spadek. Uważam, że mamy mnóstwo talentu, ale zdecydowanie brakuje boiskowej twardości. Talent koszykarski to jedno, a walka z presją i pokazywanie tego, co się ma w każdym meczu, to zupełnie inna sprawa – mówi Nebojsa Vidić, trener Tauron GTK Gliwice.
Karol Wasiek: W jakich okolicznościach trafił pan do zespołu z Gliwic w trakcie trwania rozgrywek?
Nebojsa Vidić, trener Tauron GTK Gliwice: Mogę zdradzić, że już kilka lat temu było konkretne zainteresowanie ze strony klubu z Gliwic. Później też dochodziły do mnie sygnały o innych zespołach grających w PLK. Jako człowiek z tej branży śledziłem wydarzenia w tej lidze, obserwując drużyny i różnych zawodników.
Decyzja o podpisaniu umowy z GTK nie była trudna. Byłem bez pracy, a ja nie lubię się nudzić i nic nie robić. Wiedząc, że klub chciał mnie już wcześniej, uznałem, że to będzie dobry ruch. Nie podjąłbym się jednak tego wyzwania, gdybym nie wierzył w utrzymanie drużyny w lidze.
PLK to dla mnie nowy rynek. Uważam, że to dobra i wyrównana liga, w której każdy wynik jest możliwy. Jest wiele niespodzianek. Sami ją sprawiliśmy, pokonując Śląsk Wrocław na wyjeździe.
-
Tak
-
Nie
-
Tak19 głosów
-
Nie20 głosów
Jak pan ocenia sytuację GTK w ligowej hierarchii?
Nie jest łatwa. Uważam, że w meczu w Krośnie mogliśmy sobie praktycznie zapewnić utrzymanie. Ale… zagraliśmy najgorsze spotkanie odkąd przejąłem kontrolę nad tym zespołem. Byliśmy okropni w końcowej fazie tego meczu. To była bardzo bolesna porażka. Oczywiście nadal mamy przewagę nad Miastem Szkła, ale to nic nie znaczy. Rywalizacja nadal jest otwarta.
Mecz w Krośnie był bardzo istotny w kontekście utrzymanie w PLK. Jednak od początku spotkania można było dostrzec brak energii w poczynaniach zawodników, dużo indywidualnych decyzji. Czy jednym z problemów tego zespołu jest mentalność?
Rozmawialiśmy o tym otwarcie w naszej szatni. O szczegółach mówić jednak nie będę, niech to zostanie między nami. Uważam, że nasi polscy zawodnicy są jakościowi, ale jeszcze im brakuje doświadczenia, co jest niezwykle istotne w ORLEN Basket Lidze.
Teraz powiem coś o całym zespole. Uważam, że mamy mnóstwo talentu, ale zdecydowanie brakuje boiskowej twardości. Talent koszykarski to jedno, a walka z presją i pokazywanie tego, co się ma w każdym meczu, to zupełnie inna sprawa.
Podczas konferencji prasowej – po przegranym z AMW Arką Gdynia – użył pan takiego sformułowania: “klasyczny mecz w wykonaniu GTK Gliwice”. Co miał pan na myśli?
Mieliśmy więcej strat niż asyst, na dodatek zdobyliśmy zaledwie 59 punktów. To proste: nasze decyzje były nietrafione. Nie da się z takimi liczbami wygrywać meczów na poziomie PLK. Wiedzieliśmy, że w Gdyni będzie trudno wrócić na zwycięską ścieżkę, bo miejscowy zespół jest bardzo doświadczony i utalentowany. Nie udało się. Musimy szukać zwycięstw w innych meczach.
Czy w momencie podpisywania umowy dostał pan zielone światło na przeprowadzenie zmian w składzie?
W momencie gdy przyszedłem do GTK, nie była do końca jasna sytuacja z Dominikiem Grudzińskim, który jest mocno zaangażowany w granie 3×3. Ostatecznie zawodnik opuścił nasz klub, a my potrzebowaliśmy zawodnika w jego miejsce. Postawiliśmy na Ivana Almeidę. To był naprawdę dobry transfer, ale…
Tak?
Ivan musi wrócić do grania z początku pobytu w GTK. W pierwszych dwóch-trzech meczach jego forma była na bardzo dobrym poziomie. Mówię przede wszystkim o energii, jaką dawał drużynie. Teraz oglądamy jego inną wersję i to ma przełożenie na grę zespołu. Jego wkład w grę – mówiąc szczerze – uleciał. Potrzebujemy go i mam nadzieję, że w końcówce tego sezonu zobaczymy Ivana w lepszej dyspozycji. Wierzę w jego boiskową mądrość i doświadczenie.
Czy to prawda, że zostanie pan w klubie, jeśli utrzyma drużynę na poziomie PLK?
Taki scenariusz jest faktycznie możliwy, ale nie miałem jeszcze takich konkretnych rozmów z władzami klubu na temat przyszłości. Na razie wszyscy jesteśmy skupieni na walce o utrzymanie. To cel nadrzędny, który wcale nie będzie tak łatwo zrealizować. Musimy znaleźć sposób, by pokazać jak najlepszą wersję naszego zespołu w kolejnych spotkaniach. Mam nadzieję, że uda nam się zrealizować tę misję. Ten klub nie zasługuje na spadek.
Jeśli pytasz mnie o przyszłość, to na pewno chciałbym w kolejnym sezonie walczyć o coś większego niż tylko utrzymanie. Taki cel mnie – jako trenera – w ogóle nie interesuje. Nie chcę tego robić.
Uważam, że GTK to naprawdę dobrze zorganizowany klub. Z dobrymi i miłymi ludźmi, którzy znają się na koszykówce.
