Musiał na misji, Stelmahers na wylocie?
MKS Dąbrowa Górnicza – grający bez czterech kluczowych zawodników – pokonał Energę Czarnych 102:88. Najlepszy mecz w karierze na poziomie PLK rozegrał Jakub Musiał, który miał wiele do udowodnienia. Także trenerowi Stelmahersowi, który na niego nie stawiał. Być może Łotysz pożegna się z posadą.
„Czy byłeś w tym meczu na misji?” – pytamy Jakuba Musiała.
Ten się uśmiecha i odpowiada krótko, ale konkretnie: “tak”.
Koszykarz po dwóch miesiącach wrócił do Słupska i bardzo mu zależało na tym, by pokazać się z jak najlepszej strony przed miejscowymi kibicami, do których ma duży sentyment.
Sytuacja idealnie się dla niego ułożyła, bo tak naprawdę… był jedynym rozgrywającym w tym meczu po stronie MKS-u. Curry i Bonner są kontuzjowani. Na dodatek Muhammad i Green też byli poza składem.
-
Tak
-
Nie
-
Tak198 głosów
-
Nie33 głosów
Musiał zagrał wybitne zawody, najlepsze na poziomie PLK. Zdobył 22 punkty, dokładając 8 asyst i 5 zbiórek. Polak wymusił na dodatek pięć przewinień.
Przypomnijmy, że koszykarz pod koniec listopada opuścił szeregi Energi Czarnych Słupsk. Trener Roberts Stelmahers nie stawiał na niego.
Musiał był wcześniej na rozmowach u łotewskiego szkoleniowca, który wprost mu zakomunikował, że będzie z niego korzystał tylko w momencie, gdy inni zawodnicy będą grali poniżej oczekiwań. Jego agent usłyszał, że koszykarz ma zielone światło na zmianę pracodawcy.
Polak nie chciał dłużej tkwić w takim układzie i sam poprosił o możliwość odejścia. MKS był nim mocno zainteresowany i strony szybko doszły do porozumienia.
Musiał w barwach MKS-u średnio na parkiecie spędza 19 minut, zdobywając w tym czasie 6.9 pkt i 2.8 asyst. Trener Artur Gronek chwali go za waleczność i duże zaangażowanie. Stara się z niego wyciągnąć co najlepsze.

Stelmahers na wylocie?
Nie można wykluczyć takiego scenariusza, że Musiał, którego w Słupsku nie chciano, swoim najlepszym występem w karierze na poziomie PLK doprowadzi do zwolnienia Robertsa Stelmahersa. Chichot losu? Jak najbardziej!
Czarni w sobotnim spotkaniu wyglądali mizernie. To był kompromitujący występ słupszczan, którzy grali bez zaangażowania w obronie, dając się mijać rywalom niemal w każdej akcji.
– To było straszne. Trudno to wyjaśnić. Wszystkiego nam brakowało – przyznał na konferencji prasowej łotewski szkoleniowiec.
Wiemy, że prezes Michał Jankowski postawił niedawno przed trenerem i zespołem konkretne ultimatum. Drużynie udało się wygrać zaledwie jedno spotkanie – na wyjeździe z Tauronem GTK Gliwice. Były porażki z Górnikiem, Arką i teraz z MKS-em.
Czy to był ostatni mecz trenera Stelmahersa? Taki scenariusz jest możliwy, choć nie udało nam się dzisiaj skontaktować z prezesem Jankowskim, więc nie wiemy, co przyniosą najbliższe dni.
Trener Stelmahers to jedno, ale trzeba też pochylić się nad zawodnikami, którzy zawodzą i to na całej linii. Niektórzy są wręcz nie do poznania – jak Lambrecht, Skele czy Wilczek. Każdy z nich ma swoje problemy, co ma przełożenie na styl gry i wyniki.
Przed Czarnymi (bilans 5:12) mnóstwo pracy i zapewne zmian. MKS (8:9) z kolei pnie się w ligowej hierarchii, walcząc o upragnione play-off.