Jakub Urbaniak: W Śląsku moja kariera nabiera rozpędu

Jakub Urbaniak: W Śląsku moja kariera nabiera rozpędu

Jakub Urbaniak: W Śląsku moja kariera nabiera rozpędu
Jakub Urbaniak / foto: Marcin Golba/NurPhoto via Getty Images

Jakub Nizioł przekonywał mnie latem do wyboru Śląsk Wrocław, który zabiegał o mnie już dużo wcześniej. Trener Bagatskis świetnie pracuje z młodymi graczami. Praca z nim sprawia, że moja kariera nabiera rozpędu. Dobrze mi idzie, ale wiem, że stać mnie na dużo więcej – mówi Jakub Urbaniak, zawodnik Śląska Wrocław i reprezentacji Polski.

Karol Wasiek: Jak oceniasz pobyt w Śląsku Wrocław?

Jakub Urbaniak, zawodnik Śląska Wrocław i reprezentacji Polski: Jestem bardzo zadowolony. Cieszę się, że trafiłem do tak wielkiego klubu, w którym mam realną szansę do grania. Mam możliwość pracy z bardzo dobrym trenerem, który doskonale wie, o co chodzi w koszykówce. Koledzy mnie wspierają, pomagają we wszystkim. Myślę, że idzie mi całkiem nieźle.

Jak oceniasz współpracę z trenerem Ainarsem Bagatskisem?

To jest trener bardzo znany na europejskim rynku. Doświadczony i z dużą wiedzą. Nie mogę na nic narzekać. Jestem bardzo zadowolony, fajnie mi się z nim współpracuję. Mówi mi, co robię dobrze, a co jeszcze muszę poprawić. Cenię sobie u niego to, że trener zawsze mówi mi to prosto w twarz. Nie chowa się za plecami, tylko robi to w rozmowie face-to-face. Pomaga mi, chce jak najlepiej dla mnie. Myślę, że to bardzo dobry trener dla młodych koszykarzy.

Odważnie na nich stawia w tym sezonie.

Tak. Każdy z nas otrzymał swoją szansę. Jeśli z niej skorzystałeś, to regularnie dostajesz minuty.

Czy Jakub Urbaniak zagra w Śląsku Wrocław w sezonie 2026/2027?
73 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak
  • Nie
  • Tak
    46 głosów
  • Nie
    27 głosów
Wczytywanie…

Na co trener zwraca ci uwagę? Które elementy musisz jeszcze poprawić?

Zawsze mi powtarza: “jeśli masz wolną pozycję, rzucaj, nie kombinuj”. Trener stawia na fizyczną i twardą walkę. Jako gracz podkoszowy mam zbierać piłki i dawać drużynie bardzo dużo energii. Te czynniki są kluczowe w kontekście grania na wysokim poziomie. Myślę, że robię to dobrze, ale zawsze może być jeszcze lepiej.

Jakie były okoliczności transferu do Śląska Wrocław? Dlaczego latem trafiłeś do tego klubu?

Jakub Nizioł to mój kolega. Znaliśmy się już dużo wcześniej. Latem dużo rozmawialiśmy. Przekonywał mnie, że Śląsk to będzie najlepsza opcja do grania i do rozwoju. Oferta była faktycznie dobra. Zgodziłem się, bo Śląsk to wielki klub. Uznałem, że tu moja kariera nabierze rozpędu. Na dodatek doszła możliwość gry w EuroCup. Wrocław leży blisko mojego rodzinnego miasta.

Czy to prawda, że Legia też wyraziła zainteresowanie?

Tak. Też mi się podobała ta opcja. Legia to klub z dużymi możliwościami. To obecny mistrz Polski, w którym gra mój przyjaciel Andrzej Pluta. Podczas wyboru klubu brałem pod uwagę liczbę występów w europejskich pucharach. Śląsk z racji grania w EuroCup miał tych meczów więcej. Zależało mi na tym, by tych szans było jak najwięcej. Czułem, że wybór Śląska będzie dobry. Nie myliłem się.

Czy już wcześniej mogłeś trafić do Śląska Wrocław? W kuluarach można było usłyszeć informacje, że byłeś blisko podpisania umowy.

Tak, to prawda. Nawet w momencie, gdy byłem jeszcze w młodzieżowej koszykówce – U-18 i U-19. Było wiele rozmów, ale nigdy się nie udawało. Aż w końcu nadszedł ten czas, że związałem się umową. Można powiedzieć, że Śląsk cały czas był z tyłu głowy.

Czy grasz w Śląsku na zasadzie wypożyczenia?

Tak. Jestem wypożyczony z Gran Canarii. Mam ważną umowę jeszcze przez kolejny sezon.

Czy masz już plan w głowie na kolejny sezon?

Nie. Nie wybiegam aż tak daleko do przodu. Myślę o tym, co tu i teraz. Jestem bardzo szczęśliwy we Wrocławiu i robię wszystko, by poprawiać mój poziom grania. Liczę na to, że z zespołem zajdziemy bardzo wysoko. Uważam, że stać nas na wygranie kolejnego mistrzostwa Polski.

Czy Urbaniak z sezonu 2022/2023 w barwach Energi Trefla Sopot, a obecny Urbaniak ze Śląska Wrocław to dwie różne postaci?

Dobre pytanie. Pobyt w Treflu Sopot był trudnym doświadczeniem. To był mój taki pierwszy kontrakt na zawodowym poziomie. Podpisałem umowę w klubie, w którym trenerem był Żan Tabak. Pomyślałem sobie wtedy: “o, super trener”. Zobaczyłem jego CV i byłem pod ogromnym wrażeniem. “Wow, fajny podpis zrobiłem”.

Niestety po czasie okazało się, że złożony podpis nie był wcale taki dobry, jak wcześniej myślałem. Trener był bardzo wymagający. Mówił, co konkretnie mam robić, a wtedy jeszcze mi brakowało doświadczenia i obycia. Nie byłem na takim poziomie jak inni gracze. Było ciężko, ale nie było też wielkiej tragedii. W trudnych chwilach mogłem liczyć na wsparcie Polaków z drużyny: Andrzeja Pluty, Michała Kolendy, Błażeja Kulikowskiego czy Jany Malesy. Oni zawsze mi pomagali.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że ten czas w Treflu był mi potrzebny. Bo może musiałem przesiedzieć cały sezon, by zobaczyć jak wygląda prawdziwe życie? To była lekcja tego, co robić, a czego unikać. Zrobiłem jeden krok do tyłu, by później zrobić dwa-trzy do przodu.

Przed tym sezonem – podpisując umowę ze Śląskiem – wiedziałem, że jeśli będę ciężko trenował, to dostanę swoją szansę na granie, bo trener mocno wierzy we mnie. Tak też się stało.

Jak ci się podoba wrocławskie środowisko koszykarskie?

Kocham tych ludzi i ich energię. Mecze w Orbicie czy w Hali Stulecia są magiczne. Uwielbiam kibiców, którzy nas wspierają za każdym razem. Czuję ich emocje. Nie ukrywam, że jestem koszykarzem, który karmi się tą dobrą energią z trybun. To dodaje mi jeszcze większych skrzydeł do gry.

Staram się – w trakcie gry – jak najczęściej robić wsady, bo to napędzą publiczność. Ludzie wstają i jeszcze głośniej krzyczą. W ten sposób pokazuję kibicom, że mam w sobie dużo energii, a oni dalej mają nas wspierać.

Czy jest druga strona medalu w postaci zapanowania nad tymi emocjami w trakcie gry?

Trener mi często mówi, że muszę panować nad emocjami. Tak mam czasami po niektórych gwizdkach sędziów. Jest faul, a ja się odwracam i mówię: “serio? co się stało?” To nie jest tak, że ja lubię dyskutować z arbitrami. To samo wychodzi. Chyba mam w sobie za dużo energii (śmiech). Zgodzę się z tym, że muszę nad tym bardziej panować i kontrolować.

Jakie emocje towarzyszyły ci podczas debiutu w kadrze Polski?

Jestem szczęśliwy, że w końcu mogę powiedzieć: “jestem reprezentantem Polski”. Wszyscy oglądają cię w telewizji, wszyscy o tym mówią. To wielka sprawa. Kadra Polski w ostatnich latach odnosi duże sukcesy. W Europie wiedzą, że z tym zespołem trzeba się liczyć. Jestem zadowolony, że mogę być częścią tej drużyny. Z dumą reprezentuję mój kraj.

Moja mama jest dumna i szczęśliwa, że zadebiutowałem w kadrze. Moi najbliżsi byli na trybunach podczas meczu w Gdyni. Ich wsparcie było dla mnie bardzo ważne.

Jestem nowy w zespole i musiałem zapracować na swoją szansę. Zapamiętanie wszystkich ustawień i zagrywek było niełatwym procesem. To skomplikowany system. Starsi koledzy służyli radą, pomagali mi. Za co im bardzo dziękuję. Myślę, że pokazałem się z dobrej strony.

To moje początki w kadrze. Wierzę, że przyszłość stoi przede mną otworem.

Gdzie widzisz siebie w przyszłości? Czy stawiasz sobie konkretne cele?

Życie mnie nauczyło, że nie ma sensu wybiegać zbyt daleko do przodu. Chcę być w najlepszym możliwym miejscu w danym momencie. Uważam, że każdy sezon to odrębna historia. Byłem w ACB i myślałem, że jestem już blisko tego poziomu, a finalnie wylądowałem w Polsce. Jestem zadowolony z pobytu w Śląsku Wrocław. Myślę o kolejnym dniu, a nie kolejnym sezonie czy latach. Jeśli miałbym już wskazać konkretny cel, to powiedziałbym, że Euroliga jest czymś takim, co mnie bardzo kręci. Myślę, że jest szansa się tam znaleźć. By to osiągnąć, muszę dalej ciężko pracować każdego dnia.