Elvar Fridriksson: Jestem skupiony na Anwilu
– Jestem zaskoczony, że takie informacje wyszły na światło dzienne. To ostatnia rzecz, którą chcę się teraz zajmować. Jestem graczem Anwilu i na grze dla tego klubu jestem w 100 procentach skupiony. Daję z siebie wszystko w każdym spotkaniu – mówi Elvar Fridriksson.
Kilka tygodni temu pojawiła się opcja na to, by jeden z najważniejszych zawodników Anwilu Włocławek, Elvar Fridriksson, opuścił szeregi klubu. Dwa zespoły grające w lidze hiszpańskiej (ACB) zgłosiły się z chęcią wykupu jego kontraktu. Chodzi o San Pablo Burgos (17. miejsce) i La Laguna Tenerife (8. miejsce). Te kluby upatrzyły sobie islandzkiego rozgrywającego jako cel transferowy.
-
Tak
-
Nie
-
Tak38 głosów
-
Nie19 głosów
Zespół z Teneryfy zgłosił się pod koniec stycznia, z kolei San Pablo Burgos po meczach kadrowych, gdy o Islandczyku zrobiło się głośno w całej Europie. Fridriksson w meczu z Litwą w ramach eliminacji do MŚ 2027 zdobył aż 34 punkty, trafiając rzut na zwycięstwo równo z końcową syreną.
Anwil błyskawicznie udzielił odpowiedzi, odrzucając oferty z hiszpańskich klubów. Włocławianie – co nie jest żadnym zaskoczeniem – nie byli zainteresowani sprzedażą islandzkiego rozgrywającego przed najważniejszą częścią rozgrywek w ORLEN Basket Lidze.
Dziennikarz Marek Szubski – w trakcie ostatniej konferencji prasowej – zapytał Elvara Fridrikssona o propozycje z klubów hiszpańskich.
– Jestem zaskoczony, że takie informacje wyszły na światło dzienne. To ostatnia rzecz, którą chcę się teraz zajmować. Jestem graczem Anwilu i na grze dla tego klubu jestem w 100 procentach skupiony. Daję z siebie wszystko w każdym spotkaniu. Chcę być najlepszą wersją siebie – odpowiedział Islandczyk.
Fridriksson na parkietach PLK średnio notuje 13 punktów i 6.4 asyst na mecz. Ma prawie 39-procentową skuteczność za 3 punkty.
Dwunasta porażka Anwilu
Anwil bardzo słabo spisuje się w tym sezonie. Włocławianie w derbowym starciu przegrali z Arriva LOTTO Twardymi Piernikami Toruń 87:98. To łącznie dwunasta porażka (bilans 11:12) w rozgrywkach, a szósta za czasów pracy izraelskiego trenera (bilans 5:6).
– Jesteśmy rozczarowani tą porażką. Przez cały mecz goniliśmy rywali, próbując złapać swój rytm grania. W końcowej fazie spotkania nie graliśmy zbyt mądrze, decydując się na rzuty z trudnych pozycji. Niepotrzebnie spieszyliśmy się z podejmowaniem decyzji. Na dodatek popełniliśmy wiele prostych błędów w obronie. Rywale mieli dobry rytm grania od początku i w końcówce grało im się łatwiej – wyjaśnił Elvar Fridriksson.
Islandczyk uważa, że największym problem Anwilu jest kwestia mentalna.
– Pracujemy nad elementami, które nie funkcjonują w naszej grze. Myślę, że dużą kwestią do poprawy jest strefa mentalna. Nie chodzi nawet o taktykę, a bardziej o chęci i zbudowanie prawdziwego team-spirit, który wychodzi w trudnych momentach. Myślę, że od dłuższego czasu mamy z tym problem – zaznaczył.
W najbliższej kolejce Włocławianie zagrają na wyjeździe z Energą Czarnymi Słupsk.
