Draft NBA 2021 – Przegląd najciekawszych prospektów

Draft NBA 2021 – Przegląd najciekawszych prospektów

Draft NBA 2021 – Przegląd najciekawszych prospektów
fot. Getty Images

Jutro Draft NBA 2021! Dysponujące pickami w drafcie kluby wzmocnią swoje składy młodymi, mniej lub bardziej perspektywicznymi zawodnikami. W zeszłym tygodniu pisałem o szóstce zawodników z tegorocznego naboru, która wydaje się swoim potencjałem wyrastać ponad pozostałych koszykarzy:

Dziś spróbujemy przyjrzeć się dziesięciu kolejnym zawodnikom. Czy będą to koszykarze, wybrani z pickami 7-16?Najpewniej nie. Jest to mocno subiektywny wybór zawodników, na których z takich czy innych powodów warto zwrócić uwagę. Może któryś z nich trafi akurat do klubu, któremu kibicujesz.

Alperen Sengun (C/PF)
18,6 pkt / 8,8 zb / 2,7 ast / 1,5 blk

To jest dopiero ciekawa postać. Ten 19-latek z Turcji jest jedną z kilku wielkich niewiadomych tegorocznego naboru. Bywał przymierzany do picku loteryjnego (ba, nawet z 8. numerem do Magic), a bywał stawiany także poza pierwszą rundą. Ostatnio jednak jego akcje wyraźnie rosną – poza Magic, zainteresowani są nim też dysponujący 7. i 14. pickiem Warriors (gdyby nie doszło do transferu obu picków za jakieś wzmocnienie na teraz). Kim jest Sengun, że jego ocena bywa tak różna?

To mierzący około 208 centymetrów podkoszowy, którego główną umiejętnością jest zdobywanie punktów. Oglądanie jego highlightów potrafi zrzucić szczękę – to, jak w wieku zaledwie 19 lat porusza się on na nogach tyłem do kosza, jakie zwody robi w post-up, jak nabiera starych koni na swoje pompki i zwody… Poezja. W barwach Besiktasu Stambuł, w naprawdę mocnej lidze tureckiej (jednej z mocniejszych w Europie) notował średnio 18,6 punktu, 8,8 zbiórki, 2,7 asysty i 1,5 bloku. Naprawdę świetna linijka.

Pewnie domyślasz się, na czym polega główny problem. W NBA nieczęsto grywa się 1 na 1 tyłem do kosza. Nawet jeśli się to już robi, to w obronie pojawiają się goście znacznie więksi, niż jego 208 centymetrów wzrostu i nieco ponad 100 kilogramów. Oczywiście, ma on też inne zalety. jego praca stóp pomaga mu też dalej od kosza, a instynkt do podawania piłki sprawia, że można z niego ulepić bardziej wszechstronnego silnego skrzydłowego. Na pewno jednak musi popracować nad rzutem z dystansu – to cos, czego wciąż się uczy i jego 21,2% z ligi tureckiej to na ten moment zdecydowanie za mało. Wciąż jest trochę za wolny i za słaby na grę w NBA – to nie pozwoli mu grać w defensywie. Ma jednak świetną czutkę – zarówno do znajdowania ofensywnych zbiórek, jak i do kończenia akcji w okolicach obręczy (bardzo miękkie dłonie!). Obstawiam, że po drafcie może przeczekać jeszcze rok w Europie, zanim trafi na parkiety NBA. A może zupełnie nie – może potrzebuje właśnie treningu na intensywności i ze sztabem zespołu z NBA. Generalnie mnóstwo znaków zapytania, ale bardzo przyjemny dla oka zawodnik.

Porównanie: młody Domantas Sabonis

YT/Swish

Chris Duarte (SG)
17,1 pkt / 4,6 zb / 2,7 ast / 1,9 prz / 42,4 3P%

Kolejny zawodnik, którego notowania wzrosły w ostatnim czasie. Mówi się o nim jako o zawodniku już gotowym do gry na poziomie NBA. Nic dziwnego – ma on już 24 lata a po parkietach NCAA biegał od 2017 roku. Duarte to dość wszechstronny rzucający obrońca, mierzący 198 centymetrów wzrostu. Dobrze rzuca z dystansu, zarówno po podaniu, jak i po koźle. Dotychczas trafiał aż 42,4% za trzy przy 5,5 próby na mecz. Jako że ogarnia się nieźle w koźle, potrafi sobie wykreować także pozycję na półdystansie. Ba, kiedy trzeba, wykreuje też pozycję dla kolegi. Żaden z niego drugi rozgrywający, ale ponad dwie asysty na mecz pokazują, że nie jest to strzelba mrożąca piłkę. Nie jest najszybszy i najbardziej eksplozywny, ale to wciąż bardzo dobry, kompleksowy zawodnik.

Na dzień dzisiejszy jest to jeden z najlepszych zawodników tej klasy draftu. Problem polega na tym, że on już nie będzie dużo lepszy. 24 lata to tyle, ile mają dziś Jamal Murray, Jalen Brown, albo Jalen Brunson. Chrisa Duarte wrzucasz na parkiet i robi ci przestrzeń, zdobywa punkty. Pewnie nawet w pierwszym składzie jakiegoś słabszego zespołu. Jeśli będzie z numerem w top 20 wybierał zespół, który chce zadaniowca na tu i teraz, to może być dobra opcja. Jest jednak mnóstwo koszykarzy w tym naborze, którzy z czasem dorobią się pewnie lepszych karier niż Duarte.

Porównanie: Danny Green, Dillon Brooks

YT/Frankie Vision

Usman Garuba (C)
5,6 pkt / 5,3 zb / 1,1 ast / 0,8 prz / 0,4 blk

Kolejna niewiadoma tego draftu – wielki talent, ale jeszcze nieoszlifowany. Obecnie istnieje świetna okazja na oglądanie go na parkiecie – został powołany do reprezentacji Hiszpanii na trwające właśnie Igrzyska Olimpijskie. Na co dzień gra on właśnie w lidze hiszpańskiej, w Realu Madryt. Garuba to mierzący około 205 centymetrów, mający absurdalnie długie, 220-centymetrowe ramiona obrońca. Jest nie tylko świetnie zbudowany i obdarzony świetną motoryką, siłą, czy szybkością, ale też dobrym rozumieniem gry defensywnej. W klasycznym rozumieniu koszykarskich pozycji trzeba uznać go za podkoszowego, ale bez problemu przejmuje on też krycie na obwodzie. Nie trzeba chyba wspominać, że przy takiej rozpiętości skrzydeł niezły z niego obrońca obręczy.

Garuba jest dość surowy, jeśli chodzi o techniczne aspekty koszykarskiego rzemiosła. Nie ma zbyt sprawnych nadgarstków – objawia się to nie tylko kiepskim rzutem (27,5% za trzy w Eurolidze, ale już obiecujące 33,8% w ACB, być może da się to poprawić), ale też przeszkadza w stykowych sytuacjach, w których łatwo zgubić piłkę. Nie sprawia to, że nie jest zagrożeniem w ataku. Choć jego główną umiejętnością jest kończenie akcji po podaniu lobem, czy po ścięciu pod kosz, jest też zaskakująco dobry w odgrywaniu piłki po pick’n’rollu, na przykład na obwód do niekrytego strzelca. Znakiem zapytania – oprócz jego techniki użytkowej w paru aspektach – są paradoksalnie warunki fizyczne. Pomimo długich ramion, 205 centymetrów to może być mało na pozycję centra, nawet w dzisiejszej NBA. Na innych pozycjach nie bardzo jest w stanie obecnie grać. Na szczęście ma motor i czutkę do zbiórek – także ofensywnych. Na poziomie koszykówki europejskiej udawało mu się skromny wzrost przezwyciężać.

Jego wysoki sufiut może się okazać bardzo kuszącym. Świetnym obrońcą powinien być już teraz. Jeśli uda się popracować nad jego ofensywą (głównie rzutem, ale może i zalążkiem kozła, pracą nóg z piłką), powinien być bardziej niż przydatnym zawodnikiem.

Porównanie: przykokszona krzyżówka Tristana Thompsona i Paula Millsapa

YT/Swish

Ziaire Williams (SG/SF)
10,7 pkt / 4,6 zb / 2,2 ast / 0,9 prz

W przeciwieństwie do niektórych przedstawionych wyżej, jego akcje w pewnym momencie znacząco spadły. Williams był wielką gwiazdą na poziomie licealnym, ale przeciętne liczby wykręcane w NCAA zrzuciły go w dolne rejony loterii, a w niektórych mockach nawet pod koniec pierwszej rundy.

Ziaire Williams to długi, 203 centymetrowy obwodowy z długimi ramionami (210 cm) i generalnie dobrymi parametrami fizycznymi. Na Draft Combine miał trzeci najlepszy czas w bieganiu linii (więc ćwiczeniu na zwinność, zwrotność i szybkość). Na parkiecie dobrze czuje się na piłce, potrafi znajdować rzuty po koźle, ma już niezły step-back, sprawnie gra pick’n’rolla, w którym nawet chętnie i skutecznie dzieli się piłką. Do tego jego wzrost w połączeniu ze zwrotnością sprawiają, że ma spory defensywny potencjał, którego przebłyski już były widoczne – może spokojnie kryć zawodników z pozycji 1-3. Wydawać mogłoby się, że ma wszystko, czego trzeba. Jest jeszcze zdecydowanie za szczupły, co sprawia też, że gorzej czuje się w kończeniu akcji pod obręczą i traci trochę piłek. To jednak nic nadzwyczajnego u zawodników w jego wieku.

Co więc poszło nie tak? Dlaczego jest tan nisko w mockach? No cóż, jego jedyny sezon w NCAA w barwach Stamford rzeczywiście nie należał do najlepszych. Trafiał tylko 29% z dystansu, co biorąc pod uwagę jego profil jako zawodnika jest bardzo słabym wynikiem. Co ciekawe, lepiej szło mu w rzutach po koźle (33,7%). Skuteczność to jednak tylko jeden z elementów – popełniał sporo strat (2,8) i generalnie miewał wiele słabych posiadań. Sporo mówi się jednak o tym, że nie tylko miał on problemy związane z COVID-19, którego przeszedł i przez którego długo pozostawał poza treningiem, ale też przeżywał w ostatnim roku dość poważne problemy osobiste, związane ze śmiercią bliskich mu członków rodziny. To są dramaty niezależnie od wieku, ale na barkach 19-latka mogą być wyjątkowo ciężkie.

Znowu mamy więc spory znak zapytania. Z jednej strony widoczny gołym okiem potencjał, z drugiej drastyczny zjazd formy na poziomie NCAA. Z trzeciej strony mamy kilka czynników, które usprawiedliwiałyby słabszą dyspozycję, a z czwartej – może fakt, że czynniki zewnętrzne (jak brutalne by nie były) tak wpłynęły na jego postawę, jest jakąś czerwoną flagą?

Bardzo ciekawy zawodnik. Warto go obserwować – może spaść nisko i okazać się wielkim przechwytem, a może też pójść wysoko i ostatecznie rozczarować. Trzymamy jednak kciuki za najlepszy scenariusz i życzymy jak najlepiej.

(Tak na marginesie, ja za wszystkich trzymam kciuki – z natury dobrze wszystkim życzę. Tobie też – miłego dnia, jeśli to czytasz)

Porównanie: chudy Paul George

YT/Swish

Keon Johnson (SG/SF)
11,3 pkt / 3,5 zb / 2,5 ast / 1,1 prz

Wybitny skoczek. Na Draft Combine nie dał pozostałym zawodnikom szans w wyskoku z miejsca, jak i z nabiegu -kolejno 105 cm i 122 cm. Ten drugi wynik to rekord w historii przeddrafotwych pomiarów. W sprincie z kolei osiągnął trzeci wynik. Samo to mówi nam, że chłopak umie całkiem dobrze wsadzać piłkę do kosza. Pytanie jednak, czy ten lekkoatleta może być dobrym koszykarzem?

Wydaje się, że może, ale musi się jeszcze trochę nauczyć. Już teraz kończy akcje po ścięciach, trudno go zatrzymać w kontrze, kiedy biegnie w linii prostej na kosz, a na poziomie NCAA już robił różnice w obronie – i to samym tylko faktem, że w każdej chwili, w każdym miejscu parkietu, przy oddawaniu rzutu mogłeś spodziewać się jego nadlatującej do bloku ręki. Także w obronie 1 na 1 robi robotę – ułatwia mu to jego zaangażowanie, kipiące wręcz z jego ekspresyjnych min i okrzyków. W pędzie na kosz zdarzy mu się też podać piłkę – to jednak raczej zalążek czegoś dobrego, niż umiejętność na tu i teraz. Kozłować jeszcze nie bardzo potrafi – chyba że prosto, w pełnym biegu w kontrze. Rzucać próbuje, ale jeszcze nie wychodzi mu to najlepiej – 27,1% z dystansu to coś, nad czym musi jeszcze sporo popracować.

Na ten moment to głównie atleta. Ma potencjał na koszykarza – fakt, ze trafia ponad 70% z linii rzutów wolnych pokazuje, że powinno dać się go nauczyć przyzwoicie rzucać. Kiedy doda trochę techniki użytkowej, czucia piłki i tempa, będą z niego ludzie. Na szczęście ma dopiero 19 lat i sporo przed nim. Jeśli ktoś zdecyduje się go wybrać, to po to, by odchować go na przyszłość, a nie po to, by już teraz dawać mu duże minuty.

Porównanie: Miles Bridges, zarodek Jaylena Browna

YT/Swish

Josh Giddey (PG/SF)
10,9 pkt / 7,4 zb / 7,5 ast

Giddey to Australijczyk i rzeczywiscie ma w sobie kilka rzeczy z Bena Simmonsa. Przede wszystkim jest bardzo wysokim rozgrywającym – gra on jedynkę, mierząc około 203 centymetrów wzrostu. Poza tym, podobnie jak Simmons, nie jest najlepszym strzelcem z dystansu. W lidze Australijskiej trafiał 29,5% za trzy – więc w tym elemencie jest od Simmonsa już teraz lepszy. Nie jest jednak w żadnej mierze takim atletą. Jego fizyczność jest bardzo niepozorna. To raczej szczupły, nie najszybszy, niezbyt eksplozywny chłopak. Nie skończył jeszcze nawet 19 lat, więc na tej płaszczyźnie ma jeszcze pole do rozwoju – wielkiego atlety z niego jednak nie będzie.

Na szczęście ma on inne zalety. Bardzo dobrze rozumie grę, którą prowadzi jako zawodnik na piłce. W pick’n’rollu jest groźny o tyle, że jest dobrym podającym, a pomaga mu jeszcze wzrost, dzięki któremu część podań daje z przewyższenia, nad głową obrońcy. Mimo braku eksplozywności, jest też naprawdę niezły w kończeniu akcji po wejściu pod obręcz. Tu wygrywa nie siłą czy szybkością, ale sprawnymi rękoma i dobrym wyczuciem tempa. Bardzo obiecujący jest fakt, że w zawodowej lidze australijskiej, przeciwko dorosłym rywalom, notował już niezłe liczby jako pierwszy rozgrywający.

Fajny zawodnik, ale byłoby mu łatwiej, gdyby nauczył się rzucać. Choćby po podaniu – bo po koźle może być mu ciężko. Nie ma on tego dryblingu typowego dla rozgrywających, którzy potrafią wyjść w górę do rzutu. Nie zanosi się też, żeby był kiedyś ponadprzeciętnym obrońcą. Choć jest dość wysoki jak na obwodowego obrońcę, zasięg ramion ma mało imponujący (203 cm), a szybkością tego na pewno nie nadrobi.

Porównanie: syn Kyle’a Andersona i Bena Simmonsa

YT/Swish

James Bouknight (SG/SF)
18,7 pkt / 5,7 zb / 1,8 ast / 1,1 prz

W poprzednim tekście o największych talentach tego naboru pisałem, że pierwszych sześciu zawodników jest bardziej utalentowanych, niż reszta stawki. Kiedy jednak w niektórych mockach Jonatha n Kuminga z tej ‘żelaznej szóstki’ wypada, jego miejsce zajmuje właśnie James Bouknight. Jest to kolejny bardzo wszechstronny wingman do gry na piłce. Klasyczne 196 centymetrów wzrostu z ponad 2 metrowym zasięgiem ramion, dobrze rozwinięty fizycznie, stanowiący zagrożenie zarówno penetracją, jak i rzutem. Na poziomie NCAA trafiał poniżej 30% z dystansu, ale to nie znaczy, że jego rzut jest słaby. Chyba nie był gotowy na wejście w rolę pierwszej opcji i lidera.

Może być bardzo dobrym zadaniowcem, zawodnikiem ofensywnie napędzającym rezerwowe ustawienia. Potencjał przejawia też po bronionej stronie, ale to raczej coś, nad czym musi jeszcze popracować, niż umiejętność tu i teraz. Niemniej cieszy, że taki potencjał ma, bo gdyby nie to, istniałoby ryzyko, że będzie koszykarzem bardzo jednowymiarowym. Nie ma co bowiem liczyć, że będzie znajdował kolegów podaniami, albo że rozegra pick’n’rolla. Jego kozioł to nie jest kozioł rozgrywającego – służy mu on raczej do dostania się z obwodu pod obręcz, niż do szukania jakichś konkretnych miejsc na parkiecie. Kiedy dostaje piłkę, trochę przestaje widzieć inne opcje, niż zdobywanie punktów. Nastawienie dobre, kiedy ma się za zadanie być ofensywną iskrą z ławki. Jeśli rozwinie defensywę, pierwsza piątka w zespole NBA też powinna być jak najbardziej w jego zasięgu. Jego dużym plusem jest fakt, że to, co potrafi, to już są umiejętności, które może prezentować na tle zawodników NBA.

Porównanie: OJ Mayo, Derrick White

YT/Swish

Davion Mitchell (PG)
14 pkt / 2,7 zb / 5,5 ast / 44,7% 3P%

Jest to bardzo wszechstronnie utalentowany rozgrywający. Na przestrzeni 3 lat w NCAA wyszlifował swój rzut z dystansu do poziomu blisko 45% skuteczności przy prawie 5 próbach na mecz. Ma też bardzo sprawny, sprawdzający się w dryblingu kozioł, z którego potrafi obsłużyć kolegów podaniem – jak na rozgrywającego przystało. Kłopotem są jego warunki fizyczne. Mitchell mierzy zaledwie 183 centymetry wzrostu. Tyle, co Chris Paul, czy Kyle Lowry. Wspomniani wyżej są świetnymi generałami parkietu – Mitchell chyba tego nie ma. Potrafi podawać, ale nie wydaje się, żeby miał jakiś nadzwyczajny zmysł w prowadzeniu gry. Kiedy już atakował obręcz po zasłonie, wcale nie tak często znajdował rywali na wolnych pozycjach dookoła.

Nad wspomnianymi wyżej starszymi kolegami ma jednak jedną przewagę. Jest znacznie bardziej skoczny i atletyczny. Dzięki temu na poziomie NCAA potrafił robić różnicę w obronie. Zwłaszcza, że poza atletyzmem, ma do tego też zapał i wyczucie – potrafi usiąść na kozłującym rywali. W NBA będzie mu ciężko przeciwko większym, dorosłym koszykarzom. Kiedy przyjdzie do zmiany krycia, może stawać się celem ataków. Na jego niekorzyść działa też fakt, że ma już 22 lata. Oznacza to tyle, że nie jest to materiał do formowania, tylko koszykarz, który może się jeszcze trochę poprawić. Zastanawiający jest też fakt, że przy 44,7% skuteczności z dystansu, trafiał zaledwie 64,1% z linii rzutów wolnych. Trzeba ten jego rzut obserwować. Może być już teraz przydatnym zadaniowcem, takim defensywnym zmiennikiem na rozegraniu.

Porównanie: demo Kyle’a Lowry’ego, Kemba Walker

YT/Swish

Franz Wagner (PF/SF)
12,5 pkt / 6,5 zb / 3 ast / 1,3 prz

Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa – Franz Wagner to młodszy brat Moritza Wagnera, Niemca grającego obecnie dla Orlando Magic (tzn. obecnie grającego dla reprezentacji Niemiec na igrzyskach). Franz mierzy około 206 centymetrów i jest bardzo wszechstronnym silnym skrzydłowym. Potrafi mniej lub bardziej wszystko po trochu. Rzuca z dystansu na przyzwoitym poziomie 34,3%, stawia zasłony, po których roluje zarówno do kosza, jak i od kosza, ma bardzo dobry przegląd pola (w pick’n’rolu grywał też jako kozłujący!) i przede wszystkim jest mądrym, zwinnym i zawziętym obrońcą.

Trzeba sobie jasno powiedzieć – gwiazdą tej ligi nie zostanie. Ograniczenia fizyczne są widoczne gołym okiem. Nie będzie w stanie przepychać się skutecznie z najlepszymi centrami tej ligi – jego rolą będzie raczej all-around skrzydłowy. Poza wzrostem, nie ma z resztą takiego ciągu na kosz i wyczucia w zbiórkach. Nie weźmie też piłki w kozioł, żeby samemu coś wykreować. To materiał na bardzo wszechstronnego zadaniowca – czwartą, piątą opcję, która jednak małymi rzeczami robi różnicę. Kevin O’Connor porównuje go do Lamara Odoma. Talent chyba nie ten, ale jego wszechstronność rzeczywiście robi wrażenie – jak u Odoma. Mocki miewają Wagnera nawet w top 10 draftu. Ułożony technicznie silny skrzydłowy z Europy niebezpiecznie kojarzy się jednak z zawodnikami takimi jak Dragan Bender. Oby tu się ułożyło lepiej.

Porównanie: Dario Saric, Nemanja Bjelica

YT/Swish

Moses Moody (SG/SF)
16,8 pkt / 5,8 zb / 1,6 ast / 35,8 3P%

Dośc defensywnie ukierunkowany wingman. Nie ma co się dziwić – przy 196 centymetrach wzrostu ma aż 215 centymetrów rozpiętości ramion, co znacznie ułatwia mu robotę w obronie. Skutecznie znajduje przechwyty z pomocy, jak i siada na zawodnika kozłującego. Przy tym jest naprawdę solidnym – żeby nie powiedzieć dobrym – strzelcem. Jego domeną jest raczej spot-up, ale i po koźle potrafi ruszyć na kosz, zastosować jakiś podstawowy jab-step, czy wejść w półdystans. Za trzy w NCAA trafiał przyzwoite 35,8% za trzy, a z pewnością stać go na więcej – wskazuje na to imponujące w jego wieku 81,2% skuteczności z linii rzutów wolnych. Połączenie tych dwóch talentów czyni go tym mitycznym ‘zawodnikiem 3&D’.

Znów jednak, nie jest to zawodnik o potencjale gwiazdy NBA. Brakuje mu gry indywidualnej. Nie ma on wypracowanego kozła, nie wykreuje sobie sam pozycji rzutowych, jego ofensywny repertuar ograniczony jest do pewnego wąskiego wachlarza podstawowych technik. Brakuje mu choćby umiejętności kończenia przy obręczy – to jednak może być do poprawienia wraz z warunkami fizycznymi, masą mięśniową. Choć to młody, bo dopiero 19-letni zawodnik, wygląda na to, że jego sufit nie wisi znacznie wyżej. To minus. Wygląda jedna na to, że jego podłoga jest stosunkowo wysoko. To z kolei plus. Zadaniowiec do wrzucenia w wir walki już teraz, a który ma szansę się jeszcze rozwinąć.

Porównanie: Robert Covington, OG Anunoby

YT/Swish