Arkadiusz Miłoszewski: Zadzwoniłem do Sokołowskiego

Arkadiusz Miłoszewski: Zadzwoniłem do Sokołowskiego

Arkadiusz Miłoszewski: Zadzwoniłem do Sokołowskiego
Arkadiusz Miłoszewski / foto: Wojciech Figurski

– Szukaliśmy zawodnika, który zagrałby na kilku pozycjach 1-2-3. Sokołowski idealnie by do tego pasował. Dołożyłby do tego trochę charakteru. Wstrząsnąłby tą drużyną. Wiemy, że za tym idą bardzo duże pieniądze. Nawet dla prezesa Króla – mówi Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga Szczecin.

Karol Wasiek: Po co Kingowi Szczecin aż siedmiu obcokrajowców?

Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga Szczecin: Widzę, że zaczynamy od mocnego uderzenia (śmiech). Nadarzyła się ku temu dobra okazja, bo dostaliśmy ofertę ciekawego zawodnika. Nie kosztowało nas to dużo pieniędzy. Myślę, że ten gracz może być takim małym pozytywnym zaskoczeniem dla wszystkich. Zadziałaliśmy też nieco prewencyjnie, bo chcemy się zabezpieczyć przed kolejnymi urazami i chorobami. Uważam, że to też podnosi dodatkową rywalizację na treningach.

Czyli nie obawia się pan niezdrowej rywalizacji o miejsce w składzie na treningach?

Dlaczego niezdrowa? Rywalizacja może wszystkim wyjść tylko na zdrowie. Wiem, że ostatnio dziennikarze zadali to samo pytanie trenerowi Ernakowi na konferencji prasowej. Jego odpowiedź była w podobnym tonie. I spójrzmy na Anwil. W ostatnim meczu dwóch zawodników było poza składem i trener Ernak mógł skorzystać z dodatkowego obcokrajowca.

Czy niepokoi pana nieco fakt, że Isaiah Whitehead ma problemy ze zdrowiem i opuścił kilka meczów?

Są takie momenty, że wypada i nie mamy go do dyspozycji. Wcześniej tak było w Śląsku Wrocław. Monitorujemy jego stan zdrowia. Jego budowa ciała – już po przyjściu do naszego zespołu – pokazywała, że zawodnik może być podatny na mikrourazy. Obawiamy się, że w jego przypadku może częściej dochodzić do urazów. To byłby dla nas problem, bo to nasz podstawowy gracz.

Ja jestem ogólnie z niego zadowolony, choć uważam, że mógłby dawać jeszcze więcej. Nie oszukujmy się, ale on w swoim roczniku był w TOP10 prospectów na NBA. Z jakiegoś powodu tam nie jest. Też go nie ma w tym momencie na wyższym poziomie w Europie. Ja mam swoją teorię, ale nie chcę o tym głośno mówić. Zostawię to dla siebie.

Dlaczego Szymon Wójcik nie jest już graczem Kinga Szczecin?

To wyszło nagle, ale to nie była moja czy klubu inicjatywa.

To wyszło ze strony trenera Vladimira Jovanovicia?

Tak, i samego zawodnika.

Trener ostatnio w rozmowie z Jackiem Białogłowym mówił, że – tu cytuję – “u mnie Maciej Żmudzki by grał”. Proszę bardzo: ma pan Żmudzkiego!

Ha, ha! Żeby była jasność: wypowiadając te słowa nie miałem pojęcia, że do takiego transferu w ogóle dojdzie. Ten temat pojawił się w piątek po meczu. Trener Jovanović zobaczył, że mamy jednego gracza wysokiego więcej i zaproponował taką wymianę. Proszę bardzo.

Czy użyję Żmudzkiego? Nie wiem, życie pokaże. Powiem panu jedno: chciałem mieć zabezpieczenie na tej pozycji, bo inaczej bym się nie zgodził na taki transfer. Nie puściłbym Szymona, gdybym nie miał zastępcy. Nie ma szans!

Jak pan ocenia występy Szymona Wójcika w Kingu Szczecin?

Szymon jest graczem, który może grać na “4” i na “5”. Może łatać dziury tu i tu. Wydaje mi się, że w pewnym momencie lepiej czuł się na “5”. Dobrze mu się współpracowało z Jovanem Novakiem. W kontekście Szymona chciałbym powiedzieć, że nie możemy go już traktować jako młodego gracza. On ma już swoje lata. Wszyscy czekamy na jego wystrzał. On ma kapitalne warunki fizyczne, każdy mu ich zazdrości, na dodatek potrafi rzucić z dystansu i pobiec do szybkiego ataku, ale brakuje u niego tego, by wziął grę w swoje ręce. Brakuje mi u niego inicjatywy, wzięcia odpowiedzialności i bycia agresywnym. Takiego koszykarskiego życia! Czy to przełamie? Może być ciężko, bo wydaje mi się, że jest to związane z charakterem danego człowieka i zawodnika.

Jak wygląda status Marcusa Lee, który doznał urazu barku w ostatnim meczu ligi australijskiej? Czy zobaczymy go w barwach Kinga Szczecin?

Pamiętam, że byliśmy w Lublinie i na śniadaniu wszyscy czytali tego tweeta z informacją o kontuzji Marcusa Lee w Australii. Zaczęliśmy to dokładnie sprawdzać. Skontaktowałem się z nim, później z trenerem-asystentem i trenerem od przygotowania motorycznego. Powiedzieli mi, że to nic groźnego. To taki nerwoból po uderzeniu. W Szczecinie przeszedł badania. Jest zdrowy i gotowy do grania.

Nie ma co ukrywać, że Marcus nie grał najlepiej w tych finałach. Mocno dała mu się we znaki gra co 2-3 dni. Nie jest to taki zawodnik, który podoła grze co 2-3 dni po 25-30 minut i tego się trochę obawiam.

Marcus nie typem gracza jak Nzekwesi w Śląsku. Jest szczupły, mobilny i doświadczony. Dobrze rozumie koszykówkę.

Na koniec zostawiłem sobie temat, który krążył wokół Kinga w ostatnich dniach. Nazywa się: Michał Sokołowski.

Co z nim?

Czy King Szczecin dzwonił do jego agenta, by podpytać o ewentualną współpracę?

Do agenta nie dzwoniłem, bo… mam telefon do Michała. Mogę potwierdzić, że zadzwoniłem do Michała i odbyliśmy rozmowę. Zapytałem go, czy wraca do PLK. Powiedział, że nie, bo szuka na opcje zagraniczne. Zrozumiałem to. Widzę, że czeka dalej na rozwój wydarzeń w Europie.

Znając prezesa Króla to on by bardzo chciał takiego transferu.

Szukaliśmy takiego zawodnika, który zagrałby na pozycjach 1-2-3. Jak pan myśli – “Sokół” pasowałby do takiej roli?

Idealnie!

Też tak myślę. Dołożyłby do tego trochę charakteru. Wstrząsnąłby tą drużyną. Wiemy, że za tym idą bardzo duże pieniądze. Nawet dla prezesa Króla.

Czy King Szczecin zdobędzie medal w tym sezonie?
903 użytkowników już oddało swój głos Ankieta
  • Tak – złoty
  • Tak – srebrny
  • Tak – brązowy
  • Nie
  • Tak – złoty
    356 głosów
  • Tak – srebrny
    149 głosów
  • Tak – brązowy
    185 głosów
  • Nie
    213 głosów
Wczytywanie…