Michał Michalak: Zmiana trenera? To porażka nas wszystkich

Michał Michalak: Zmiana trenera? To porażka nas wszystkich

Michał Michalak: Zmiana trenera? To porażka nas wszystkich
Michał Michalak / foto: Andrzej Romański / PLK

– Trener Kożan stracił pracę, ale to nie jest tylko jego wina. To jest porażka nas wszystkich. Wierzę, że mamy ogromny potencjał. Myślę, że sytuacja wymaga doprecyzowania szczegółów i detali. Trener Ginzburg jest konkretny i wymagający – mówi Michał Michalak, kapitan Anwilu Włocławek.

Karol Wasiek: Jak zespół zareagował na zmianę trenera w Anwilu Włocławek?

Michał Michalak, kapitan Anwilu Włocławek: Na początku chciałbym podziękować trenerowi Kożanowi za te ostatnie miesiące wspólnej pracy. Znamy się już od wielu lat. Wcześniej współpracowaliśmy na kadrze, a także w Anwilu, gdy on pełnił funkcję asystenta.

Wiem, że to był dla niego trudny okres. Ja – jako kapitan – starałem się go wspierać i pomagać w odnoszeniu kolejnych zwycięstw i sukcesów. Wspólnie robiliśmy wszystko tak, by to działało, ale niestety sytuacja nie potoczyła się po myśli trenera i zespołu. Teraz Grzegorz Kożan zaczyna nowy rozdział, wracając do funkcji asystenta.

Czy macie świadomość, że jako zespół – biorąc pod uwagę zawodników – mogliście zrobić więcej, by pomóc trenerowi?

Przed okienkiem reprezentacyjnym zagraliśmy 2-3 bardzo dobre mecze i wydawało się, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Nasza gra wyglądała coraz lepiej. W trakcie przerwy na kadrę trenowaliśmy mocno, ale niestety przydarzył się ten niefortunny mecz w Ostrowie Wielkopolskim. Przegraliśmy tam w słabym stylu dużą różnicą punktową. Ten mecz o wszystkim zaważył.

Trener Kożan stracił pracę, ale to nie jest tylko jego wina. To jest wina nas wszystkich. To zawodnicy są na boisku i odpowiadają za to, co tam się dzieje. To jest porażka nas wszystkich. Jesteśmy za to odpowiedzialni, choć koniec końców to trener poniósł tego konsekwencje.

Czy Anwil Włocławek zdobędzie złoty medal z Ronen Ginzburgiem na ławce trenerskiej w sezonie 2025/2026?
220 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    80 głosów
  • Nie
    140 głosów
Wczytywanie…

Czy u ciebie – ze względu na znajomość z trenerem Kożanem od lat – pojawiły się dodatkowe emocje?

Tak. Kibicuję każdemu polskiemu trenerowi w naszej lidze. Uważam, że Grzegorz Kożan przez te wszystkie lata zebrał ogromną merytoryczną wiedzę, bo współpracował z wieloma dobrymi szkoleniowcami. Otrzymał ogromną szansę – jako rodowity włocławianin – na stanowisku pierwszego trenera. Choć trzeba powiedzieć, że Włocławek jest trudnym terenem do pracy, bo ludzie są tu wymagający. Czuć było dużą presję od samego początku. Nie udało się, ale dalej będę stał na stanowisku, że Grzegorz Kożan ma papiery na to, by być dobrym pierwszym trenerem.

Mówisz o otaczającej presji, z którą – jako zespół – musicie zmagać się na co dzień. Ostatnio też pojawiły się gwizdy. Jak na to reagowaliście?

To było na pewno demotywujące. Czuć było frustrację kibiców. Oczywiście część drużyny była świadoma tych okrzyków, a część nie. Prawdę mówiąc nie do końca rozumiałem okrzyków o braku ambicji, bo w drużynie nikomu jej nie brakuje.

Bardzo liczę na to, że kibice przychodząc na kolejne mecze będą nas wspierać. Jeśli chcemy coś budować w tym sezonie, to potrzebujemy dopingu i wsparcia. Należy też mieć świadomość, że drużyny przechodzą przez różne okresy – lepsze i gorsze. Myślę, że warto zatrzymać się w tym momencie i powiedzieć “stop”, bo to nie prowadzi do czegoś dobrego.

Wszystkim nam zależy na dobrym wyniku i wierzę w to, że będziemy mogli – rozpoczynając nowy rozdział – podążać w tym kierunku.

Wierzę, że mamy ogromny potencjał. Nasze możliwości – zwłaszcza po atakowanej stronie – są na bardzo wysokim poziomie. Myślę, że sytuacja wymaga doprecyzowania szczegółów i detali, żebyśmy grali dobrze dłuższymi fragmentami przez większą część meczu.

Jak wyglądają pierwsze dni pracy z trenerem Ginzburgiem?

Za nami kilka dni treningów z nowym trenerem, który stopniowo wprowadza swoją filozofię zarówno w obronie, jak i w ataku. Trener Ginzburg jest osobą wymagającą i konkretną.

Nie ma co ukrywać, że zmiana trenera w trakcie rozgrywek jest zawsze takim nowym bodźcem dla drużyny. Bardzo liczę na to, że pójdziemy do przodu z tego miejsca, w którym jesteśmy obecnie. Zaczynamy wszystko od zera. To nowy rozdział.

Nie chcę za bardzo zdradzać pomysłów nowego trenera. Myślę, że zmianę stylu gry będzie widać już w zbliżających się meczach. Na przestrzeni kilku dni gramy trzy bardzo ważne spotkania: z Dzikami, z Górnikiem i z Treflem. Wyniki tych meczów będą decydowały o udziale w Pucharze Polski. My chcemy się tam znaleźć, więc musimy zacząć wygrywać.

Chciałbym zapytać o tzw. “bezkrólewie” w Anwilu Włocławek. Zwolniony trener Grzegorz Kożan prowadził drużynę w meczach w Zielonej Górze i we Wrocławiu. Jak ta sytuacja była komentowana przez zespół? Domyślam się, że każdy z was po raz pierwszy znalazł się w takiej sytuacji.

To prawda. Po raz pierwszy spotkaliśmy się z taką sytuacją. To była niecodzienna i trudna sytuacja, ale mogę powiedzieć, że wszyscy w tym czasie zachowali się profesjonalnie, zarówno sztab szkoleniowy, jak i zawodnicy. Wykonywaliśmy pracę na treningach, a mecze chcieliśmy wygrywać. Nikt się nie oszczędzał i nie myślał o tym, jak to wszystko wygląda dookoła. Po prostu staraliśmy się grać najlepiej jak potrafimy na dany moment.

Niestety – pod kątem wynikowym – nie wyszło, choć uważam, że w obu meczach mieliśmy dobre momenty. Problemem było to, że nie potrafiliśmy utrzymać tego dobrego rytmu przez większą część meczu.

Czy inni zawodnicy – zwłaszcza zagraniczni – dopytywali cię o szczegóły tej sytuacji? Pytam, bo pełnisz odpowiedzialną rolę kapitana w zespole Anwilu.

W tamtym okresie pojawiło się bardzo dużo doniesień i plotek na temat naszego zespołu. To wszystko oczywiście krążyło też po szatni, co wywołało niepewność i zapytania ze strony zawodników. Tak to działa, gdy zachodzą zmiany w klubie. Wszyscy zastanawiają się nad tym, jaka będzie przyszłość. Zapytania to jedno, ale powtórzę raz jeszcze, że wszyscy ciężko pracowali i zachowali profesjonalizm.

Jak oceniasz swoje dotychczasowe występy w tym sezonie?

Ciężko mi oceniać samego siebie. Wiem, że postrzeganie mojej osoby jest przez pryzmat zeszłego sezonu i moich możliwości. Jednak należy mieć na uwadze fakt, że moja rola w zespole różni się od tego, co było w poprzednim sezonie. Konstrukcja składu jest trochę inna. Jako zawodnik doświadczony i wierzący w swoje umiejętności staram się robić swoje i znaleźć odpowiednie miejsca na parkiecie. Zależy mi na tym, by poprawić wyniki i styl gry zespołu. Chciałbym widzieć Anwil w samym czubie tabeli PLK.

Wielu już was spisało na straty, twierdząc, że nic nie osiągnięcie w tym sezonie…

Pamiętajmy, że to dopiero połowa sezonu. W polskich realiach bardzo duże znaczenie ma to, jak zespół wchodzi w końcówkę sezonu zasadniczego. Liczy się momentum podczas rozpoczęcia fazy play-off. W drugiej części rozgrywek sezonu zasadniczego zawsze jest mnóstwo zmian w składach. Zmienia się dynamika poszczególnych drużyn. Ostatnie lata pokazują, że te zespoły, które potrafiły odnaleźć się w drugiej części sezonu i złapać dobre flow, były najgroźniejsze w play-off i osiągały sukcesy.