Milan Barbitch, nowa postać w PLK: Stać mnie na dużo. Chcę wrócić na właściwe tory
– Ten sezon jak dotąd jest dla mnie trochę trudny. W Grecji czułem dużo frustracji, bo byłem wytrącony z rytmu z powodu kilku urazów. W Arce będę mógł się odbudować i wrócić na właściwe tory. Chcę wrócić do grania z pasją na najwyższym poziomie – mówi Milan Barbitch, nowy zawodnik AMW Arki Gdynia.
Karol Wasiek: Dlaczego w wieku 24 lat opuściłeś ojczyznę i przeniosłeś się do ligi greckiej? Czym się kierowałeś podejmując taką decyzję?
Milan Barbitch, nowy zawodnik AMW Arki Gdynia: To było zamierzone działanie. Miałem w głowie konkretny plan: chciałem zasmakować życia jako gracz zagraniczny. Zależało mi na tym, by zobaczyć coś kompletnie innego. Oczywiście miałem kilka ofert z Francji, ale uważam, że Grecja była bardzo dobrym kierunkiem.
Słyszałem, że we Francji twój wybór był szeroko komentowany. Obserwatorzy byli zaskoczeni, że wybrałeś akurat ofertę Kolossos Rodos. Dlaczego akurat ten klub?
To klub dobrze zorganizowany, który jednak – jeśli weźmiemy pod uwagę budżety – jest w dolnej części tabeli ligi greckiej. Inni mają dużo większe możliwości finansowe. Ten zespół w sezonie 2023/2024 zajął 6. miejsce, co dało promocję do gry w Basketball Champions League. Wtedy o tym klubie zrobiło się nieco głośniej. Zwykle jednak kończą sezony na miejscach dużo niższych, często walcząc wręcz o przetrwanie w mocnej lidze greckiej.
-
Tak
-
Nie
-
Tak46 głosów
-
Nie27 głosów
Jak żyje się na co dzień na Rodos? To wyspa, która jest przede wszystkim znana z atrakcji turystycznych.
To bardzo dobre pytanie. Priorytetem dla wyspy są turyści. To można odczuć na każdym kroku. Dlatego też klub bardzo późno rozpoczyna przygotowania do nowego sezonu. Najpóźniej ze wszystkich w lidze greckiej. Ciekawostką jest fakt, że podczas mojego pobytu tam kilkukrotnie zmieniałem miejsce zamieszkania. Jeden tydzień w tym mieszkaniu, później dwa tygodnie w innym, a następnie znów przeprowadzka do innego miejsca.
Życie na walizkach?
Dokładnie! Myślę, że dopiero po 90 dniach – od momentu przyjazdu – dostałem mieszkanie na stałe, w którym zostałem do samego końca. To efekt tego, że priorytetem są turyści. To wyspa turystyczna. Życie jest tam wspaniałe. Piękne widoki, świetne restauracje, ludzie są uśmiechnięci.
Wróćmy do wyboru klubu i czynników, które o tym zadecydowały.
Wybrałem ten klub, bo czułem, że ludzie tam pracujący chcą na mnie postawić, na dodatek zaoferowano mi bardzo dobre warunki finansowe. Czy po czasie żałuję tej decyzji? Absolutnie nie. Wszystko było dobrze, poza jedną kwestią: nie byłem zdrowy i przez to nie mogłem pokazać swoich umiejętności.
Czy mógłbyś opowiedzieć o swoich perypetiach?
Niestety miałem wiele drobnych kontuzji. To pierwszy sezon w mojej karierze, gdy zmagałem się z tak dużą liczbą urazów mięśniowych. Nie mogłem za bardzo pomóc drużynie. Raz grałem, później znów uraz. Przyjechałem tam za namową hiszpańskiego trenera, który bardzo mnie chciał. Dobrze mi się z nim pracowało, ale niestety uraz mocno skomplikowały sytuację. Później drużynę przejął nowy trener: Aris Lykogiannis.
Znam tego trenera. Pracował w Śląsku Wrocław.
Tak, wiem. Podobała mi się jego energia i pomysł na grę. Zagrałem jeden mecz pod jego wodzą. Wspólnie mieliśmy dobre odczucia po tym występie. Mieliśmy ogólnie dobry kontakt ze sobą, ale niestety po tym spotkaniu znów doznałem urazu. Klub nie chciał już podejmować ryzyka i uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie zakończenie współpracy. Rozumiem to. Nie mam żalu ani pretensji. To jest biznes.
Jak się teraz czujesz?
Fizycznie czuję się bardzo dobrze, nic mi nie dolega. Muszę odzyskać dobrą kondycję i rytm meczowy. Bo minęło już prawie dwa miesiące od mojego ostatniego występu w lidze greckiej.
Ten sezon jak dotąd jest dla mnie trochę trudny. W Grecji czułem dużo frustracji, bo byłem wytrącony z rytmu od okresu przygotowawczego.
Teraz jestem bardzo szczęśliwy, że przyjechałem do Gdyni. To dla mnie nowy rozdział w karierze. Nie mam za dużej wiedzy o polskiej lidze, nigdy nie rywalizowałem przeciwko drużynom z tej ligi. Nie wiem, jaki jest styl, jaka jest linia sędziowania. Przede mną duże wyzwanie i test, z którym chcę się zmierzyć.
Dlaczego w takim razie wybrałeś AMW Arkę jako kolejny klub w swojej karierze?
Arka była bardzo zdeterminowana w trakcie rozmów i negocjacji. Rozmawiałem przez telefon z trenerem i z prezesem klubu. Byłem pod wrażeniem ich energii i zaangażowania. Mogę zdradzić, że istotna była rozmowa z Bartłomiejem Wołoszynem, który nie skupiał się tylko na aspektach sportowych. Opowiadał o klubie, historii i pięknym mieście. Czułem, że obaj mnie chcą i wiedzą, jak wykorzystać moje atuty. Swoje zrobił także polski przedstawiciel agencji, w której jestem. On przekonywał mnie, że to właściwy kierunek. Tu – według niego – będę mógł się odbudować i wrócić na właściwe tory. Tego w tym momencie bardzo potrzebuję. Chcę wrócić do grania z pasją na najwyższym poziomie. Chcę już zapomnieć o tych przeklętych urazach.
Czy mogłeś wrócić do Francji?
Tak, to prawda. Pojawiła się również opcja gry w Serbii. Chciałem trafić do zespołu, który ma duże aspiracje. Arka jest zespołem z czołówki polskiej ligi, który chce grać o wysokie cele. To też mnie przekonało do tego, by podpisać tu umowę.
Czego możemy się po tobie spodziewać? Jakim jesteś graczem?
Powiedziałbym, że jestem inteligentnym zawodnikiem, który potrafi zdobywać punkty, organizować grę i kreować pozycje kolegom z drużyny. Lubię ułatwiać innym życie na boisku. Mogę grać jako rozgrywający, ale też jako rzucający obrońca. Nowoczesny combo-guard. Myślę, że dużym atutem jest fakt, że jestem wysokim zawodnikiem na tych pozycjach. Na pewno dam drużynie wiele energii.
Jakie stawiasz przed sobą cele?
Jestem tu po to, żeby cieszyć się grą i wygrywać. Chcę wrócić do dobrego rytmu i znów cieszyć się koszykówką. Zależy mi na tym, by znaleźć się z tą drużyną w fazie play-off. To jest nasz wspólny cel.
Czy widziałeś, że Ryan Taylor, który grał z tobą w Kolossos Rodos, także podpisał umowę z PLK?
Tak, wiem. Mieliśmy świetne relacje w Grecji. Trzymaliśmy ze sobą. To bardzo dobry facet. Szkoda, że razem nie zagraliśmy w dużej liczbie meczów. Życzę mu zdrowia i powodzenia w Polsce.
