Ben Shungu: Nie mam żalu do Legii
– Kiedy dowiedziałem się o planach Legii, chciałem zostać w Polsce i zakończyć sezon z jak najwyższą oceną. Czułem, że mam tutaj niedokończoną pracę. Zależało mi na tym, by pomóc drużynie z Krosna, która wyciągnęła do mnie rękę w trudnym momencie – mówi Ben Shungu, gracz Miasta Szkła Krosno.
Karol Wasiek: Jak oceniasz ten sezon? Czy słowo „rollercoaster” dobrze opisuje to, co działo się w twoim koszykarskim życiu w ostatnich miesiącach?
Ben Shungu, gracz Miasta Szkła Krosno: Zdecydowanie. Uważam, że to wręcz idealne słowo. Zaczynając od Legii, w której byłem wcześniej, a kończąc na zespole Miasta Szkła, w którym jestem obecnie. Wzloty i upadki przez cały sezon. Lepsze momenty przeplatają się z tymi słabszymi. Staram się – mimo tego rollercoastera emocjonalnego – znaleźć sposób, żeby zakończyć ten sezon pozytywnie, niezależnie od tego, w którym miejscu jestem i niezależnie od liczby zwycięstw czy porażek.
Takie jest moje nastawienie. Staram się być lepszym zawodnikiem i sprawić, by ludzie wokół mnie też byli lepsi. Chcę pomóc tej drużynie odnieść kilka zwycięstw i postawić nas w lepszej pozycji w ligowej hierarchii.
Czy rozstanie z Legią było trudnym momentem?
Tak. Nie będę tego ukrywał. Był to trudny moment ze względu na to, że rozpoczynając sezon spodziewasz się tego, że zostaniesz w klubie, który cię podpisał latem, do samego końca rozgrywek. Na końcu jest to jednak biznes, w którym nie ma sentymentów. Takie rzeczy dzieją się w koszykówce i trzeba mieć tego świadomość.
To była decyzja Legii. Podpisaliśmy porozumienie o rozstaniu. Każdy poszedł w swoją stronę. Teraz jestem w Krośnie i chcę być jak najlepszą wersją samego siebie.
-
Tak
-
Nie
-
Tak5 głosów
-
Nie6 głosów
Pytam o Legię, bo do tego klubu ściągnął cię Heiko Rannula, z którym współpracowałeś w BC Kalev/Cramo. Nie miałeś mu za złe, że tak się sytuacja potoczyła?
Nie. Nie mam do niego żadnego żalu. Uważam, że nasza relacja jest nadal dobra. Pamiętajmy, że on jest trenerem, a ja zawodnikiem.
Kiedy przegrywasz, jest ciężko i trzeba podejmować decyzje.
Po prostu w Legii to nie zagrało. Klub uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie. Zrozumiałem to i zawarliśmy porozumienie o rozstaniu.
Czy zależało ci na tym, by kontynuować swoją karierę w Polsce?
Tak. To był mój świadomy wybór. Kiedy dowiedziałem się o planach Legii i kiedy to się finalnie stało, chciałem zostać w Polsce i zakończyć sezon z jak najwyższą oceną.
Tak się złożyło, że w tamtym czasie czasie Miasto Szkła miało wakat na pozycji rozgrywającego. Klub szukał wzmocnienia. Po prostu skorzystałem z okazji i od razu rzuciłem się w wir pracy.
Chciałeś zostać, żeby coś udowodnić?
Chciałem zostać w Polsce, żeby zakończyć sezon z jak najwyższą oceną. Czułem, że mam tutaj niedokończoną pracę. Chciałem też pomóc drużynie z Krosna, która wyciągnęła do mnie rękę w trudnym momencie. Sytuacja zespołu w tabeli nie była prosta, ale uznałem, że tu otrzymam dużą rolę, której w Legii nie miałem.
Uważam, że – tu w Krośnie – poprawiam swoje umiejętności i każdego dnia staję się lepszym zawodnikiem. Poprzez kolejne treningi i mecze.
Znam swoje umiejętności i wiem, co mogę zrobić na boisku. W Krośnie mam okazję w pełni to pokazać i staram się jak najlepiej wykorzystać tę sytuację. Choć oczywiście – kolejne porażki – nie ułatwiają zadania.
Jaki jest twój największy atut w grze?
Myślę, że organizacja gry. W tym elemencie czuję się najbardziej komfortowo. Lubię kreować pozycje dla kolegów z zespołu, ale to nie oznacza, że nie lubię / nie potrafię samemu zdobywać punktów. Mogę trafić z dystansu czy wejść pod kosz. Uważam, że jestem wszechstronnym zawodnikiem obwodowym.
