Landrius Horton: Nie myślałem o odejściu

Landrius Horton: Nie myślałem o odejściu

Landrius Horton: Nie myślałem o odejściu
Landrius Horton / foto: Andrzej Romański / PLK

Myślę, że mogę być o wiele lepszy. Przez ani moment nie myślałem o odejściu z tego klubu. Nie mam zapisanej kwoty buy-outu w kontrakcie, więc na pewno spędzę tu cały sezon. Z takim też celem przyjechałem do Warszawy – mówi Landrius Horton, zawodnik Dzików Warszawa.

Karol Wasiek: Czy jesteś cierpliwym człowiekiem?

Landrius Horton, zawodnik Dzików Warszawa: Tak. Jestem cierpliwym człowiekiem. Kierują się w życiu zasadą: “never too high, never too low”. Dlaczego pytasz?

Pytam, bo rozgrywasz świetny sezon, a wokół ciebie pojawiło się mnóstwo plotek na temat zainteresowania ze strony innych drużyn. Czy to wpływa na ciebie w jakikolwiek sposób?

Nie. Jestem skupiony w 100 procentach na grze w Dzikach Warszawa. Przez ani moment nie myślałem o odejściu z tego klubu. Nie ma zapisanej kwoty buy-outu w kontrakcie, więc na pewno spędzę tu cały sezon. Z takim też celem przyjechałem do Warszawy. Czy plotki mają wpływ na mnie? Nie zwracam na to uwagi. Jestem skupiony na grze.

Czy Landrius Horton to najlepszy gracz w PLK?
25 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    15 głosów
  • Nie
    10 głosów
Wczytywanie…

Jak w takim razie oceniasz swoją grę w tym sezonie?

Uważam, że mam wiele wzlotów i upadków. Ostatnio skuteczność nie jest moim atutem. Myślę, że mogę być o wiele lepszy. Zwłaszcza w obronie. Tam mam wiele pracy do wykonania. Będę ciężko pracował i mam nadzieję, że wszyscy zobaczą moją lepszą wersję w najważniejszej części sezonu.

Czy już teraz możesz powiedzieć, że przyjazd do Polski był dobrą decyzją?

Zdecydowanie. Po raz pierwszy w karierze gram w tak mocnej i szanowanej lidze w Europie. Jestem wdzięczny, że mogę w ORLEN Basket Lidze podnosić swoje umiejętności. To naprawdę bardzo cenna lekcja.

Zaczęliśmy ten sezon nie najlepiej, ale z biegiem czasu zaczęliśmy grać coraz lepiej, stając się jedną z najlepszych ekip w rozgrywkach. Moje spostrzeżenie jest takie, że PLK jest bardzo wyrównaną ligą. Każdy może ograć każdego. Należy spodziewać się niespodziewanego. Podoba mi się to, bo trzeba być gotowym na każdy mecz w 100 procentach.

Jak zmiana rozgrywającego wpłynęła na twoją sytuację w zespole? Uważam, że Darnell Edge jest kompletnym przeciwieństwem do Dontaya Caruthersa, który skupiał się w głównej mierze na obronie. Edge jest z kolei bardzo aktywny w ataku, oddaje sporo rzutów.

Zgadzam się, ale należy podkreślić, że Darnell to naprawdę dobry rozgrywający. Potrafi zdobywać punkty. Nie jest z nami długo, więc nadal przyzwyczajam się do gry z nim. To okres adaptacji, żeby znaleźć odpowiednią chemię w zespole. Staramy się dopasować i zgrać. Myślę, że czas będzie naszym sprzymierzeńcem.

Wróćmy do wątku cierpliwości, ale tej meczowej. Wielu obserwatorów podkreśla, że jesteś bardzo cierpliwy na boisku, bo potrafisz schować się w cień, tym samym dając szansę innym graczom. Nie jesteś typem zawodnika, który za wszelką cenę forsuje rzuty. Zgadzasz się z tym?

Cała moja kariera wyglądała mniej więcej właśnie tak. Nigdy nie próbowałem spieszyć się z rzutem. Chciałem, by piłka trafiła do mnie w odpowiednim momencie. Gdy działasz w ten sposób, to łatwiej przychodzi ci zdobywanie punktów. Koszykówka to sport zespołowy, w którym pięciu zawodników musi czuć się komfortowo na boisku. Nie na tym polega gra, że jeden rzuca, a inni patrzą. Nie próbuję na siłę wychodzić na boisko i zdobywać po 20 punktów w każdym meczu. Staram się szukać dobrego rytmu.

Kto jest najlepszym obrońcą w PLK? Przeciwko komu grało ci się najtrudniej?

(chwila zastanowienia) Bardzo dobre, ale zarazem… trudne pytanie. Nie jestem w stanie wskazać ci jednej konkretnej osoby, bo za każdym razem widzę mniej więcej to samo krycie. Jestem do tego przyzwyczajony. Nie ma kogoś elitarnego w tej lidze. Mogę powiedzieć, że Dontay Caruthers był kapitalnym obrońcą. Z nim zawsze było trudno na treningach (śmiech).