Maciej Raczyński: Kolejne zmiany nie pomagają. Dlaczego nie zagrał Gordon?

Sytuacja PGE Spójni Stargard – po czwartej porażce z rzędu – w tabeli ORLEN Basket Ligi robi się coraz trudniejsza. Podopieczni Macieja Raczyńskiego przegrali z AMW Arką Gdynia 73:84. W meczu – z powodu urazu – nie wystąpił Wesley Gordon. Center rywali Adrian Bogucki zdobył 18 punktów.
– Arka była lepszym zespołem i zasłużenie sięgnęła po zwycięstwo. Rywale wykorzystali nasze słabości i błędy. Zwłaszcza w drugiej połowie, bo do przerwy prezentowaliśmy się całkiem nieźle, realizując wszystkie przedmeczowe założenia. Mieliśmy otwarte rzuty, ale nie potrafiliśmy zrobić z nich użytku. Nie udało się. Na pewno ta porażka boli, bo ten mecz miał ogromne znaczenie. Na pewno nie spuścimy głów, bo to drużyna walczaków, którzy na pewno pokażą jeszcze charakter – mówi Maciej Raczyński, trener, który od pięciu meczów prowadzi zespół PGE Spójni Stargard.
Stargardzianie do meczu przystąpili bez Wesa Gordona, który – w dresach klubowych – siedział na ławce rezerwowych. Dla wielu taki obrazek był zaskakujący, zwłaszcza że po drugiej stronie parkietu szalał Adrian Bogucki, autor 18 punktów. Okazuje się, że koszykarz zmaga się z drobnym urazem, a na porannym treningu stwierdził, że nie jest gotowy do gry na 100 procent. Sztab trenerski uznał, że nie ma sensu ryzykować pogłębienia urazu.
– Drobny uraz wykluczył go z gry. Nie chcieliśmy ryzykować jego zdrowiem, bo to nie jest ostatni mecz tego sezonu. Mieliśmy już taką sytuację, gdy wypadł na 4 tygodnie. Na to nie mogliśmy sobie teraz pozwolić. Myślę, że będzie gotowy na kolejne spotkanie ze Śląskiem – informuje Maciej Raczyński, który nie ukrywa, że jego brak był mocno widoczny.
W meczu z Arką – w barwach PGE Spójni – zadebiutował Isiah Ross, który do Polski przyleciał po występach w lidze fińskiej. W czwartkowym spotkaniu był bardzo aktywny i… bardzo nieskuteczny. Trafił zaledwie 1 z 11 rzutów z gry (1/8 za 3) w ciągu 19 minut spędzonych na parkiecie.
– Ross odbył z nami dwie jednostki treningowe. Wprowadzenie gracza do drużyny nie jest takim łatwym procesem. Miał otwarte pozycje, ale po prostu nie trafiał. To jest typ strzelca, który lubi wykorzystywać zasłony. W tym meczu nie pokazał swojego arsenału ofensywnego. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie lepiej – podkreśla Maciej Raczyński.
Na ten moment nie wiadomo, czy klub wpłaci do kasy PLK 100 tys. zł, by grać szóstką obcokrajowców. Na to odpowiedzi nie zna także Maciej Raczyński, mówiąc, że przed tym meczem „takiego tematu nie było”. Być może taki temat „urodzi się” w najbliższych dniach – przed spotkaniem ze Śląskiem Wrocław.
– Mamy teraz 11 dni przerwy do kolejnego meczu. Mamy czas, by się poznać i wspólnie popracować. Od miesiąca jesteśmy w trybie „zmiany”. Mamy kilka nowych twarzy i musimy popracować nad zgraniem. Te roszady na pewno nie pomagają zespołowi w najważniejszej części sezonu. Zamiast pracować nad detalami, to cały czas musimy pracować nad podstawami – przyznaje Maciej Raczyński.
Też nie wiadomo, kto poprowadzi drużynę w kolejnych spotkaniach. Z naszych informacji wynika, że nie ma 100 procentowej pewności, że będzie to Maciej Raczyński. Rozważane są różne warianty przez klub ze Stargardu, który jest w coraz trudniejszym położeniu w tabeli ORLEN Basket Ligi. Spostrzegawczy obserwatorzy zauważyli obecność Krzysztofa Koziorowicza na ławce PGE Spójni podczas czwartkowego spotkania z AMW Arką. Doświadczony trener dołączył do sztabu szkoleniowego.
-
Tak
-
Nie
-
Tak165 głosów
-
Nie114 głosów