Elvar Fridriksson: To będzie wyzwanie zastąpić Łączyńskiego

Łączyński? Oglądałem kilka meczów z jego udziałem w roli rozgrywającego. Byłem pod wrażeniem jego wizji gry na boisku, jego podań i tego, jak prowadzi drużynę, dlatego wiem, że przede mną ogromne wyzwanie, a także wielka odpowiedzialność, by wypełnić lukę po nim. Mam świadomość tego, że jest uwielbiany we Włocławku – mówi Elvar Fridriksson, koszykarz Anwilu Włocławek i reprezentacji Islandii.
Karol Wasiek: Dlaczego latem tego roku zdecydowałeś się na transfer do Anwilu Włocławek?
Elvar Fridriksson, koszykarz Anwilu Włocławek i reprezentacji Islandii: To świetna organizacja z ambitnymi celami. Pomyślałem, że będzie to dla mnie idealne miejsce na tym etapie mojej kariery. Chcę walczyć o tytuły i mierzyć wysoko, dlatego propozycja z Włocławka była naprawdę kusząca. Wiem, że to miasto koszykówki i tam wszystko kręci się wokół tej dyscypliny.
Wiele słyszałem o kibicach Anwilu, którzy tworzą kapitalną atmosferę podczas meczów w Hali Mistrzów. Wiele o nich słyszałem, także sam nieco widziałem podczas filmów w mediach społecznościowych. Granie przed świetnymi fanami i w dobrej atmosferze to ekscytujące przeżycie.
Jak często – w trakcie wakacji – rozmawiałeś z Michałem Michalakiem, z którym grałeś w PAOK-u Saloniki?
Rozmawiałem z nim kilka razy. Napisałem mu SMS-a z informację, że mam konkretną ofertę z Anwilu. Pytałem go o ogólne kwestie – klub, organizacja, miasto. Michał mówił mi tylko dobre rzeczy o wszystkim.
Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony z faktu, że znów stworzymy duet. W PAOK-u grało nam się naprawdę bardzo dobrze. Będzie fajnie to powtórzyć w tym sezonie. Nawiązaliśmy dobry kontakt na i poza boiskiem. Spodziewam się, że będziemy mogli pogłębić tę relację i osiągnąć jeszcze lepsze wyniki.
Skład Anwilu na papierze robi wrażenie – Slaughter, Michalak, Vucić.
Oj tak! Bardzo się cieszę, że jestem w tym składzie i mam nadzieję, że uda nam się stworzyć dobrą chemię, żeby sprostać oczekiwaniom. Wiem, że oczekiwania we Włocławku są ogromne. To mnie dodatkowo motywuje do jeszcze większego wysiłku. Musimy po prostu ciężko pracować i być gotowi na to, co nas czeka. A czekają nas wielkie rzeczy!
W poprzednim sezonie byłeś najlepszym podającym FIBA Europe Cup, a drugi w tej klasyfikacji był… Kamil Łączyński, były rozgrywający Anwilu Włocławek. Wiesz kim on jest i co zrobił w historii klubu?
To niesamowity i bardzo doświadczony zawodnik. Oglądałem kilka meczów z jego udziałem w roli rozgrywającego. Byłem pod wrażeniem jego wizji gry na boisku, jego podań i tego, jak prowadzi drużynę. To było coś wspaniałego, dlatego wiem, że przede mną ogromne wyzwanie, a także wielka odpowiedzialność, by wypełnić lukę po nim. Mam świadomość tego, że jest uwielbiany we Włocławku. W pełni na to zasłużył.

Kamil jest prawdziwym generałem boiskowym. Czy o tobie można mówić podobnie?
Tak, jestem przyzwyczajony do takiej roli. Gram w niej już od kilku sezonów na wysokim poziomie. W reprezentacji Islandii jestem bardziej odpowiedzialny za zdobywanie punktów, ale nie ukrywam, że dużą frajdę sprawia mi kreowanie gry i podawanie piłek do kolegów.
Przez ostatnie kilka lat w klubach byłem rozgrywającym, który stawia przede wszystkim na podania. Chcę wygrywać mecze, niezależnie od roli, jaką mi trener przydzieli.
W Anwilu nowym trenerem jest Grzegorz Kożan, który debiutuje na tym stanowisku. Jak się zapatrujesz na tę współpracę? Czy nie masz obawy, że to trener, który nie ma doświadczenia jako head-coach?
Nie mam takich obaw. Nasza rozmowa była na bardzo dobrym poziomie – merytoryczna i profesjonalna. Powiedział mi konkretnie, czego ode mnie oczekuje. Zrobię wszystko, żeby jak najlepiej się z tego wywiązać.
Chociaż to jego debiut, wiem, że ma duże doświadczenie w koszykówce. Pracował przy wielu dobrych trenerach. Cieszę się, że będę mógł się od niego uczyć i mam nadzieję, że nawiążemy dobrą współpracę.
Czy to prawda, że do Polski mogłeś trafić już wcześniej?
Co masz na myśli?
Słyszałem, że telefony z polskich klubów były już w zeszłym sezonie, gdy byłeś zawodnikiem Maroussi Ateny.
Szczerze? Nic na ten temat nie wiem. Może coś się działo, ale było to poza mną.
Czy wiesz coś na temat polskiej ligi?
Nie za wiele. Nie widziałem wielu meczów, ale śledziłem wyniki, kiedy moi znajomi – Benedek Varadi i Andy Van Vliet – grali w tej lidze. Obaj zdobyli mistrzostwo Polski z Treflem Sopot. Wiem, że to wysoki poziom i dobra koszykówka, więc jestem podekscytowany nowym rozdziałem.
W sobotę Islandia zagra z Belgią, co oznacza starcie z Andym Van Vlietem, z którym przyjaźnisz się na co dzień. Jak widzisz tę rywalizację?
Ten mecz będzie przyjemnością. Nigdy nie grałem przeciwko Andiemu, ale dwukrotnie byłem z nim w drużynie.
Jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi. Zawsze fajnie jest rywalizować z przyjaciółmi, bo to daje dodatkową motywację. Bo później chcesz mieć prawo do przechwałek (śmiech).
Oglądałeś mecz Polski ze Słowenią?
Widziałem fragmenty. Polacy zagrali kapitalne zawody. Atmosfera w hali była wyjątkowa. Dało się wyczuć, że polscy kibice są bardzo zainteresowani koszykówką. Wiem, że Włocławku jest podobnie. Nie mogę się doczekać spotkania z nimi.
-
Tak
-
Nie
-
Tak60 głosów
-
Nie45 głosów