Fred VanVleet patrzy długoterminowo na swoją współpracę z Rockets

Fred VanVleet jasno dał do zrozumienia, że widzi swoją przyszłość w Houston Rockets na dłużej niż jest to wpisane w kontrakcie. Jak stwierdził w rozmowie z RealGM, jego celem nie jest krótkoterminowy pobyt w drużynie, lecz długotrwała współpraca.
Choć kontrakt VanVleeta z Rockets obejmuje jeszcze jeden gwarantowany sezon oraz dodatkową opcję drużyny na sezon 2025-26, on sam skupia się na pozostaniu w Houston na dłużej.
– „Nie przyszedłem tutaj na wypożyczenie. Nie po to, żeby za chwilę znowu być wolnym agentem. Przyszedłem tutaj, żeby znaleźć długoterminowy dom” – powiedział VanVleet.
Koszykarz nawiązał również silną więź z zarządem Rockets oraz sztabem trenerskim, co dodatkowo utwierdza go w przekonaniu, że Houston to miejsce, gdzie on i jego rodzina chcą się zadomowić. Podsumowując swoje dotychczasowe doświadczenia, VanVleet podkreślił, że stabilizacja jest dla niego kluczowa.
– „Jestem zachwycony czasem, jaki tu spędziłem. Myślę, że dobrze rozumiem się z zarządem i trenerami i mamy wspólną wizję jeśli chodzi o przyszłość tego zespołu” – dodał.
VanVleet nie przejmuje się także ewentualnymi negocjacjami kontraktowymi, podkreślając, że sprawy biznesowe same się ułożą.
– „Biznes zawsze się załatwia. Nie przejmuję się tym za bardzo. To się samo rozwiąże. Ja obecnie skupiam sie tylko na sprawach boiskowych” – skomentował zawodnik.
W zeszłym sezonie VanVleet notował średnio 19,3 punktu, 7,2 asysty i 4,1 zbiórki na mecz, wnosząc cenne doświadczenie do młodego składu Rockets. Z dumą buduje relacje z młodszymi zawodnikami, zwracając uwagę, że dobrze dogaduje się z tymi, którzy wciąż szukają swojego miejsca w lidze.
– „Mam świetne relacje ze wszystkimi chłopakami. Jest nas znacznie więcej niż gwiazd w lidze. Reszta z nas stara się odnaleźć swoje miejsce” – zaznaczył VanVleet.
Często opowiada o swoich pierwszych latach w NBA, gdy pracował bez wsparcia, na które inni mogli liczyć.
– „Zawsze opowiadam tę historię: byłem chłopakiem z bocznego kosza. Byłem tym, który rzucał na boku, bez trenerów, sam sobie zbierałem piłkę. Taki obraz pozostał mi w pamięci” – wspomina VanVleet.
Pokora i ciężka praca nadal definiują jego styl przywództwa, co pomaga młodej kadrze Rockets rozwijać się i stawać się konkurencyjnym zespołem.