NBA. Sochan wdał się w sprzeczkę z graczem Lakers. Polak wyjaśnia
Jeremy Sochan opowiedział o pomeczowej sprzeczce z Jarredem Vanderbiltem. Zawodnik Los Angeles Lakers uderzył Sochana w twarz, gdy napięcie wzrosło, ale Polak zbagatelizował ten incydent, nazywając go „grzeczną wymianą zdań”. Zarzucił rywalowi, że nie trzyma ciśnienia.
San Antonio Spurs pokonało w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu Los Angeles Lakers 107:91. Na parkiecie zameldował się Jeremy Sochan, który od trenera Mitcha Johnsona dostał 11 minut. Polak zdobył w tym czasie 6 punktów, dokładając asystę.
Więcej w mediach mówi się o tym, co działo się po meczu. Sochan wdał się bowiem w sprzeczkę z Jarredem Vanderbiltem. Panowie mieli sobie coś do powiedzenia, a w pewnym momencie gracz Lakers uderzył Polaka w twarzy. To spotkało się z natychmiastową reakcją kolegów Sochana.
Julian Champagnie zainterweniował. Luka Doncic i Jaxson Hayes również pomogli uspokoić sytuację. Vanderbilt nie rozmawiał z dziennikarzami po meczu.
-
Tak
-
Nie
-
Tak381 głosów
-
Nie53 głosów
Polak odniósł się do incydentu pomeczowego.
– Musiałem mu coś powiedzieć podczas meczu i może nie było to zbyt miłe. Poprosił mnie, żebym spotkał się z nim po meczu. Tak też zrobiłem. Wymieniliśmy tylko kilka uprzejmości. Byłem, jak sądzę, spokojny i bardzo zadowolony, a on nie. Nie był w tym momencie stabilny emocjonalnie. Musi nad tym popracować. Takie jest życie – powiedział Polak.
Trener Spurs Mitch Johnson pochwalił występ Sochana.
– Myślę, że dał z siebie wszystko, świetnie spisał się w ataku. Trafiał rzuty, będąc w dobrym rytmie – przyznał.