Jakub Szumert: Ufam ludziom, których wybrałem
– Zainteresowanie jest duże, cieszy mnie fakt, że ludzie widzą postęp w grze i wykonywaną pracę, ale nie chcę, by mnie to przytłaczało na co dzień. Nie ma jeszcze konkretnej daty podjęcia decyzji – mówi Jakub Szumert, zawodnik ORLEN Zastalu Zielona Góra.
Jakub Szumert rozgrywa najlepszy sezon w karierze. W barwach Zastalu Zielona Góra notuje średnio 12,2 punktu i 5,9 zbiórki na mecz w rozgrywkach ORLEN Basket Ligi. Ma 47-procentową skuteczność z gry. Eksperci zachwycają się jego występami, doceniając ogromne postępy w ostatnich miesiącach. Duża w tym zasługa trenera Arkadiusza Miłoszewskiego, który bardzo odważnie stawia na 20-letniego Polaka, jednego z najbardziej perspektywicznych zawodników w kraju.
-
Tak
-
Nie
-
Tak111 głosów
-
Nie96 głosów
Karol Wasiek: Jak podchodzisz do szumu, który pojawił się wokół ciebie w ostatnim czasie? Czy tobie to przeszkadza na co dzień?
Jakub Szumert, zawodnik ORLEN Zastalu Zielona Góra: W pewnym momencie faktycznie zrobiło się naprawdę głośno. Nie będę ukrywał, że ten szum – o którym wspominasz – na pewno na mnie wpłynął. Nie dało się go ominąć, choć starałem się nie brać wszystkiego do siebie. Pojawił się mentalny dołek i słabsze momenty w meczach. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wszystko się na siebie nałożyło: ten szum, choroba i osłabienie organizmu.
Teraz wróciłem na dobre tory, dzięki pomocy wielu ludzi w tym niełatwym momencie. Cieszę się, że znów jestem sobą w 100 procentach.
Czy nadal korzystasz z pomocy psychologa?
Tak. Dalej współpracuję z Dominiką Kuchtą. Teraz są to rozmowy telefoniczne. Jak byłem w Gdyni, to spotykaliśmy się w gabinecie raz w tygodniu.
Czy decyzja o kolejnym sezonie jest już podjęta?
Nie ma jeszcze 100-procentowej pewności, w którym kierunku pójdę. W tym momencie skupiam się na grze w ORLEN Zastalu Zielona Góra. Chcę pokazać się z jak najlepszej strony.
Masz z agentami wyznaczony deadline?
Nie, na razie nie. Oczywiście toczą się różne rozmowy, ale nie ma ustalonej konkretnej daty podjęcia decyzji.
Jak w tym procesie zachowują się agenci? Dzwonią i informują o kolejnych ofertach czy o zainteresowaniu?
Przez lata zbudowaliśmy świetną relację i moi agenci doskonale wiedzą, jakie mam preferencje. Potrafią selekcjonować oferty, które są dla mnie najlepsze na dany moment. Na pewno nie wygląda to tak, że pojawia się oferta i od razu jest z ich strony telefon z informacją: “idziemy w to”. To zawsze jest poprzedzone szeroką analizą. Rozmawiamy co jakiś czas o tym, co się pojawiło na rynku.
Mogę zdradzić, że wiele osób bezpośrednio do mnie pisze, ale ja od razu przekierowuję ich do moich agentów. Ufam ludziom, których wybrałem. Uważam, że nasze relacje idą do przodu.
Zainteresowanie jest duże, cieszy mnie fakt, że ludzie widzą postęp w grze i wykonywaną pracę, ale nie chcę, by mnie to przytłaczało na co dzień.
Ostatnio jeden z gdyńskich kibiców w trakcie meczu rzucił coś w stylu: “to zemsta Jakuba Szumerta”. Faktycznie tak było?
Nie. Absolutnie nie było żadnej zemsty. W Gdyni czułem się znakomicie. Bardzo lubię wszystkich ludzi pracujących w klubie. Też mogłem na nich liczyć w trakcie pobytu w Arce. Na pewno rywalizacja przeciwko dawnemu klubowi była dodatkowym czynnikiem mobilizującym. Wróciłem do miejsca, w którym zacząłem swoją przygodę z ekstraklasą.
Trener Miłoszewski latem przekonywał cię do wyboru Zastalu, mówiąc o dużej roli i minutach. Słowa dotrzymał.
Tak, to prawda. Mogę potwierdzić, że to co sobie zakładaliśmy, jest w pełni realizowane na boisku. Oczywiście to nie jest tak, że ja te minuty dostaję „na kredyt” lub za nazwisko. Mam duże zaufanie ze strony trenera Miłoszewskiego, a także od kolegów z drużyny. Trener Miłoszewski potrafi budować atmosferę w zespole. Wie, kiedy trzeba być poważnym, a kiedy można pożartować. Cieszę się, że trafiłem do tego zespołu. Współpraca układa się wzorowo, wszystko idzie zgodnie z planem.
