Fultz: Dobrze grać dla trenera, który nie mówi tego, co chcę usłyszeć

15/02/2019
Markelle Fultz Magic fot. Orlando Sentinel

Transfer Markelle’a Fultza do Orlando Magic to jeden z takich łatwych do zapomnienia, a jednak bardzo ciekawych ruchów dokonanych w minionym okienku. Magic zyskali rozgrywającego z potencjałem, którego brakowało im od czasu pozbycia się Elfrida Paytona, a sam Fultz uwolnił się od miejsca, w którym zaliczył tak traumatyczny start swojej zawodowej koszykarskiej kariery.

Oczywiście, nie można do końca winić Sixers za to, że Fultz nie jest zdrowy – można jednak winić ich za podejście do sprawy i nieudolną diagnostykę. Przejście do Orlando to dla Markelle’a szansa na świeży start, którą jest autentycznie podekscytowany. Z drugiej strony nie zapomina o swojej przygodzie w Philly i przy okazji powitalnej konferencji prasowej przyznał pomiędzy słowami, że ma żal do trenera Bretta Browna za jego podejście:

“To dla mnie dosyć ekscytujące, wiedzieć, że mam trenera który może pchnąć cię do bycia lepszym koszykarzem, a nie tylko będzie ci mówił to, co chciałbyś usłyszeć.”

Sponsor serwisu

Steve Clifford to rzeczywiście ceniony szkoleniowiec – to on w dużej mierze sprawił, że Kemba Walker wszedł na tak wysoki poziom koszykarski. Fultz może mieć jednak znacznie trudniej, bo wciąż nie jest zdrowy. Nie ma jeszcze żadnych, nawet wstępnych przewidywań, kiedy mógłby wrócić na parkiet. Klub dał jednak jasno do zrozumienia, że nie zamierzy niczego przyśpieszać. Przy okazji konferencji Markelle opowiedział także o tym, z czym właściwie wiąże się jego przypadłość:

“Ciężko jest podnieść ręce, tracę czucie w palcach. Nie da się dokładnie przewidzieć, kiedy to się dzieje. Nie jest tak, że możesz powtarzać za każdym razem te same ruchy. Czujesz mrowienie w palcach, drętwienie – tego typu rzeczy. Ciężko to opisać wielu osobom. Jeśli nigdy przez to nie przeszedłeś, nie będziesz wiedział jak to jest. Jeśli jednak zapytasz kogokolwiek, kto przeszedł zespół górnego otworu klatki piersiowej, to powie ci, że to dramatycznie zmienia twoje życie.”

Markelle Fultz rozegrał w NBA 33 mecze, w których średnio zdobywał 7,7 punktu, 3,7 zbiórki i 3,1 asysty w około 20 minut spędzanych na parkiecie. Trafiał przy tym za trzy na skuteczności około 26% – w całej, krótkiej karierze w NBA oddał tylko 15 trójek, z których trafił 4, nie przypominając ani trochę strzelca, jakim był na parkietach NCAA. W koszykówce akademickiej w ciągu jednego sezonu (25 meczów) oddał aż 126 trójek (5 na mecz!) z których trafił ponad 41%.

źródło:YouTube/DraftExpress

Kopiuj link do schowka