Z Kanciapy MSG #5

03/06/2016
jose calderon

Hello,

Pakt z nowym piewcą lepszej przyszłości Knicks już podpisany. Lada chwila (kiedy piszę te słowa dzielą nas dosłownie godziny) odbędzie się jego konferencja prasowa i prawowite zaprzysiężenie jako woźnicy naszego wesołego wagonu. O tym będzie w następnym wpisie, kiedy to wsłucham się w najdrobniejsze szczegóły wypowiedzi Jeffa H.

A teraz coś na rozluźnienie – bo przecież jest piątek, piąteczek czy jak kto woli piątunio.

Co dalej z naszą Hiszpańską Inkwizycją? To pytanie zadaje sobie każdy fan Knicks. Kiedy go pozyskaliśmy w wymianie za Tysona Chandlera i Raymonda Feltona (dziś w USA jest „doughnut day”he he he czyli wszystkiego najlepszego Raymondzie) siedziałem w mojej kanciapie z głupim uśmiechem na ustach, a łzy kapały mi na buty tak długo, aż moje palce u stóp zaczęły przypominać rodzynki. Smutek i wzruszenie ogarnęły mnie po odejściu Tysona. Mimiczny uśmiech to reakcja mojego organizmu na pozbycie się Feltona. Słodko-Gorzki obraz załamanego człowieka. Nawet pan Mietek uronił łzę za centrem, a to już jest poważna sprawa.

Ale nie było co smucić się za długo. Osuszyłem podłogę, otarłem oczy i wciągnąłem gluta. Tak oto Jose Manuel Calderon został graczem Knicks. Niby wszystko wyglądało na plan pod „triangle offense”. Doświadczony rozgrywający z przeglądem pola, niezłym IQ koszykarskim i zasięgiem zza łuku. Liczyłem na to, że pomoże podnieść się Nowojorczykom z kolan i ruszyć po lepsze jutro. ?adna z tych rzeczy nie miała miejsca.

Zanim wszedł na parkiet upłynęło 13 spotkań. Głównie były to porażki. Zdesperowani kibice upatrywali w nim zmartwychwstałego Jezusa, bo nie mogli się doczekać, kiedy to weteran wróci i poukłada ten atak. I o to modły zostały wysłuchane. Jose powrócił na 42 spotkania, gdzie notował średnio 9.1 punktów, 3 zbiórki, 4.7 asysty w 30 minut spędzanych na parkiecie. Wskaźnik +/- wskazywał surowe -8.1, a Calderon liczył sobie 7 mln dolarów za ten sezon.

No dobra. Ale w grudniu Jax upewnił się trzy razy w księgach wieczystych czy posiada pick w 1 rundzie po czym zrobił anihilację składu. Oddał za bezcen wszystko co nie pasowało do jego filozofii, nabrał szrotu z samego dna ligi (poza Lancem Thomasem i Langstonem Gallowayem) i rozpoczął dzielny marsz po jak najwyższą lokatę podczas wyboru młodych talentów. Melo posłusznie dokuśtykał do cyrku zwanego ASG, pobawił się w gospodarza (trudno żeby jakiś Joe Johnson z Nets był ambasadorem koszykarskiego „święta” w Nowym Jorku) i poddał się zabiegowi na kolano.

Tank Mode: ON.

Jose już na koniec lutego powiesił spodenki na kołku i czekał na nowy sezon.

Ten nadjechał na Jednorożcu z ?otwy. Później były udane zakupy i kolejne lato snucia marzeń o awansie do PO. Ile to ja się nie naczytałem w internecie o pick’n’rollu w wykonaniu Jose i ROLO Lopeza. Och, ach jakie to miało być dobre i niszczyć i dewastować. —-> SPOILER: nie było <—- Derek Fisher pod nieobecność Arrona Afflalo wystawił line-up śmierci w postaci Jose i Saszy. Nie pamiętam w historii NBA gorszego duetu obrońców wychodzących w pierwszej piątce. Wystarczyło w miejsce Słoweńca dać Gallowaya i już ten sezon zacząłby się inaczej. Czemu? Bo po powrocie AA okazało się, ze Calderon może grać z pożytkiem dla zespołu tylko musi mieć kogoś kto broni i rzuca za 3. Langston na początku sezonu był w topie trójkowiczów i znakomicie broni. Jednak Fisher (i później Rambis) to idiota. Gra prosiła się o przyspieszenie. Młody Grant kisił się na ławce, kiedy Calderon grał prawie 30 min w meczu. Tyczka w obronie, z chwiejną ręką bez przyspieszenia i energii. Kiedy było po ptakach Melo, Lopez oraz o dziwo Calderon poszli do Kurta R. i powiedzieli by ten ograniczył ich minuty i dał się wyszumieć młodym. Kolejne 7,5 mln dolarów wpadło na konto Hiszpańskiego rozgrywającego.

Kibice go nienawidzą. Młodzi z zespołu kochają. Nie mówię, że robi złą pracę w szatni, ale niech kontynuuje ją w dresach na samym końcu ławki bez możliwości powąchania parkietu. Idzie nowy sezon i aż strach się bać.

Dlatego postanowiłem oddać go do innego klubu, gdzie będzie mieć zbawienny wpływ na inne organizacje. Wszystko oczywiście z przymrożeniem oka. Oddam go za zgrzewkę Gatorade’a, rozkładane krzesełko i zestaw ręczników. Będę mieć gdzie siedzieć, w co płakać i czym się nawadniać kiedy Horny okaże się gorszy od Rambisa.

- Chicago Bulls: Jako mentor dla Darka Róży sprawdziłby się idealnie. Powiedziałby mu do ucha, że „hiszpańska mucha” jest lepsza od narkotyków i zbiorowego gwałtu jeżeli chodzi o odzyskanie uczuć byłej dziewczyny. Dodatkowo Jose mógłby się zmieścić pod stołem podczas konferencji prasowych Darka. Działając w konspiracji jako sufler gwiazdy NFZ Bulls szeptał mu spod obrusu inteligentne i cięte odpowiedzi na zaczepki tych nędznych dziennikarzy.

Cleveland Cavaliers: jak wszyscy to wszyscy do kolejki po łatwy pierścień. Dodatkowo byłby lepsza partią dla matki LBJ niż Delonte West. Jose do dobrze ułożony kawaler, który posiada własną fermę świń, co czyni go niezłą partią dla samotnej kobiety. I nie ważne jest, że ma już żonę i dziecko. Ten Hiszpański temperament musi się wyszaleć. CARAMBA!

San Antonio Spurs: średnia wieku koszykarzy musi się zgadzać! Ma dopiero 34 lata, ale co jest naukowo udowodnione – z każdym kolejnym rokiem będzie starszy co jest tajnym przepisem na sukces w tamtej częsci Texasu. Na miejscu R.C Buforda już bym wybierał numer do Knicks.

Utah Jazz: Znam takich fanów zespołu z Salt Lake City którzy twierdzili, że mają najlepszą obronę w lidze i do pełni szczęścia (dominacji w lidze) brakuje im ogarniętego rozgrywającego. Calderon leży na tacy z jabłkiem w ustach niczym jedna z jego świń i czeka na wasz ruch drogie mormony.

Los Angeles Clippers: Jose podobnie jak ta organizacja z Los Angeles nie przeszedł nigdy drugiej rundy PO. Jak to mawiają w Hiszpanii „ciągnie swój do swego” lub „głodny z głodnym się dogada”. Już mają byłego gracza Knicks w postaci Pablo „Pierożka” Prigioniego i są z niego zadowoleni. Więc po co czekać?

Phoenix Suns: prowadzący sąsiedni blog„Feniks zza oceanu”przyznał mi się kiedyś, że w gorące, bezsenne noce marzy tym by jego atak poprowadził Jose do spółki z Brandonem „Hero” Knightem. Powiedźcie sami: kim ja jestem by człowiekowi odmawiać spełnienia marzeń?

Będzie tego naśmiewania się. Mam nadzieję, że w noc draftu Hiszpan będzie już daleko poza granicami Nowego Jorku. No chyba, że połaszą się na niego Nets? Idę sprzedać ten żart Mietkowi, który wrócił do pracy pełny wigoru i spokoju.

Gość poniżej jest moim ” THE REAL MVP”

Kopiuj link do schowka