Landrius Horton: Nie myślę o kolejnym sezonie
– Długo mi zajęło, żeby tu dotrzeć i nie chcę przegapić okazji. To może być jedyna taka szansa w życiu. Przed transferem do Polski mówiłem, że bardzo mi zależy na tym, by udowodnić wszystkim, że jestem w stanie grać na tym poziomie – mówi Landrius Horton, zawodnik Dzików Warszawa.
Karol Wasiek: To był twój trzynasty mecz z 20 i więcej punktami w ORLEN Basket Lidze. Czy rozgrywasz swój najlepszy sezon w karierze?
Landrius Horton, zawodnik Dzików Warszawa: Tak. To mój najlepszy sezon w karierze. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
Cieszy mnie fakt, że wróciłem na dobre tory, bo w ostatnich kilku meczach miałem problem ze znalezieniem właściwego rytmu. W starciu z Twardymi Piernikami wyglądało to całkiem nieźle, choć pierwszą połowę mogłem zagrać dużo lepszą.
Tahlik Chavez i Ben Vander Plas grali wtedy naprawdę solidnie, co później otworzyło grę także dla mnie.
W tych trudnych momentach staram się utrzymywać wysoki poziom pewności siebie. Uważam, że to kluczowa kwestia w zawodowym sporcie.
-
Tak
-
Nie
-
Tak26 głosów
-
Nie8 głosów
Jak w takim razie utrzymać ten sam poziom grania? Jaki jest na to sposób?
Długo mi zajęło, żeby tu dotrzeć (poziom rozgrywek w PLK – przy. red.) i nie chcę przegapić okazji. To może być jedyna taka szansa w życiu. Przed transferem do Polski mówiłem, że bardzo mi zależy na tym, by udowodnić wszystkim, że jestem w stanie grać na tym poziomie.
Pamiętaj, że w Europie gra wielu zawodników, którzy próbują osiągnąć ten poziom. To sprawia, że nie możesz spocząć na laurach, bo zaraz ktoś cię może zastąpić. Dlatego staram się wykorzystać szansę, którą mam w danym momencie.
Czy czujesz, że rywale inaczej ciebie traktują niż na początku? Mówi się, że scouting w Polsce jest bardzo rozbudowany i złożony.
Nie ma sensu w ogóle tego porównywać (śmiech). To przepaść.
Po pierwszych czterech czy pięciu meczach wszystko się całkowicie zmieniło. Oglądam swoje mecze i patrzę, co mogłem zrobić inaczej / lepiej. Oglądam też spotkania z udziałem innych drużyn, by być jak najlepiej przygotowanym do rywalizacji. Faktycznie scouting w PLK jest bardzo istotny. Nie spotkałem się do tej pory w karierze z tak rozbudowanym scoutingiem. Każdy element w trakcie analizy jest istotny. Nasz sztab szkoleniowy świetnie mi pomaga w przygotowaniach do meczów.
Pamiętam naszą rozmowę po meczu z AMW Arką Gdynia. Wtedy mówiłeś, że jednym z twoich celów jest bycie królem strzelców PLK. W tym momencie zajmujesz drugie miejsce, tuż za Chavaughnem Lewisem z Zastalu. Na dodatek jesteś grze o MVP sezonu zasadniczego. Czujesz się, że duże rzeczy przed tobą?
Tak. Nie będę ściemniał (śmiech). Ale… najważniejsze jest dotarcie do fazy play-off. Osiągnięcia indywidualne nie będą miały znaczenia, jeśli będziemy poza pierwszą ósemką. To był cel klubu na ten sezon i tego się trzymamy jako zespół.
Teraz każde zwycięstwo jest ważne. Sytuacja w tabeli jest szalona. Cieszę się, że wygraliśmy w Toruniu, choć nie było łatwo. Rywale mocno nam się postawili w końcowej fazie tego spotkania.
Niedługo zagracie także w Final Four rozgrywek ENBL po pokonaniu w wielkim stylu Iraklisu Saloniki. Jak wspominasz mecz w Grecji?
To była świetna atmosfera. Greccy kibice są szaleni. Zaczęli mecz od wyrzucenia serpentyn na boisko. Pierwszy raz brałem w czymś takim udział. To było niesamowite. Ostra, fizyczna gra, ale zakończona wielkim zwycięstwem. Przed nami udział w Final Four. Mamy pozytywne nastawienie.
Wiem, że w Salonikach spotkałeś się ze swoim greckim agentem. Czy rozmawialiście już o przyszłym sezonie?
Rozmawialiśmy o walce o play-off. Mówiąc szczerze, nie rozmawiamy na razie o planach na przyszły rok, bo staram się skupić na mocnym zakończeniu tego sezonu.
