Zawsze pod tą samą banderą – cz. 2

23/02/2012

Tekst autorstwa Natalii i Wojtka Koniecznych, prowadzącychRetro NBA.

Pora dziś na drugą, finałową, część rankingu zawodników, którzy rozegrali w swojej karierze najwięcej spotkań w barwach jednego i tylko jednego! – klubu.

Pierwsza piątka to nieoczekiwanie sami obrońcy, trudno byłoby więc stworzyć z nich wyjściowy skład, niemniej 52 występy w Meczu Gwiazd, 14 tytułów mistrzowskich, 120 tysięcy zdobytych punktów i sześć i pół tysiąca rozegranych gier wszystkie w barwach jednej i tej samej drużyny robią wrażenie!

Co więcej, nawet takie wydarzenia jak rozwiązanie zespołu czy transferowe szaleństwo, które opętało ligę w ostatnich kilkunastu latach nie wpłynęły na to, że którykolwiek z nich zagrał dla więcej niż jednej drużyny.

Poznajcie zatem pierwszą piątkę najwytrwalszych w przywiązaniu do jednego zespołu zawodników w historii NBA!

 

5. Hal Greer
(Syracuse Nationals/Philadelphia 76ers, 1122 mecze, 1958-1973)

?wietny strzelec, doskonały obrońca, który całą swoją piętnastoletnią! – karierę spędził w jednym klubie, mimo, iż ten w pewnym momencie… przestał istnieć! Ostatecznie jednak Syracuse Nationals przenieśli się w 1963 do Filadelfii, a Greer powędrował razem z nimi. Cztery lata później w 1967 razem z Chamberleinem poprowadził Sixers do mistrzostwa, przerywając hegemonię Celtics. Greer dziesięć razy (z rzędu!) zagrał w Meczu Gwiazd, znalazł się wśród 50. najlepszych graczy w historii NBA, jest też członkiem Hall o Fame.

Greer jest najlepszym strzelcem w historii Nationals/Sixers, dla których rozegrał też najwięcej spotkań. Jest też drugi w asystach i szósty w zbiórkach.

W historii całej ligi jest natomiast 30. pod względem zdobytych punktów i 45. jeśli chodzi o liczbę rozegranych spotkań (choć lada dzień wyprzedzi go Steve Nash).Co ciekawe, Hal w drafcie został wybrany dopiero w drugiej rundzie!Eh…

4. Kobe Bryant
(Los Angeles Lakers, 1135 meczów, 1996-2012)

Możecie go lubić, możecie go nie znosić, nie sposób jednak zakwestionować faktu, że Bryant to jeden z najlepszych graczy ostatniego piętnastolecia i żywa legenda Lakers nikt nie rozegrał dlań więcej spotkań i nie rzucił aż tylu punktów.

Bryant to pięciokrotny mistrz NBA z Lakersami (2000-2002, 2009-2010), dwukrotny MVP finałów (2009, 2010) i MVP ligi z 2008, dwukrotny król strzelców (2006, 2007) i permanentny uczestnik Meczu Gwiazd. To tylko wypis z długiej listy jego osiągnięć i rekordów, wiele wskazuje jednak na to, że Bryant pogra w lidze jeszcze kilka lat i lista jego wyczynów może się znacznie wydłużyć.

Oprócz tego, że jest liderem Lakers w rozegranych meczach i zdobytych punktach, jest też drugi w przechwytach, trzeci w asystach, szósty w zbiórkach i siódmy w blokach.

W historii całej ligi jest już na piątym miejscu pod względem zdobytych punktów (niedawno wyprzedził Shaqa, teraz goni Wilta) , 17. w przechwytach i 42. pod względem rozegranych spotkań, ale do końca sezonu przesunie się jeszcze o kilka miejsc.

Strach pomyśleć co by było, gdyby w 1996 roku Charlotte Hornets, którzy wybrali go w drafcie z numerem 13 (wyżej był m.in. Todd Fuller…) nie oddali go za Vlade Divaca…

 

3. John Havlicek
(Boston Celtics, 1270 meczów, 1962-1978)

Kiedy myśli się o ikonach Celtów, to w pierwszej kolejności na myśl przychodzą Bill Russell i Larry Bird, ale to właśnie Havlicek rozegrał w barwach Celtics najwięcej spotkań i zdobył dlań najwięcej punktów (jest też drugi w asystach i piąty w zbiórkach).

Havlicek, doskonały obrońca, sprawdzający się właściwie na każdej pozycji, na jakiej grał, spędził w Bostonie wszystkich swoich 16 sezonów, podczas których zdobył aż osiem tytułów mistrzowskich z czego trzy w pierwszych trzech sezonach swojej gry w lidze i dwa jako lider drużyny w l. 70. W 1974 roku uznano go za MVP finałów, 13 razy grał w Meczu Gwiazd, wybrano go do grona 50. najlepszych koszykarzy w historii, co oczywiste, jest też członkiem Hall of Fame.

W całej swojej karierze rzucał średnio ponad 20 punktów, a na liście strzelców wszehczasów zajmuje dwunaste miejsce. Jest też osiemnasty pod względem rozegranych spotkań.

Havlicek zakończył karierę mając aż 38 lat, mimo to w ostatnim sezonie rzucał ponad 16 punktów na mecz!
“Havlicek kradnie piłkę” to z kolei zawołanie, które każdy fan NBA znać powinien biedny Hal Greer (patrz: miejsce 5) pamięta je pewnie do dziś…

 

2. Reggie Miller
(Indiana Pacers, 1389 meczów, 1987-2005)

Tak, jak w ostatniej dekadzie ambiwalentne uczucia wzbudzał (i nadal wzbudza) Kobe Bryant, tak wcześniej takim graczem był Reggie Miller jeden z najlepszych “bombowców dalekiego zasięgu”, jaki biegał po parkietach NBA. Reggie trafiał dosłownie z każdej pozycji i był w tym diabelnie wręcz skuteczny – pod względem oddanych i trafionych trójek w historii ligi lepszy jest tylko Ray Allen, Reggie jest też dziewiąty pod względem skuteczności rzutów wolnych.Pięć razy zagrał w Meczu Gwiazd, trzy razy znalazł się w trzeciej piątce ligi, jest czternastym strzelcem w historii ligi, a więcej spotkań od niego rozegrało tylko pięciu graczy.

Reggie to jednak przede wszystkim ikona i największa gwiazda w historii Indiana Pacers najwięcej zdobytych punktów, rozegranych gier, przechwytów i asyst i gracz, który w l. 90 był zmorą rywali zwłaszcza Knicksów, którym potrafił zaaplikować 25 punktów w czwartej kwarcie lub 8 punktów w 9 sekund…
Niestety, zmorę Reggiego (i Indiany) był Jordan, dlatego też Miller tylko raz zagrał w finałach (przegranych w 2000 z Lakers), ale w finałach konferencji grał już sześć razy!

Reggie nigdy nie był supergwiazdą nie ta uroda, nie ta postura, chód jakiś taki koślawy (Reggie cierpiał w dzieciństwie na niedowład kończyn i mało co, a w ogóle nie grałby w koszykówkę!), ale gdybym miał komuś podać piłkę w ostatnich sekundach meczu, którego losy zależą od tego jednego rzutu, to byłby nim właśnie on.18 sezonów spędzonych w Indianapolis to wyczyn, który w historii całej ligi pobił tylko jeden zawodnik…

 

1. John Stockton
(Utah Jazz, 1504 mecze, 1984-2003)

A jest nim najlepszy przechwytujący i podający w historii całej ligi niepozorny rozgrywający Utah Jazz, John Stockton.
W barwach Jazz rozegrał 19 sezonów takiej serii dla jednego klubu nie ma w historii NBA nikt. John jest także liderem klubu w liczbie rozegranych spotkań, przechwytów i asyst, jest też drugi w punktach, trzeci w zbiórkach i uwaga! – dziesiąty w blokach.

Więcej spotkań od Stocktona na parkietach NBA rozegrali tylko Abdul-Jabbar i Parish!

W tym czasie John dwa razy grał w finałach NBA w 1997 i 1998 kiedy to na drodze Jazz stanęli Chicago Bulls, dziesięć razy grał w Meczu Gwiazd (MVP z 1993 roku), dziewięć razy z rzędu był liderem ligi w asystach, dwa razy w przechwytach. Uznano go za jednego z 50. najlepszych graczy w historii, znalazł się też w Hall of Fame.

Statystyki, rekordy i nagrody to jednak nie wszystko John był maszynką do podawania piłek i jednym z największych twardzieli w historii ligi w 17 ze swoich 19 sezonów nie opuścił ani jednego meczu! Z Karlem Malone’m utworzył jeden z najsłynniejszych i najlepszych duetów w historii NBA wspólnie rozegrali 18 sezonów (!!!) , podczas których Jazz zawsze grali w play-off!

John zakończył karierę mając 40 lat, notując wówczas ponad 10 punktów i prawie 8 asyst na mecz, co było piątym wynikiem w sezonie!Nie grał tak efektownie jak Jason Kidd, nie był też tak wielką gwiazdą jak Magic Johnson, ale śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie John był najlepszym rozgrywającym w historii!

A już na pewno najbardziej przywiązanym do jednego klubu zawodnikiem, jaki kiedykolwiek pojawił się w NBA…

 

Epilog…

Czy ktokolwiek kiedykolwiek zdetronizuje Stocktona w tym rankingu? Jeśli tak, to będzie to najprawdopodobniej Kobe Bryant do Johna brakuje mu 270 spotkań, co oznacza, że Bryant musiałby zagrać jeszcze trzy pełne sezony (nie licząc tego!). Możliwe? Pewnie, ze tak.

?miało można też zaryzykować stwierdzenie, że Kobe nie opuści Los Angeles, bicie kolejnych rekordów jest więc jeszcze przed nim.

Trudniej sprawa wygląda jeśli chodzi o potencjalnych kandydatów “klubu tysiąca” rozegranych spotkań w barwach jednej drużyny. O ile Paul Pierce znajdzie się w nim już za kilkanaście dni, to kolejny z aktywnych zawodników jest już bardzo daleko Tony Parker w trakcie jedenastu sezonów gry (wszystkie w barwach Spurs) rozegrał jak dotąd 778 spotkań. Nawet, jeśli dogra do tysiąca, stanie się to najwcześniej za trzy lata.

Przyjdzie więc trochę poczekać…

Kopiuj link do schowka