Koszmar w Sopocie. Czy Trefl zrobi transfer?

Koszmar w Sopocie. Czy Trefl zrobi transfer?

Koszmar w Sopocie. Czy Trefl zrobi transfer?
Kenny Goins / foto: Wojciech Figurski / PLK

Energa Trefl został rozgromiony przez Dziki Warszawa różnicą aż… 40 punktów. Kibice obu drużyn w trakcie spotkania przecierali oczy ze zdumienia. Ten mecz dobitnie pokazał, że osłabiony Trefl musi jak najszybciej się wzmocnić, jeśli chce podjąć rywalizację z innymi zespołami z czołówki.

Trener Mikko Larkas z Energi Trefla Sopot nie ma ostatnio powodów do optymizmu. Zespół ma bowiem coraz większe problemy kadrowe. Do Kenny’ego Goinsa dołączył – po meczu ze Śląskiem Wrocław – kolejny gracz zagraniczny. To Raymond Cowels, który będzie wyłączony z gry na kilka tygodni. Data powrotu Goinsa nadal jest pod znakiem zapytania. Rotacja jest coraz węższa, a terminarz w lutym mocno napięty (kilka meczów w krótkim odstępie czasu).

Czy Trefl Sopot zagra w półfinale ORLEN Basket Ligi w sezonie 2025/2026?
95 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    35 głosów
  • Nie
    60 głosów
Wczytywanie…

Mimo wąskiej rotacji, nikt jednak nie spodziewał się takiego przebiegu meczu z Dzikami Warszawa. Goście ze stolicy wręcz zdemolowali fatalnie grających gospodarzy różnicą aż 40 punktów (104:64). To był koncert jednej drużyny. Fantastyczny debiut w barwach Dzików zanotował Darnell Edge, który już do przerwy skompletował 22 punkty, trafiając 7/9 z gry (5/5 za 3).

W drugiej połowie przewaga Dzików rosła z każdą minutą. Trefl próbował szarpać, ale tego dnia nie był w stanie odpowiedzieć w żaden sposób.

Dziki zagrały dobry mecz. Gratulacje dla rywali za ten występ. Co mogę powiedzieć o nas? Byliśmy koszmarni. Spudłowaliśmy mnóstwo rzutów i to z otwartych pozycji. Nie potrafiliśmy złapać piłki w bardzo prostych sytuacjach. Takie dni też się jednak zdarzają w koszykówce – mówił po meczu Mikko Larkas, trener Energi Trefla Sopot.

Musimy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć. Oczywiście wyciągnąć z niego wnioski, ale iść do przodu. Na szczęście już we wtorek gramy mecz z Murcią. To będzie okazja do tego, by się zrehabilitować – dodał.

Przed meczem rozmawialiśmy krótko z prezesem Markiem Wierzbickim na temat ewentualnych wzmocnień. Otrzymaliśmy konkretną odpowiedź: “w tym momencie klub nie ma pieniędzy na transfery, ale robimy wszystko, co możliwe, żeby w obliczu kontuzji wzmocnić zespół”. Znamy filozofię działania prezesa Trefla, który nie nagina budżetu, nigdy “nie gra na kredyt”. Chce uchodzić za klub wypłacalny. Nie zamierza doprowadzić do sytuacji, że zrobi transfer, a obecni gracze w składzie nie otrzymają pieniędzy na czas. To w Sopocie jest niemożliwe.

To jest oczywiście zrozumiałe, ale z drugiej strony, należy też zrozumieć Fina Larkasa, który jest ambitnym trenerem i chce pokazać się z jak najlepszej strony na parkietach PLK (debiutuje w tej lidze). Miał świetny początek sezonu, gdy dysponował pełnym składem. Trefl swoją grą zachwycał, wygrywając na obu frontach. Teraz – po kolejnych kontuzjach – sytuacja jest diametralnie inna.

Zapytaliśmy trenera Larkasa na konferencji o ewentualne zmiany w składzie. Ten zachował dużą dyplomację, odpowiadając, że czeka na powrót do zdrowia graczy kontuzjowanych (Goins i Cowels).

– Oczywiście byłoby super pozyskać nowego zawodnika, ale trzeba zacząć od tego, że nasi gracze muszą wyzdrowieć i wrócić do formy. Lubię ten zestaw, który posiadam, szanuję każdego z nich. Jeśli jednak nie mamy ich wszystkich, to jest nam trudno i to odczuwamy na boisku. Zwłaszcza, gdy urazy są długoterminowe. Zobaczymy, co się wydarzy w przyszłości – odpowiedział.

Trefl w przyszłym tygodniu zagra dwa mecze – z Murcią i z Miastem Szkła.