Elvar Fridriksson: Kożan pokazał miłość do klubu. To mnie w PLK zaskoczyło!
– Byliśmy szczęśliwi, że Grzegorz Kożan zdecydował się zostać z nami. Potrzeba silnej osobowości, aby zaakceptować zmianę ról i nadal przychodzić każdego dnia z pozytywną energią i pomagać drużynie na wszelkie możliwe sposoby. Dla mnie to pokazuje jego miłość do klubu – mówi Elvar Fridriksson, rozgrywający Anwilu Włocławek.
Drugie zwycięstwo Anwilu z rzędu pod wodzą nowego trenera, Ronena Ginzburga. Włocławianie po bardzo emocjonującym i zaciętym meczu pokonali u siebie Górnik Zamek Książ Wałbrzych 97:90. We wcześniejszym spotkaniu okazali się lepsi od Dzików Warszawa (105:96).
Dużą rolę w tych spotkaniach odegrał Elvar Fridriksson, który zdobył łącznie 46 punktów. W starciu z Górnikiem miał też 9 asyst i 7 zbiórek. Można było odnieść takie wrażenie, że Islandczyk grał z dużo większą energią niż w poprzednich spotkaniach.
W rozmowie z naszym serwisem opowiada o energii, przyjeździe rodziny, zmianie trenera i grze w ORLEN Basket Lidze. Jeden element bardzo go zaskoczył.
-
Tak
-
Nie
-
Tak156 głosów
-
Nie32 głosów
Karol Wasiek: Jak oceniasz zmianę na stanowisku trenera? Co zmieniło się odkąd Ronen Ginzburg dołączył do drużyny?
Elvar Fridriksson, zawodnik Anwilu Włocławek: Zmiana trenera w trakcie sezonu jest zawsze dużym wyzwaniem – pojawiają się nowe akcenty taktyczne, ale jednocześnie stawiając na ciągłość w innych aspektach. Jak dotąd, to dobra mieszanka i mam nadzieję, że będziemy nadal ulepszać naszą grę.
Które elementy Anwil musi jeszcze poprawić, aby stać się drużyną regularnie wygrywającą w ORLEN Basket Lidze?
W naszej grze jest wiele do poprawienia. Musimy wziąć na siebie więcej odpowiedzialności w obronie i w walce o piłki na tablicach. Wierzę, że kiedy będziemy bardziej konsekwentni, zwiększymy swoje szanse na wygrywanie większej liczby meczów.
Jesteś doświadczonym zawodnikiem, który wiele już widział w koszykówce. Chciałbym cię zapytać o sytuację, która miała miejsce niedawno w Anwilu Włocławek. Zwolniony trener nadal pracował. Byłeś tym zaskoczony?
Niekoniecznie.

Jak to? Przecież to bardzo rzadko spotykana sytuacja w sporcie zawodowym.
Zacznę od tego, że wszyscy mamy ogromny szacunek do Grzegorza Kożana. Ja i moi koledzy z drużyny byliśmy szczęśliwi, że zdecydował się zostać z nami. Potrzeba silnej osobowości, aby zaakceptować te zmiany ról i nadal przychodzić każdego dnia z pozytywną energią i pomagać drużynie na wszelkie możliwe sposoby. Dla mnie to pokazuje jego miłość do klubu.
W dwóch ostatnich meczach – pod wodzą trenera Ginzburga – zagrałeś wyśmienicie, zdobywając łącznie 46 punktów. W starciu z Górnikiem miałeś też 9 asyst i 7 zbiórek. Miałem wrażenie, że grałeś z dużo większą energią. Mam rację, czy się mylę?
Zawsze staram się wnosić energię do gry zespołu. Faktycznie może moja energia w tych dwóch ostatnich meczach była lepsza niż wcześniej. Starałem się grać trochę bardziej agresywnie i wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Chcę pomóc drużynie jeszcze bardziej niż dotychczas. Jest jeszcze jeden ważny aspekt.
Jaki?
Bardzo pomogła mi również obecność mojej rodziny w Polsce przez ostatnie trzy tygodnie. To prawdopodobnie jeden z powodów, dla których miałem więcej pozytywnej energii.
Jak oceniasz poziom w ORLEN Basket Lidze? Na co zwróciłeś uwagę?
Polska liga jest bardzo wyrównana i fajnie się w niej gra. Jestem zadowolony z tego, że mogę tego doświadczać na własnej skórze. Drużyny mają bardzo dobrych zawodników, którzy grają na wysokim poziomie. Atmosfera podczas meczów przykuła moją uwagę, jest tu dużo pasji do koszykówki.