Kiedyś trzy mecze w PLK, teraz trzy kluby w jednym sezonie. „Nauczyłem się wytrwałości”
Darnell Edge w swoim debiutanckim sezonie w Europie został zwolniony po trzech meczach z SKS-u Starogard Gdański. Teraz wrócił do Polski jako gracz doświadczony, dla którego Dziki Warszawa są… trzecim klubem w tym sezonie. – Chcę zaznaczyć swoją obecność w tym zespole – mówi 28-letni Amerykanin.
Pod koniec stycznia Dziki Warszawa dokonały ważnej zmiany w składzie. Klub KK Bosna wykupił kontrakt Dontaya Caruthersa, który był podstawowym rozgrywającym zespołu prowadzonego przez Marco Legovicha. Warszawianie zareagowali błyskawicznie, podpisując umowę z Darnellem Edgem, zawodnikiem, dla którego to powrót do ORLEN Basket Ligi po kilku latach przerwy (były gracz Polpharmy Starogard Gdański).
-
Darnell Edge
-
Dontay Caruthers
-
Darnell Edge16 głosów
-
Dontay Caruthers9 głosów
Amerykanin na Kociewie trafił jako rookie. Koszykarz miał być wtedy jedną z najważniejszych opcji w ataku Kociewskich Diabłów, odważnie zapowiadał nawet, że chce stać się liderem drużyny. Nie podołał jednak temu zadaniu, grając bardzo bojaźliwie. Średnio na mecz notował zaledwie 6 punktów.
– To był debiutancki sezon w Europie. Nie ma co ukrywać, że gra w Starogardzie Gdańskim była zupełnie inną sytuacją niż ta, w której jestem teraz. Ten zespół był na samym dole tabeli, w tamtym czasie przechodził wiele zmian w składzie i borykał się z problemami w organizacji, więc okoliczności nie były dla mnie idealne. To doświadczenie nauczyło mnie, jak ważna jest wytrwałość. Nauczyłem się, że to, jak zaczyna się twoja pierwsza szansa w danym kraju, nie definiuje całej twojej drogi tam – mówi nam Darnell Edge.
Amerykanin – po wyjeździe ze Starogardu Gdańskiego – stopniowo budował swoją pozycję na rynku. Zaczął od występów na Ukrainie, później był w Turcji, w Rumunii, w Kosowie i w Izraelu.
Ten sezon jest dla niego zupełnie nowym doświadczeniem, bo… właśnie podpisał umowę z trzecim klubem. Zaczął w Keravnos Strovolou. W lidze cypryjskiej zdobywał średnio 19 punktów i 4,8 asysty na mecz. Miał okazję także do pokazania się w FIBA Europe Cup (średnio 15,7 punktu i 3,7 asysty w sześciu meczach). W grudniu był zawodnikiem MHP Riesen Ludwigsburg (podpisał kontrakt krótkoterminowy – transfer medyczny). W pięciu spotkaniach ligi niemieckiej notował średnio 6,6 punktu oraz 2,4 asysty.
– Do Ludwigsburga trafiłem, aby zastąpić rozgrywającego, który początkowo miał pauzować przez około sześć tygodni. Jednak jego kontuzja okazała się znacznie mniej poważna i wrócił do gry po zaledwie kilku dniach. Od tego momentu, mimo że grałem, liczba minut na boisku zaczęła spadać, ponieważ drużyna, co zrozumiałe, chciała pozostać przy podstawowym rozgrywającym, wokół którego budowała zespół od początku sezonu. Przy tak wielu zawodnikach w składzie, trudno mi było odgrywać tak ważną rolę, do jakiej jestem zdolny – komentuje Darnell Edge.
– Na tym etapie kariery priorytetem było znalezienie się w sytuacji, w której mogę odegrać znaczącą rolę w drużynie. Dlatego wspólnie z niemieckim klubem uzgodniliśmy, że najlepiej będzie, jeśli odejdę i znajdę lepsze miejsce, niż tkwić w sytuacji, w której prawdopodobnie będę miał ograniczone możliwości – dodaje.
Amerykanin swoją dużą jakość pokazał już w debiutanckim meczu z Energą Treflem Sopot. To był wyborny występ. Edge już do przerwy zgromadził 22 punkty, trafiając wszystkie… pięć rzutów za 3 punkty. Łącznie w całym meczu uzbierał 26 punktów w 31 minut spędzonych na parkiecie.
– Wracam do Polski jako doświadczony gracz. Moje nastawienie jest na innym poziomie. Cieszę się, że mam możliwość pokazania, na co mnie stać w tej lidze i udowodnienia, jak duży mogę mieć wpływ na i tak już bardzo dobry zespół Dzików Warszawa – zaznacza Darnell Edge.
Dziki Warszawa z bilansem 11:8 zajmują 6. miejsce w tabeli rozgrywek ORLEN Basket Ligi. W niedzielę zagrają z Tauron GTK Gliwice.
