Marek Wierzbicki: Inny kierunek i nowe otwarcie. Czekamy na spotkanie z prezesem PLK

Marek Wierzbicki: Inny kierunek i nowe otwarcie. Czekamy na spotkanie z prezesem PLK

Marek Wierzbicki: Inny kierunek i nowe otwarcie. Czekamy na spotkanie z prezesem PLK
Marek Wierzbicki / foto: Grzegorz Radtke

– Mamy świadomość, że brakowało połączenia na linii pierwsza drużyna – akademia, dlatego przestawiliśmy wajchę i obraliśmy nowy kierunek. Chcemy dać szansę młodym graczom. Czekamy na spotkanie z prezesem Koszarkiem w sprawie omówienia strategii EY i przyszłości z firmą 4F – mówi Marek Wierzbicki, prezes Energa Trefl Sopot.

Karol Wasiek: Czy to prawda, że rozmowy z firmą Energa trwały od kilku miesięcy?

Marek Wierzbicki, prezes Energa Trefl Sopot: Tak. Rozmowy trwały bardzo długo. To nie były łatwe negocjacje. Należy pamiętać, że takich umów nie podpisuje się w ciągu pięciu czy dziesięciu minut. To jest długi proces negocjacji. Czasem trudnych, ale myślę, że efekt, jaki osiągnęliśmy jest zadowalający dla obu stron.

Nazwał pan dzień podpisania umowy z Energą jako “historyczny moment dla klubu”. Dawno w nazwie Trefla nie było dodatkowego podmiotu.

Rzeczywiście. Niewielu mieliśmy sponsorów tytularnych poza firmą “Trefl”.

Kiedy rok temu zaczynaliśmy współpracę wiedziałem, że mając w swojej drużynie takiego sponsora jak Energa będziemy mogli nadal walczyć o najwyższe cele. Rozgrywki udało nam się zakończyć z drugim medalem ORLEN Basket Ligi i trzecim trofeum z rzędu, a przez cały sezon nasza współpraca przebiegała wzorowo. Wiem, że również Energa była zadowolona z tej współpracy.

Teraz umowa została poszerzona i Energa dołączyła do nazwy naszego klubu. Bardzo cieszymy się, że taki partner jest z nami.

O ile zwiększyło się finansowanie ze strony firmy?

Kwota jest objęta tajemnicą umowy. W związku z tym nie mogę ujawnić żadnych informacji. Mogę jedynie powiedzieć, że jesteśmy – jako klub – bardzo zadowoleni z warunków dwuletniego kontraktu.

Czy będą kolejni sponsorzy? Jak wygląda proces szukania nowych podmiotów?

Pracujemy cały czas nad tym tematem, ale należy mieć świadomość, że nie często podpisuje się tak duże umowy jak z Treflem, z Energą, z miastem czy z Portem Lotniczym Gdańsk. Oczywiście chcemy mieć takich umów jak najwięcej, ale to jest proces długotrwały. Takie rzeczy nie dzieją się w 2-3 dni.

Niektóre kluby w PLK mają rozbudowaną siatkę sponsorów, która składa się z wielu małych, często lokalnych partnerów. W Treflu tego nie ma. Dlaczego?

Nie zgadzam się. Przykład: jesteśmy w Hotelu Sopot Marriott Resort & Spa, a na wydarzenie przedstawiciele klubu przyjechali autami firmy Toyoty Jacek Knedler. To między innymi są nasze współprace lokalne.

Chcemy docierać do mniejszych firm i z nimi nawiązywać współpracę. Rozważamy opcje barterowe, ale oczywiście szukamy też wsparcia finansowego. Żadnymi pieniędzmi nie gardzimy, jednak mamy też świadomość tego, że musimy coś zaoferować w zamian.

Mamy dużych sponsorów, którzy oczekują dużej ekspozycji i powierzchni reklamowej. W związku z tym trudno byłoby nam wygospodarować takie same świadczenia, ale dla znacznie mniejszych sponsorów. Wszystko jest oczywiście kwestią negocjacji.

Szukamy nowych sponsorów i jednocześnie też zapraszamy do współpracy – na naszej stronie internetowej bardzo łatwo znaleźć jest kontakt do klubu. Chętnie umówimy się na spotkanie z każdym potencjalnym partnerem.

Dlaczego budowa składu Trefla Sopot trwała tak długo?

Zawsze budowaliśmy skład spokojnie, bez większego pośpiechu. Każdy idzie swoją drogą. My zawsze tak budowaliśmy i ostatnio to wychodziło nam na dobre. To jest sytuacja absolutnie normalna. Nie ukrywam, że byłem zaskoczony tym, jak niektóre drużyny szybko zbudowały skład.

Mogę zdradzić, że ceny za zawodników na określonym poziomie były w lipcu bardzo wysokie, dlatego też czekaliśmy na spadek tych kwot. Część zawodników, którzy oczekiwali większych środków, nie znajdują pracy i są bardziej skłonni do negocjacji. Udaje się w ten sposób czasami podpisać umowę na atrakcyjniejszych warunkach dla klubu.

Jakie były założenia na budowę składu?

Na pewno ten proces mocno różnił się od tego, czego byliśmy świadkami w ostatnich latach za czasów Żana Tabaka. Przestawiliśmy nieco wajchę i obraliśmy nowy kierunek. Zbudowaliśmy drużynę w oparciu o młodszych zawodników, także graczy z naszej akademii, których chcemy coraz odważniej wprowadzać do pierwszego zespołu.

Ja – jako prezes – jestem bardzo zadowolony z takiej konstrukcji składu. Wierzę w to, że gracze zagraniczni będą stanowili o sile drużyny i przy okazji wesprą naszych wychowanków, by ci stawiali kolejne kroki do przodu, a to wszystko przełożyło się na dobry wynik.

Czy bycie w strefie medalowej będzie dobrym wynikiem?

Myślę, że jest nieco za wcześnie na deklaracje, ale oczywiście bylibyśmy bardzo szczęśliwi, gdyby drużyna po raz trzeci z rzędu znalazła się w strefie medalowej.

Dlaczego klub przełożył wajchę i chce mocniej postawić na młodszych graczy?

Mieliśmy takie wewnętrzne poczucie, że brakowało połączenia na linii pierwsza drużyna – akademia. Chcemy umożliwić naszym zawodnikom realną możliwość posmakowania tej dużej, dorosłej koszykówki, ale też oni nie dostaną nic za darmo. Muszą przekonać trenera na treningach, by na nich postawił.

Marek Wierzbicki / foto: Krzysztof Polaczyk

Dlatego też do tej strategii wybraliście trenera Mikko Larkasa?

Podczas rozmów z kandydatami informowaliśmy, że mamy taką koncepcję na przyszłość i Mikko Larkas miał świadomość do jakiego projektu idzie. Ale chciałbym też dodać, że to nie jest “projekt młodzieżowy”. Unikałbym tego typu stwierdzeń. Mamy bardzo dobrych polskich zawodników i uważam, że nasza rotacja krajowa jest w TOP 3-4 w całej lidze.

Mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z graczy, których pozyskaliśmy. Zawodnicy na papierze prezentują się dobrze. Inną kwestią jest to, czy – jako całość – to zafunkcjonuje pod okiem trenera Mikko Larkasa. Wierzymy, że tak będzie.

Czy w tym składzie nie ma zbyt dużo znaków zapytania? Jeden gracz (Kasper Suururg) po zerwaniu ścięgna Achillesa, a drugi (Brandon Sampson) po kontuzji kolana.

Kasper i Brandon to zawodnicy, którzy w pełni formy mogliby spokojnie grać wyżej niż Polska Liga Koszykówki. Podejmujemy ryzyko, ale jesteśmy tego świadomi. Mamy doświadczenie w wyprowadzaniu takich graczy na prostą. Najlepszym tego przykładem jest Nick Johnson, który po zerwaniu ścięgna Achillesa prezentował się bardzo dobrze. Wcześniej podobna była sytuacja z Paulem Scruggsem. Mam nadzieję, że Kasper oraz Brandon będą zdrowi i w żółto-czarnych barwach wrócą do swojej optymalnej formy.

Daniel Gołębiowski w niedawnym wywiadzie wyraził niezadowolenie, w jaki sposób został potraktowany przez klub z Sopotu w trakcie letniego off-season. Powiedział tak: “Uważam, że jeśli podaje się rękę, ustalając przy okazji warunki, to trzeba być rozsądnym i świadomym swojej decyzji, żeby potem tego nie żałować”. Co na to prezes Energa Trefl Sopot?

Negocjowaliśmy umowę z Danielem, ale ostateczną decyzję podejmuje trener. Tak było za czasów trenera Żana Tabaka i tak będzie też w przypadku Mikko Larkasa.

Wszyscy zawodnicy, których zatrudniliśmy, poza Jakubem Schenkiem, bo on miał kontrakt już wcześniej ustalony, byli zaakceptowani przez trenera Larkasa. Nie chcemy mieć takiej sytuacji, że nawet jeżeli my – jako klub – jesteśmy przekonani do kogoś, a trener nie jest przekonany, to że my zdecydujemy za niego. Nie chcemy tak pracować. Nie robimy niczego na siłę. Narzucanie mu kogoś byłoby błędem, bo to zdejmuje odpowiedzialność z trenera.

Ale było porozumienie słowne.

Negocjacje były na zaawansowanym etapie, ale nie dotarliśmy do etapu składania podpisów pod umową. Rozpatrywaliśmy dwa scenariusze – pięciu graczy zagranicznych i nieco szersza polska rotacja, a także wariant z sześcioma obcokrajowcami. Trener Larkas zdecydował się na drugi wariant.

Czy Trefl Sopot wie, co zostało zawarte w strategii przygotowanej na kolejne lata przez firmę doradczą EY?

Nie. Cały czas czekamy cierpliwie na spotkanie z prezesem Łukaszem Koszarkiem. Wiem, że był okres wakacyjny i liczę na to, że w najbliższych tygodniach takie spotkanie się odbędzie i te wnioski zostaną przekazane i przedyskutowane w większym gronie.

Czy jest pan za dalszą współpracą z firmą 4F?

W momencie, kiedy była podpisywana umowa z firmą 4F, byłem absolutnie temu przeciwny, ponieważ mieliśmy świetnego partnera. Dzisiaj strony już się do siebie nieco przyzwyczaiły. Jeśli jednak taka będzie decyzja ze strony ligi, to na pewno ją zaakceptujemy.

Czy Trefl Sopot będzie w strefie medalowej w sezonie 2025/2026?
35 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    24 głosów
  • Nie
    11 głosów
Wczytywanie…